Niemcy, karierowicze i tradycjonaliści? Znowu o „śląskości"
Autonomiści na Śląsku są zdeterminowani. To następny prezydent RP rozstrzygnie co z odrębnością regionu

Zwolennicy tezy, że na Śląsku mamy zalążki separatyzmu, zyskali potwierdzenie na swoje przekonania.
Szczepan Twardoch, pisarz od pewnego czasu uznający się za Ślązaka, tak skomentował niedawną decyzję głowy państwa odrzucającą ustawę nadajacej mowie śląskiej status języka regionalnego: „Powrócimy z projektem już nie tylko nadania językowi statusu języka regionalnego a raczej od razu ze statusem mniejszości etnicznej”. Zwolennicy tezy, że na Śląsku mamy zalążki separatyzmu, zyskali potwierdzenie na swoje przekonania. Co dalej będzie się działo z postulatami górnośląskich aktywistów?
Ruch Autonomii Śląska szykuje się na nowego prezydenta
Profesor Jerzy Gorzelik, historyk sztuki, wykładowca akademicki i przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska, po wecie prezydenta napisał w mediach społecznościowych, że po odrzuceniu nadania mowie śląskiej statusu języka regionalnego trzeba „podbić stawkę”. W rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Gorzelik tłumaczy, że status mniejszości etnicznej jest ich celem od dawna. „Jest to cel, z którego nie rezygnujemy i zapewne przed wyborami na urząd prezydenta stanie się on w jakiś sposób jednym z tematów kampanii wyborczej. Może kandydaci na ten urząd będą zainteresowani tym, by się do kwestii śląskości ustosunkować”. Lider RAŚ zajmuje się tymi tematami od ponad dwóch dekad, więc w swoich postulatach rozważa już daleko posunięte szczegóły. Na przykład jak w przyszłości przekonywać rodziców, by uczniowie poświęcali czas mowie/językowi śląskiemu, zamiast uczyć się takich języków, które ułatwiają znalezienie pracy - jak np. angielskiego. „Wprowadzenie języków mniejszościowych do szkół to jest naprawdę wielkie wyzwanie. Już Kaszubi się o tym przekonali” - komentuje Gorzelik, mając na myśli paradoksalne zmniejszenie zainteresowania nauką wraz z tym, gdy pojawiła się ona w szkołach. Faktycznie, jesienią 2021 roku „Express kaszubski” donosił, że w szkołach jednej z gmin „zaledwie około 10% uczniów uczęszcza na zajęcia z języka kaszubskiego”. W internetowej odsłonie tego artykułu jedna trzecia czytelników zareagowała rozbawieniem na wezwanie radnych do zareagowania na tę postawę młodzieży. Czy więc to koniecznie ustawami trzeba walczyć o kulturową tożsamość? Gorzelik wyjaśnia jednak, że kwestie „języka śląskiego” i autonomii dla regionu to są dwie odrębne sprawy. „Z autonomii terytorialnej skorzystaliby wszyscy mieszkańcy Górnego Śląska, nie tylko ci, którzy definiują swoją tożsamość jako śląską”. Czy jednak skorzystałaby na tym Polska? Gorzelik w rozmowie wielokrotnie podkreśla, że cały ten projekt odbyłby się tylko i wyłącznie w ramach państwa polskiego. „Prezentujemy konkretną wizję ustrojową, którą sformułowaliśmy wobec całego państwa polskiego, jako pewną formułę decentralizacji władzy i finansów”. Nasz rozmówca stanowczo odcina się od obaw przeciwników tego pomysłu, że na końcu skorzystaliby na tym Niemcy. „Republika Federalna Niemiec ma własne problemy i to także wynikające z włączenia wschodnich landów”. Gorzelik twierdzi, że dla Berlina to byłby tylko problem, zaś z biegiem lat Górnoślązacy tym bardziej wiążą swoją tożsamość z Polską, a nie z Niemcami. Z drugiej strony w słowach lidera RAŚ pobrzmiewa zawód nie tylko decyzją prezydenta Dudy ale też uzasadnieniem, w którym można przeczytać obawy przed rosnącym separatyzmem w kraju i potencjalnym wykorzystaniem tego przez polityczną dywersję pochodzącą z Federacji Rosyjskiej. Autonomia dla Śląska aż zanadto kojarzy się z odrębnością Katalonii w obrębie Hiszpanii, gdzie z kolei rosyjskie cyberataki nakręcały spirale radykalizmów i decentralizacji oraz oddzielenia się do Madrytu. Przy ważeniu różnych racji, korzyści, strat i ryzyk nie może nam umknąć jednak zasadnicze pytanie: gdzie jest prawda - czy język śląski istnieje?
