Nie dość, że Tusk boi się Polaków, to jeszcze nie rozumie
Nie dość, że Donald Tusk boi się Polaków, to jeszcze nie zdaje sobie sprawy, co/kto jest warunkiem istnienia Polski. I w żadnym razie nie jest to on

Gdy obecny premier i szef Koalicji Obywatelskiej uciekł 11 listopada do Gdańska, to tam lepiej sprzedały się jego złote myśli z bakelitu, ale to nie dodało im sensu.
Gdy obecny premier i szef Koalicji Obywatelskiej uciekł 11 listopada do Gdańska, to tam lepiej sprzedały się jego złote myśli z bakelitu, ale to nie dodało im sensu.
Doszło do tego, że władza boi się ludzi, boi się obywateli. Rządowa władza, bo prezydent Karol Nawrocki wśród ludzi rozkwita, a oni go po prostu lubią. Zwykli ludzie, nie partyjne funki czy zadaniowani zawodowi nienawistnicy. A najbardziej zdaje się bać ludzi premier Donald Tusk. Podczas ważnych dla Polski świąt i rocznic zwykle czmycha ze stolicy nie chcąc wiedzieć albo przeczuwając, co Polacy o nim myślą. Na co dzień oczywiście wie, jak jest odbierany, ale nie staje z ludźmi oko w oko, tylko izoluje się w limuzynach albo gabinetach. I przede wszystkim telewizje nie mają okazji pokazać premiera i szefa Koalicji Obywatelskiej w sytuacji „pozaustawkowej”.
