Kraśko pouczał Gibałę. Moralizator z TVN w opałachKraśko pouczał Gibałę. Moralizator z TVN w opałach

Salonowy autorytet z TVN24 postanowił wziąć pod lupę finanse Łukasza Gibały, kreując się na obrońcę „zwykłych ludzi”. W czasie dość dziwnej rozmowy dopytywał kandydata na prezydenta Krakowa o źródła jego majątku, zastanawiał się nad tym czym są aktywa i pasywa. Maska bezstronnego arbitra opadła lata temu, ale po tej rozmowie internauci błyskawicznie przypomnieli redaktorowi, jak naprawdę wyglądał jego własny „American dream”.
Piotr Kraśko przez lata dla Salonu III RP stanowił wzór elegancji, nienagannych manier i dziennikarskiej pryncypialności. Trudno o bardziej przestrzeloną opinię, co właśnie kolejny raz zostało udowodnione. Kiedy na antenie „Faktów po Faktach” gościł krakowski polityk Łukasz Gibała, widzowie nieprzyzwyczajeni do tradycyjnej narracji TVN24 mogli przecierać oczy ze zdumienia. To nie była rozmowa, to był kuriozalny festiwal pouczania.
Dziennikarz z wyraźnym niesmakiem i nutą ironii dopytywał Gibałę o jego pochodzenie z majętnej rodziny, pytając z troską o los osób uboższych, czy kandydat naprawdę musiał wchodzić w „partyjniactwo”. Gdy przedsiębiorca cierpliwie tłumaczył zawiłości inwestycji, obrotu udziałami oraz elementarną różnicę między aktywami a pasywami (i fakt, że 230 to jednak mniej niż 300), Kraśko skwitował temat protekcjonalnym zapewnieniem, że on „takich interesów nie prowadził”.
W sieci zawrzało. Komentatorzy bezlitośnie obnażyli hipokryzję gwiazdora TVN, przypominając, skąd tak naprawdę wziął się w mediach człowiek moralizujący dziś całą Polskę.
Mit o „chłopcu z nizin”, czyli czerwona arystokracja na salonach
W narracji liberalnych mediów sukces tłumaczy się wyłącznie ciężką pracą, talentem i czystym zbiegiem okoliczności. Gdyby nie wiedzieć, kim jest Piotr Kraśko, po jego wywiadzie z Gibałą można by pomyśleć, że do telewizji trafił z ulicy, zbierając makulaturę na mokotowskich podwórkach lub rozmawiając z klientami skupu butelek.
Rzeczywistość jest jednak zgoła odmienna, rodowód redaktora to niemal podręcznikowy atlas wpływów PRL-owskiego i postsocjalistycznego establishmentu. Wystarczy wymienić:
-
Dziadek Wincenty Kraśko – wpływowy aparatczyk i prominentny działacz PZPR, wieloletni kierownik Wydziału Kultury KC PZPR, sekretarz KC oraz członek Rady Państwa PRL.
-
Ojciec Tadeusz Kraśko – reżyser, reportażysta i wieloletni szef redakcji publicystyki TVP za czasów komuny, powiązany z PZPR, a w III RP dyrektor Instytutu Polskiego w Sztokholmie.
-
Matka Barbara Pietkiewicz – scenarzystka i wieloletnia producentka programów telewizyjnych.
-
Macocha Nina Terentiew – wieloletnia dyrektor programowa TVP2, nie bez powodu nazywana wówczas „carycą polskiej telewizji”.
-
Kuzynka Monika Richardson – przez dekady czołowa twarz flagowych programów Telewizji Polskiej.
Start w kultowym programie dla młodzieży „5-10-15” był więc w tym przypadku absolutnie „spontanicznym” odkryciem talentu.
Lekcje przedsiębiorczości według redaktora: 850 tysięcy dla skarbówki
Szczególne rozbawienie budzi fakt, że o przejrzystość majątkową pyta człowiek, który z polskim systemem fiskalnym miał wyjątkowo skomplikowaną relację.
W 2022 roku media ujawniły, że Piotr Kraśko w latach 2012–2017... po prostu „zapomniał” składać deklaracji podatkowych. Dopiero po tym, jak do drzwi zapukała skarbówka, prezenter w pośpiechu uregulował zaległości wraz z odsetkami – przelewając fiskusowi łącznie niemal 850 tysięcy złotych z tytułu niezapłaconego PIT-u i VAT-u.
Gdy zwykły rzemieślnik spóźni się z deklaracją o tydzień, machina urzędnicza nie zna litości. Ile historii słyszeliśmy o tym, jak bezwzględna urzędnicza maszyna potrafi rozliczać niewłaściwy skład pizzy w tej czy innej restauracji czy też oddawanie pieczywa bezdomnym? Państwo słabe wobec silnych i silne wobec słabych także w przypadku gwiazdora z Wiertniczej zdało egzamin. Bo gdy przez pięć lat nie rozlicza się telewizyjna gwiazda, w salonie wystarczyło krótkie oświadczenie w mediach społecznościowych, że „sprawa została wyjaśniona”.
Kodeks drogowy? Nie dla „kasty”
Równie nonszalancki stosunek gwiazdor wykazał wobec prawa o ruchu drogowym. Gdy w programach publicystycznych Kraśko z zatroskaną miną rozprawia o praworządności i standardach demokratycznego państwa, warto przypomnieć, jak sam wciela te zasady w życie:
Wg ustaleń Super Expressu, Kraśko po raz pierwszy stracił uprawnienia za punkty karne już w 2009 roku, a ponownie w 2014 roku. Ponownego egzaminu nie zdał, w efekcie czego w 2015 roku cofnięto mu uprawnienia prawomocnie.
Przez kolejnych sześć lat dziennikarz jak gdyby nigdy nic wsiadał za kierownicę i jeździł po polskich drogach. Zatrzymany w kwietniu 2021 roku podczas rutynowej kontroli, został skazany na grzywnę i roczny zakaz prowadzenia pojazdów. W 2022 roku Sąd Rejonowy w Ostrołęce skazał go na 100 tysięcy złotych grzywny za kolejny incydent z prowadzeniem BMW bez uprawnień.
Zaiste, wzór.
Hipokryzja w paśmie najwyższej oglądalności
Pozorowana czy realna niewiedza w kwestii bilansu przedsiębiorstwa i kompromitacja w starciu z pojęciem aktywów i pasywów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Najbardziej uderzająca pozostaje niezachwiana pewność siebie elit III RP, które z pozycji autorytetu moralnego oceniają całe społeczeństwo.
Człowiek wychowany w cieplarnianych warunkach PRL-owskich układów rodzinnych, unikający przez lata fiskusa i ignorujący wyroki sądów drogowych, próbuje odpytywać innych z etyki i czystości intencji.
źr. wPolityce.pl
