Lempart domaga się, by KE nie wspierała finansowo rządu
Polska przyjęła 1,5 mln matek z dziećmi z Ukrainy, a Lempart apeluje, by KE pomijała nasz rząd w przyznawaniu funduszy pomocowych!

"Dochodzą słuchy, że państwo dokumentuje nasze wydatki jako swoje i będzie się zwracać o zwrot ze środków unijnych. Te pieniądze jednak nie pójdą do samorządów i NGO-sów, ale do centralnego budżetu"
Dla Marty Lempart polityczna nienawiść jest ważniejsza niż wszystko inne. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, poinformowała ona, że będzie apelowała do Komisji Europejskiej, by ta pomijała polski rząd w przyznawaniu funduszy na pomoc uchodźcom! W kuriozalnym wywiadzie przekonuje też, że polskie władze „nic nie robią” w sprawie pomocy potrzebującym.
Lempart rozsiewa tez plotki na temat rozliczeń pomiędzy samorządami i organizacjami pozarządowymi, a rządem.
Dochodzą słuchy, że państwo dokumentuje nasze wydatki jako swoje i będzie się zwracać o zwrot ze środków unijnych. Te pieniądze jednak nie pójdą do samorządów i NGO-sów, ale do centralnego budżetu
– stwierdziła Lempart w „Gazecie Wyborczej”.
Dlatego organizacje społeczne skupione w Porozumieniu dla Praworządności rozważają wystąpienie do Komisji Europejskiej z apelem, by ewentualną pomoc kryzysową dla Polski kierować bezpośrednio do samorządów (miast i gmin) i NGO-sów, nie do budżetu centralnego. Robimy to nie tylko z oczywistej przyczyny, że PiS te pieniądze ukradnie przez znajomych instruktorów narciarskich i handlarzy bronią, ale dlatego, że bez tych środków padnie większość działań realizowanych przez samorządy i organizacje pozarządowe
– powiedziała.
Co robi rząd w tej sprawie? Dlaczego nie dogaduje się z prezydentami miast, nie organizuje wystarczającej liczby transportów?
– pytała Marta Lempart.
Do manipulacji i kłamstw Marty Lempart zdążyliśmy się przyzwyczaić. Teraz lansuje się na pomocy humanitarnej i na siłę szuka winnych po stronie rządowej. Prawda jest taka, że cała Polska pomaga dziś uchodźcom, a napływ migracyjny jest bezprecedensowy. Trzeba działać wspólnie, a nie szczuć jednych na drugich.
WB
