Nawet w Wielką Sobotę Tusk nie zrezygnował ze złych emocji
To wyjątkowo niegodne, że nawet w Wielką Sobotę Donald Tusk nie umiał zrezygnować ze złych emocji, ze skłócania wszystkich ze wszystkimi

Tusk zakpił z osiągnięć Polaków, którzy liczyli na to, że demokracja nie będzie już pustym sloganem, że nikt nie będzie jej traktował jak brudnej ściery.
Tusk zakpił z osiągnięć Polaków, którzy liczyli na to, że demokracja nie będzie już pustym sloganem, że nikt nie będzie jej traktował jak brudnej ściery.
Donald Tusk tak już ma, że nie jest w stanie zrezygnować ze swego upodobania do tego, co w potocznym języku nazywa się wredotą. Nie przejdzie obojętnie wobec żadnej okazji, żeby nie zachować się wrednie. To musi w nim gdzieś głęboko tkwić, skoro nie tylko jest to stała cecha jego funkcjonowania, ale wręcz sprawia mu wyjątkową przyjemność. Wygląda to tak, jakby chciał się oblizać po każdym zademonstrowaniu wredoty. W takim sensie jest to rodzaj sadomasochizmu.
