Ludzie blisko Tuska boją się jego pomysłów. "To się zaraz zemści"Ludzie blisko Tuska boją się jego pomysłów. "To się zaraz zemści"
Publicyści i eksperci, którzy cenią Tuska szczególnie za sprawczość, dziś zaczynają się jej bać. Patrzą bowiem nieco dalej niż premier i przewidują, że za chwilę z jego pomysłów może skorzystać opozycja, która lada chwila dorwie się do rządów. A jak wiadomo, zamordyści najbardziej obawiają się własnych metod, skierowanych przeciwko sobie.
"Taka sytuacja"
Tak zwana podstawa prawna, na którą powołuje się s. Anna Korwin-Piotrowska przy przejmowaniu władzy w Trybunale Konstytucyjnym, budzi zażenowanie nawet konstytucjonalistów, delikatnie mówiąc, nie przepadających za prezesem TK Bogdanem Święczkowskim.
Mamy tutaj taką sytuację, że żeby zawiesić sędziego Święczkowskiego czy Sochańskiego [Bartłomiej Sochański - wiceprezes TK - przyp. red] trzeba być albo prezesem sądu albo ministrem sprawiedliwości
- zastanawiał się dziś na głos przed kamerą konstytucjonalista prof. Marcin Matczak.
Przyznaje on poniekąd, że od początku nie nadążał za lotną myślą sędzi-elekt Korwin-Piotrowskiej.
Dlatego ja na początku napisałem, że być może Żurek zawiesił ich, no bo przecież Święczkowski jest prezesem sądu. A przepis mówi, że może to zrobić minister... więc już tutaj jest już problem, dlatego, że właściwie sędziego powinien zawiesić minister Żurek...
- kombinował prawnik, który chwilę potem obalił swoje przypuszczenia, uznając, że "byłoby to nie do pomyślenia, bo minister sprawiedliwości nie może ingerować w sytuację sędziów sądu konstytucyjnego, którzy podlegają tylko Konstytucji w zakresie wykonywania urzędu.
Byłaby to ingerencja władzy wykonawczej
- zaznaczył.
Podstawa prawna Korwin-Piotrowskiej. "Paragraf 22"
No, ale właściwie wprost z tego przepisu, który został powołany wynika, że jeśli chce się zawiesić prezesa sądu, a Święczkowski jest prezesem sądu, to powinien to zrobić minister Żurek. No, ale nie, zrobiła to Anna Korwin-Piotrowska. Czyli jako kto, nie mogła tego zrobić jako zwyczajny sędzia, musiała to zrobić jako działająca prezes sądu
- gmatwał coraz bardziej, chcąc zrozumieć sposób rozumowanie Korwin-Piotrowskiej. Sam sobie nie dawał za wygraną, wreszcie dotarł do jądra problemu.
I tak byłby wtedy problem, bo załóżmy, że ona jest prezesem, a nie Święczkowski, ok, ale jak ona stała się tym prezesem sądu? Musiała istnieć niemożność [prezesa TK] najpierw, a ta niemożność powstała z zawieszenia...
- w tym momencie konstytucjonalista się poddał.
No, to jest 'Paragraf 22'. Tutaj bardzo dużo nie gra, a trzeba być bardzo, bardzo precyzyjnym
- spostrzegł.
"I nie możemy robić precedensów"
Oczywiście "Paragraf 22" to tytuł słynnej książki Josepha Hellera, pokazującej zamknięty krąg sprzecznych przepisów, których nie da się logicznie zrozumieć i łatwo w nim ugrzęznąć na dobre.
Prof. Matczak, tłumaczył i podkreślał , jak bardzo uważa prezesa Święczkowskiego za niewłaściwą osobę na tym urzędzie, ale nie widział jednocześnie żadnego argumenty, by uznać, że Święczkowski prezesem TK nie jest.
I nie możemy robić precedensów, bo za chwilę one się na nas zemszczą. Wyobraźcie sobie, co będzie robił Kaczyński czy konfederaci, kiedy będą mieli taką sytuację, że jak im się czyn sędziego TK nie spodoba, to minister sprawiedliwości mówi: 'stosuję art. 130, bo dlaczego nie. Już raz go zastosowano. I zawieszam wszystkich na przykład, bo mi się wszyscy nie podobają. Całą ósemkę, bo uważam, że oni zachowali się niewłaściwie
- przestrzegał prof. Matczak. Jego zdaniem znaleziono przepis, który wydawał się nadawać do tej sytuacji, ale się nie nadaje. Skutek jest jednak "bardzo, bardzo poważny, bo odsunięto sędziego Trybunału Konstytucyjnego od wykonywania funkcji".
Publicystka Gazety Wyborczej skomentowała wynurzenia wykładowcy z Uniwersytetu Warszawskiego w jasny sposób:
"I to jest poważny problem".
A Anna Maria Żukowska potwierdziła tę diagnozę, uprzedzając:
Co będzie robił Kaczyński? Dokładnie to samo.
Mimo drobnych polemik, idące wiernie za Tuskiem autorytety z jego szeroko pojętego otoczenia, tym razem zdają się mówić coś więcej i spoglądać nieco dalej. W przeciwieństwie do szefa rządu wiedzą bowiem, że dzisiejsza opozycja może w miarę bezpiecznie wykorzystać jego własne decyzje, które on wprowadza w zycie siłowo i podejmując ogromne ryzyko.
Wystarczy, że dzisiejsza opozycja po zwycięstwie w wyborach powoła się na to samo prawo, czy raczej pseudo prawo, które respektują obecni rządzący, a trudno będzie się przynajmniej na początku uznać za ofiary prześladowań. Poza tym nie trzeba doświadczyć statusy ofiary, by wiedzieć, że najbardziej zabolałyby te ciosy, które zadawane dziś przynoszą tyle satysfakcji.
Oczywiście przestrogi elit Donalda Tuska, są też rodzajem przygotowania wyborców. Już teraz przecież warto mówić o grzechach, które w przyszłości wrogowie po przejęciu władzy mogą popełnić.
Wówczas prof. Matczak i red. Wielowieyska czy poseł Żukowska będą mogli powiedzieć, że od początku przestrzegali przed działaniami PiS-u i Konfederacji.
źr. wPolityce.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
