Niemcom wolno więcej? Brak rzeczowej polemiki z MorawieckimNiemcom wolno więcej? "Nikt z władz Unii nie odważył się na rzeczową polemikę z Morawieckim"

Co wygadywali totalni opozycjoniści, trudno pojąć, mieszkając w tym samym kraju w tym samym czasie. Oni żyją w jakiejś sfingowanej przez Tuska rzeczywistości.
Trzeba przyznać, proszę państwa, że nasz premier w europarlamencie palnął mówkę jak się patrzy. Miło było słuchać. Dobitnie, konkretnie, precyzyjnie ocenił poczynania komitetu brukselskiego w kwestiach konstytucyjnych.
Nie krygując się, nie szalejąc retorycznie, wyłożył polskie stanowisko na ten temat. Dodajmy, stanowisko rozumne, dobrze służące Polsce i Unii. Natomiast co wygadywali totalni opozycjoniści, trudno pojąć, mieszkając w tym samym kraju w tym samym czasie. Oni żyją w jakiejś sfingowanej przez Tuska rzeczywistości, z której jak matrioszki jedna za drugą wyskakują, by wyrzucać z siebie podłe łgarstwa na użytek finansowych sponsorów. Sponsorzy, jak wiadomo, potrafią liczyć i są wymagający.
Prawie nikt z wielu dyskutantów nie potrafił się odnieść do konkretów poruszonych przez naszego premiera. Nikt z władz Unii nie odważył się na rzeczową polemikę z Morawieckim. Usłyszeliśmy jedynie kaskadę frazesów w stylu tuskowego planktonu, a także połajanki i groźby ze strony głównego komisarza/komisarki Leyen, co samo w sobie jest obciachem. Od osoby na tym stanowisku należy wymagać pewnej rzetelności w szafowaniu słowami. Okazało się, że w stosunku do Polski żadna sprawiedliwość dziejowa ani traktatowa nie obowiązuje. Niepisana główna zasada traktatu lizbońskiego brzmi: „Niemcom wolno więcej”.
Tego rodzaju niepisanych, bezprawnych zasad niebezpiecznie z roku na rok przybywa. Czyżby to były „błędy i wypaczenia”, z którymi mieliśmy do czynienia w dawno minionym ustroju? Prawdziwe kłopoty zaczną się, kiedy komisarze dobiorą się do spraw gospodarczych i finansowych. Pozwolę sobie przypomnieć, bo już wtedy dokazywałem na tym świecie, że plan Marshalla był nagrodą Roosevelta i Churchilla dla przegranych Niemców za to, że zamordowali 6 mln Polaków, zrujnowali i rozkradli nam kraj. Po kilkudziesięciu latach, kiedy Polska wygrzebuje się z sowieckiego łagru i jego sądownictwa, ci sami Niemcy limitują nam wypłaty z kasy „wspólnej” Unii, żebyśmy się nadmiernie nie wzbogacili. Takie paradoksy nam towarzyszą… w rytmie „Ody do radości”.
Artykuł z 43/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
