Morawiecki: "Mówiliśmy: przestańcie nas wypychać"Morawiecki: "Mówiliśmy: przestańcie nas wypychać"

Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu PiS - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie były premier Mateusz Morawiecki.
Mateusz Morawiecki wraz z grupą posłów, europarlamentarzystów i jednym senatorem, nie podpisał deklaracji wymaganej do pozostania w PiS. Politycy stanęli przed wyborem: albo pozostanie w partii, albo działalność w stowarzyszeniu. Na dzisiejszym briefingu w Sejmie Morawiecki odniósł się do decyzji lidera partii, Jarosława Kaczyńskiego o wykluczeniu grupy członków PiS, którzy nie podpisali deklaracji.
Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu PiS. Jeszcze dzisiaj rano wysłałem list z nowymi propozycjami do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, aby podkreślić, że deklaracja, która została wynegocjowana, ma bardzo solidne podstawy
- wskazał.
Zależało nam na tym, żeby w ramach tego, co wcześniej zostało ustalone, w kwietniu tego roku, w oparciu o strategię nazwaną strategią „dwóch płuc”, realizować nasz sposób, model dotarcia do bardzo różnorodnych grup wyborców
- dodał.
Ile osób liczy "grupa Morawieckiego"?
Mateusz Morawiecki wskazał, że grupa, która wraz z nim odchodzi z PiS, liczy łącznie 44 osoby.
Ta strategia wtedy została przyjęta i uznana za właściwą. Za taką, która rzeczywiście pozwoli odpowiedzieć na polityczne, społeczne, gospodarcze wyzwania współczesności. Działaliśmy w dobrej wierze do samego końca i z dużym zdumieniem skonstatowaliśmy, że nieco ponad tydzień temu w takich bardzo dziwnych okolicznościach, kiedy rząd Donalda Tuska wreszcie był dociskany – jest ze mną Ania Kwiecień, Janusz Cieszyński, Paweł Jabłoński – a wymieniam tylko kilkoro najbardziej aktywnych posłów w dociskaniu tego rządu przy okazji afery Kasprzyka i Szpitala Południowego, ale nie tylko. I w tym momencie wchodzi intryga polegająca na tym, że rzekomo trzeba zacząć podpisywać jakieś oświadczenia, aby nie działać w ramach stowarzyszeń, ponieważ może to stać w jakiejś kolizji z działaniem PiS
- dodał.
Ze mną tutaj są ludzie, którzy zakładali partię Prawo i Sprawiedliwość, a niektórzy byli jeszcze w Porozumieniu Centrum. To są ludzie, którzy budowali od podstaw struktury, którzy w wielkim dziele poprawy losu Polaków, walki o lepszą Polskę, zwłaszcza w latach 2015-2023, odegrali ogromną, niepoślednią rolę. Na pierwszym miejscu zawsze stawialiśmy nie tyle partię, co po prostu Polskę. Dlatego nie mogliśmy się pogodzić z tym, żeby zmuszano nas do podpisania lojalki, która de facto nie pozwalała nam działać w takim formacie, w jakim uzgodniliśmy raptem 2-3 miesiące temu.
- wskazał Morawiecki.
Umiem - i umiemy - zwyciężać. Jako PiS pokonywaliśmy obecną ekipę rządzącą. Potrafimy zwyciężać. Sytuacja, która wyłania się dziś na polskiej prawicy jest taka, że nie ma ona hegemonów, ma wiele nurtów. Spory na tej prawicy dla mnie i dla nas są sporami w rodzinie, a tak naprawdę ostrze ataku kierujemy w stronę koalicji rządzącej, rządu Tuska, który dewastuje nasz dom.
- zaznaczył były premier.
Jest nas 40 posłów, 1 senator oraz trzech europarlamentarzystów, bo wiem, że i tutaj pojawiały się różne liczby. Dzisiaj do ostatnich chwil walczyliśmy rzeczywiście o jedność, o to, żeby móc działać jako drugie płuco w tych skomplikowanych okolicznościach politycznych, czyli poszerzać elektorat
- powiedział.
Do końca walczyliśmy o jedność, mówiliśmy: przestańcie nas wypychać. Kogo mogę tu mieć na myśli? Przede wszystkim całkiem niewielką grupę intrygantów, dobrych w gierkach partyjnych, partyjnym kombinowaniu, która do tego doprowadziła. Dzisiaj chcę skoncentrować się na przyszłości przede wszystkim. Nie odpowiadamy nienawiścią na nienawiść
- podkreślił Mateusz Morawiecki.
źr. wPolityce.pl
