Nadkomisarz ujawnia, co wie o sprawcy! "Sam pochodzę z Ostrowca"Nadkomisarz ujawnia, co wie o sprawcy! "Sam pochodzę z Ostrowca"
Dwóch policjantów stanęło oko w oko z uzbrojonym po zęby zamachowcem, choć sami mieli do dyspozycji jedynie broń krótką. Zapłacili za tę interwencję ciężkimi ranami, ale powstrzymali mordercę. Dlaczego jednak polscy funkcjonariusze wciąż muszą bardziej obawiać się reakcji przełożonych i medialnego linczu niż samego użycia broni w obronie ludzkiego życia? Były negocjator policyjny, nadkomisarz Dariusz Loranty na antenie telewizji wPolsce24 odsłania kulisy. Co więcej, zabiera także głos w sprawie pochodzenia sprawcy. Sam jest związany z Ostrowcem Świętokrzyskim, zna tamtejsze środowisko i stanowczo odnosi się do medialnych doniesień!
Heroizm na linii ognia
Sprawca, wyposażony w kamizelkę kuloodporną, hełm oraz broń długą, otworzył ogień do bezbronnych przechodniów w samym centrum historycznego Krakowa. Do walki z zabójcą stanęli policjanci prewencji – starszy posterunkowy Jakub Kulik oraz starszy posterunkowy Artur Morański. Mimo gigantycznej przewagi ogniowej napastnika i faktu, że mundurowi dysponowali jedynie bronią krótką, podjęli natychmiastową interwencję. Obaj funkcjonariusze odnieśli ciężkie rany i trafili na stół operacyjny.
Kluczowy w unieszkodliwieniu zamachowca okazał się fakt, że jeden z interweniujących funkcjonariuszy to były żołnierz Wojska Polskiego. Jak wskazał nadkom. Dariusz Loranty, doświadczenie wojskowe miało decydujący wpływ na przebieg akcji:
Były żołnierz jest bardziej ostrzelany. Nie ma problemów z naciśnięciem spustu. [...] Samo psychiczne przygotowanie i ostrzelanie powoduje, że człowiek łatwiej sięga po tę broń, ma pewność. Proszę pamiętać, że policjant pewniej i świadomie używający broni jest bezpieczny dla nas, dla osób w otoczeniu, i wtedy strzelający policjant jest skuteczniejszy.
Medialna nagonka i paraliż decyzyjny
Ekspert zwrócił uwagę na zjawisko, które od lat podkopuje morale i skuteczność polskich służb: medialną histerię oraz presję prokuratorsko-dyscyplinarną przy każdym przypadku użycia środków przymusu bezpośredniego. Podczas gdy policjant staje oko w oko ze śmiertelnym zagrożeniem, w tyle głowy musi kalkulować, czy za obronę życia nie spotka go lincz.
Wszystkie użycia broni palnej przez policjanta czy środka przymusu bezpośredniego są zawsze bardzo negatywnie przyjmowane przez społeczeństwo. [...] Negatywna ocena społeczna i bardzo agresywna postawa mediów paraliżuje działania policjantów. Połączone to jest oczywiście z postępowaniem wewnętrznym. [...] Postępowanie dyscyplinarne bardzo często wiąże się z zawieszeniem policjanta w czynnościach do czasu wyjaśnienia sprawy
– podkreślił Loranty.
Pytany wprost o powody wahania mundurowych przed sięgnięciem po broń palną, podsumował sytuację jednym bezlitosnym zdaniem:
Polski policjant boi się najbardziej przełożonych, a nie samego użycia broni.
Skrajne niedofinansowanie i brak sprzętu
Wypowiedź nadkomisarza rzuca również światło na stan wyposażenia funkcjonariuszy, którzy codziennie ryzykują życie na polskich ulicach. Zamiast nowoczesnych hełmów, twardych pancerzy i nowoczesnego wsparcia technicznego, formacja boryka się z brakami podstawowego rynsztunku oraz skracaniem cyklu szkoleniowego.
W Polsce mamy zbyt krótki okres przygotowania podstawowego – zdecydowanie za krótki
– alarmował Loranty, dodając:
Policjanci chcą kamer, policjanci chcą odpowiednich kamizelek – kamizelek kewlarowych, które nie przeszkadzają w ich ruchach. A my ciągle mamy niedoposażoną policję, ciągle mamy za mało taserów i wszelkich innych urządzeń. I presja psychiczna wywierana na policjantów z racji tej pracy jest naprawdę bardzo silna.
Ekspert zauważył również błędy w dyslokacji sił w strategicznych punktach dużych aglomeracji:
Przykład krakowski udowadnia, że w rejonach tego typu to powinno być nie jeden, a cztery radiowozy. To da się zaplanować, nie wiem, dlaczego było ich tam za mało.
Koniec z medialnymi manipulacjami wokół sprawcy
W przestrzeni medialnej błyskawicznie pojawiły się spekulacje usiłujące przypisać zamachowcowi powiązania z wojskiem czy organizacjami patriotycznymi. Nadkomisarz Loranty, który doskonale zna rodzinne strony mordercy (rejon Ostrowca Świętokrzyskiego), zdecydowanie uciął te insynuacje:
Pozwolę sobie tutaj na osobisty wtręt, ponieważ sam pochodzę z Ostrowca Świętokrzyskiego, jestem z tym miastem związany. Żona ma dom w pobliżu miejsca, gdzie sprawca mieszkał, spędzamy tam przynajmniej raz w tygodniu, szereg mam związków. Uczę na uczelni w Ostrowcu Świętokrzyskim i nie jest mi wiadomo, żeby ten sprawca – uwaga – gdziekolwiek udzielał się społecznie w jakichkolwiek organizacjach, oprócz organizacji strzeleckiej znajdującej się w sąsiednim mieście powiatowym. To jest takie sprostowanie ukazujące się w mediach na temat różnych dziwnych treści dokładających do jego zainteresowań. Nie widziałem go na żadnych uroczystościach, ani w tej miejscowości, z której jego rodzice pochodzą – sam byłem tam ochrzczony – ani w Ostrowcu. A ja przecież dosyć często uczestniczę tam w różnych spotkaniach, również społecznych, i nigdy tego człowieka nie było.
Próby uwikłania lokalnej społeczności czy organizacji w działalność mordercy to typowa medialna manipulacja, obliczona na wywołanie ideologicznej nagonki w chwili narodowej tragedii.
źr. wPolityce.pl za wPolsce24
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
