Mieszkanie dla dyrektora za grosze. Co ukrywa Muzeum Auschwitz? Mieszkanie dla dyrektora za grosze. Co ukrywa Muzeum Auschwitz?
Portal Zero.pl dotarł do informacji o licznych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Muzeum Auschwitz-Birkenau. Kontrola Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wykazała m.in., że placówka ma wynajmować dyrektorowi Piotrowi Cywińskiemu mieszkanie znacznie poniżej rynkowej wartości. Od pytań dziennikarzy portalu Zero.pl muzeum ucieka, twierdząc że dziennikarze nie mają "prawa do prowadzenia śledztwa", a także żądając ujawnienia źródeł informacji. Jakie jeszcze tajemnice skrywa muzeum?
O nieprawidłowościach w muzeum dowiedziało się po raz pierwszy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poprzez informacje od sygnalisty. Resort uznał zgłoszenie za zasadne i wszczął kontrolę w placówce w Oświęcimiu. W czerwcu 2026 roku część wymaganych zmian została wdrożona.
Na pytanie dziennikarzy portalu Zero.pl, ministerstwo zaprzeczyło, żeby miało dochodzić do nieprawidłowości, wskazało tylko na pewne obszary wymagające naprawy.
Dotyczyły one przede wszystkim obszarów administracyjnych, takich jak zasady korzystania z lokali i samochodów służbowych, dokumentacja delegacji, mechanizmy kontroli zarządczej oraz kontroli wewnętrznej, a także kwestie związane z procesem udzielania zamówień publicznych
- przekazał Zero.pl Paweł Sawicki z biura prasowego Muzeum Auschwitz.
Mieszkanie za 200 zł i służbowy samochód do celów prywatnych
Portal Zero.pl dotarł do informacji na temat wysokości kwoty najmu mieszkania dla dyrektora Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotra Cywińskiego. Z dokumentów wynika, że od stycznia 2007 r. Cywiński wynajmował mieszkanie od muzeum za 200 zł miesięcznie. Opłata zawierała także pełny dostęp do mediów.
Po informacji o nieprawidłowościach, które otrzymało w styczniu 2025 roku ministerstwo, kwota ta wzrosła do 512,12 zł. Portal opublikował dokument, który potwierdza wysokość czynszu.
Cena rynkowa wynajmu mieszkania o podobnej powierzchni w Oświęcimiu wynosi ok. 1,5-2 tysiące złotych. Dziennikarze ustalili, że kwota obejmuje najem za jedynie część powierzchni mieszkania. Resztę Piotr Cywiński miał użytkować za darmo.
Dyrektor muzeum miał również korzystać ze służbowego samochodu.
Cywiński był wożony z Oświęcimia do Warszawy i z powrotem. Kierowca jeździł także na lotnisko w Balicach, by odebrać partnerkę dyrektora. Członkowie jego rodziny również mogli liczyć na podwózkę
– relacjonuje jeden z pracowników muzeum.
Co więcej - anonimowy pracownik wskazuje, że był wykorzystywany przez Cywińskiego do robienia prywatnych zakupów dyrektorowi.
Może to kwestia charakteru, ale zawsze oddawał co do grosza, nawet nie zaokrąglał za fatygę. Dyrektor urządził sobie prywatny folwark. Tu byłem wykorzystywany, żeby kupić leki, tu dzwonił do mnie o godz. 21, że nie ma jakiegoś kanału filmowego w kablówce. Byłem świadkiem wielu sytuacji, do których w takim miejscu nie powinno dochodzić
– twierdzi pracownik.
Żądanie ujawnienia źródła informacji i oskarżenia o łamanie prawa
Dziennikarze Zero.pl próbowali zweryfikować informacje u źródła. Napisali w tej sprawie kilka maili do muzeum z prośbą o ustosunkowanie się do zarzutów stawianych przez sygnalistę. Muzeum w odpowiedzi domagało się ujawnienia źródła, tym samym namawiając dziennikarzy do złamania art. 15 prawa prasowego, który mówi o ochronie źródeł informacji dziennikarskich.
W kolejnym piśmie biuro prasowe poinformowało, że na pytania nie odpowie, bo „celem przepisów o dostępie do informacji publicznej nie jest zaspokajanie indywidualnych (prywatnych) potrzeb”.
Nie budzi wątpliwości, że zakres przedmiotowy korespondencji nie ma charakteru publicznego. Świadczą o tym wynikające z pytań tezy oraz informacje dotyczące m.in. życia prywatnego dyrektora czy też obowiązków pracowników wymienionych z imienia i nazwiska oraz decyzji personalnych w stosunku do tych osób, a wynikających ze stosunku pracy
– przekonuje biuro prasowe muzeum.
Następnie stwierdzili, że iż nie mogą udzielić informacji, które zmierzają do prowadzenia "dziennikarskiego śledztwa".
Należy zauważyć, że prawo do informacji publicznej nie może być wykorzystywane do prowadzenia kompleksowego śledztwa lub całościowej oceny poprawności funkcjonowania danej jednostki, ponieważ od tego są wyspecjalizowane instytucje państwowe
– czytamy.
Następnie zarzucono dziennikarzom portalu Zero.pl nadużywanie wysyłanie kolejnych pytań i żądania odpowiedzi, co miało „wywołać dolegliwości po stronie Muzeum poprzez utrudnianie jego funkcjonowania”.
To nie wszystkie nieprawidłowości związane z dyrektorem Piotrem Cywińskim. Wśród nich jest m.in. kwestia zamówień publicznych, a mianowicie zlecenie konkursu na zakup publikacji ze strony wydawnictwa muzealnego fundacji, prowadzonej przez tę samą osobę, która kieruje wydawnictwem - konkretnie chodzi o Jadwigę Pinderską-Lech.
Muzeum Auschwitz-Birkenau przerywa milczenie
Muzeum ostatecznie tuż przed publikacją artykułu Zero.pl postanowiło ostatecznie odpowiedzieć na pytania dziennikarzy w obszernym piśmie, w którym wyjaśnili, iż mieszkanie użytkowane przez dyrektora Piotra Cywińskiego należy do zasobu muzeum. Z najmu wyłączona jest część biurowa lokalu.
Jak przekonują, poza nadzwyczajną sytuacją, w której dyrektor musiał pojechać z członkiem rodziny na SOR (sytuacja o której opowiadał sygnalista), dyrektor muzeum użytkował samochód służbowy całkowicie w ramach obowiązków służbowych.
Co do kwestii związanych z zamówieniami publicznymi, muzeum twierdzi iż "Jadwiga Pinderska-Lech złożyła skutecznie rezygnację z funkcji prezesa zarządu Fundacji 3 kwietnia 2023", czyli dwa miesiące przed ogłoszeniem przetargu na publikację książek.
kh/zero.pl
