Mamusia sprząta czy odlatuje? "Zięć to raptus i despota"Mamusia sprząta czy odlatuje? "Zięć to raptus i despota. Lubi się wściekać i dostawać szału oraz wpadać w furię"

Nie wiemy, kto kogo pociągnie za konsekwencje i w którą stronę. Poza tym nie wiemy, czy teściowa jest jedyną doradczynią szefa. Czy jakiś krewny z linii dziadka nie czuwa w Berlinie nad dochodowym interesem?
Prawdopodobnie bez udziału własnej woli pewna teściowa stała się znaczącą postacią polityczną.
Niewykluczone, że będzie kandydować do Senatu, europarlamentu lub TSUE. Ma dużo większe szanse niż zięć. Podejmuje przemyślane decyzje personalne. Zięć to raptus i despota. Lubi się wściekać i dostawać szału oraz wpadać w furię, o czym z upodobaniem donoszą jego media. Ach, jaki dziarski, jaki groźny! Ona jest łagodniejsza dla poddanych. W ich wspólnocie po wielu perturbacjach nadszedł sezon teściowej. To się może sprawdzić. Nastąpi ocieplenie wizerunku organizacji, od wielu lat zarządzanej histerią i wrzaskiem.
Teściowe są wdzięcznym tematem setek żartów, co tworzy wokół nich otoczkę dobrotliwej wyrozumiałości. Z odległych czasów, kiedy posługiwano się miotłą, a nie odkurzaczem, przetrwało pytanie zięcia do teściowej sprzątającej obejście: „Mamusia sprząta czy odlatuje?”. Wypisz, wymaluj: komentarz do obecnej sytuacji.
Nieco słabiej rysuje się los zruganych publicznie parteigenossen Budki, Siemoniaka, Neumanna. Choć według teściowej to „pozytywne chłopaki”, to tym gorzej dla nich. A tak tęsknili za Donkiem, radośnie oddawali lary i penaty. Niestety, zgubił ich hulaszczy tryb życia. Zamiast ziewać w ławach sejmowych, wyskoczyli na imprezkę do Mazurka. A tam alkohole, pisowcy, hulanki, swawole… „jeszcze jeden Mazur dzisiaj, choć poranek świta!”. W głowach im nie zaświtało, że poniechanie segregacji tyle będzie kosztować. Sprawa jest rozwojowa.
Nie wiemy, kto kogo pociągnie za konsekwencje i w którą stronę. Poza tym nie wiemy, czy teściowa jest jedyną doradczynią szefa. Czy jakiś krewny z linii dziadka nie czuwa w Berlinie nad dochodowym interesem? Tak się porobiło w „ponowoczesnym” świecie, że branża polityczna jest takim samym biznesem jak produkcja smartfonów, pierogów na wynos, węgla brunatnego… itp. Ten ostatni przykład mamy właśnie na tapecie. Co ma wspólnego kopalnia Turów w Polsce z wyborami w Czechach albo ze stanem jurysdykcji w Brukseli? Otóż ma! Wspólnym mianownikiem jest kasa, Misiu! Kto ją zarobi, a kto straci? Tego pilnuje teściowa oraz koledzy dziadka z Reichu.
Artykuł z 40/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
