Łapówki za przyspieszanie operacji? Znamy zeznania GrodzkiegoŁapówki za przyspieszanie operacji? Znamy zeznania Grodzkiego

AWIK_Grodzki_15052024_3.webp
Tomasz Grodzki / Tomasz Grodzki do dziś nie zmierzył się przed sądem z osobami, które zarzucają mu łapownictwo (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
FacebookTwitter

Senator Tomasz Grodzki (KO), były dyrektor szpitala „Zdunowo” zeznając we wtorek w Sądzie Okręgowym w Szczecinie jako świadek mówił, że wpłaty pacjentów po 10 tys. zł na Fundację Pomocy Transplantologii nie przyspieszały terminów operacji. Podkreślił, że darowizny były dobrowolne.

Były marszałek Senatu rozpoczął we wtorek w szczecińskim Sądzie Okręgowym składanie zeznań jako świadek w trwającym od 2024 r. procesie lekarzy i 23 pacjentów oskarżonych o przestępstwa korupcyjne związane z Fundacją Pomocy Transplantologii i szpitalem „Zdunowo”, gdzie za opłatą, zwykle w wysokości 10 tys. zł, miały być wykonywane operacje bariatryczne. Zdaniem prokuratury, wpłacający darowiznę byli przyjmowani szybciej i operowani mniej inwazyjnymi metodami.

Ja nie pilnowałem kolejki operacyjnej

- powiedział Grodzki, podkreślając, że jako dyrektor szpitala „Zdunowo” w Szczecinie (w latach 1998 – 2016), miejski radny, członek polskich i międzynarodowych stowarzyszeń medyków, miał wiele obowiązków.

Zaznaczył, że nie wnikał „w bieżącą działalność wszystkich oddziałów, wychodząc z założenia, że to, kto i kiedy jest operowany wynika tylko z kwestii zdrowotnych”.

Wierzyłem w pełny profesjonalizm ordynatorów oddziałów szpitala

- powiedział Grodzki.

Głównego oskarżonego w sprawie, dra Krzysztofa K., Grodzki określił jako „jednego z najwybitniejszych chirurgów, pionierów chirurgii małoinwazyjnych; najlepszego chirurga w Polsce posługującego się robotem Da Vinci w Polsce”. W 2003 r. Krzysztof K. został ordynatorem nowego oddziału chirurgii ogólnej w „Zdunowie”, gdzie wykonywano m.in. rękawową resekcję żołądka oraz gastric by-pass żołądkowy.

Z materiałów zebrany przez prokuraturę wynika, że proceder polegający na przyspieszaniu operacji za wpłatę 10 tys. zł na Fundację miał mieć miejsce w latach 2010, 2013, 2015, 2016, 2018.

Nigdy nie mieliśmy ani ustnych, ani pisemnych skarg na dr K. lub jego personel

- powiedział we wtorek w sądzie Grodzki.

Pytany, czy wiedział o wpłatach pacjentów, stwierdził, że dowiedział się o tym „drogą nieformalną”.

Zaznaczył, że jest „jednak bliski pewności, że te osoby nie powodowały przesunięcia kogokolwiek innego na koniec kolejki”.

To się odbywało na torakochirurgii, ortopedii. Pacjenci się nie zgłaszali na zaplanowany zabieg, co jest kłopotem dla oddziału i z tego co wiem, na chirurgii uzupełniano tę lukę pacjentami, którzy byli gotowi szybciej przyjść do szpitala. A czy to byli ci co wpłacali, czy nie, to wydaje mi się, że byli i tacy, i tacy. Chodziło o to, żeby plan operacyjny każdego dnia był wypełniony

- podkreślił Grodzki.

"Kwota mogła być sugerowana"

Sędzia SO Małgorzata Puczko dopytywała, dlaczego pacjenci zawsze wpłacali 10 tys. zł, kto tę kwotę ustalił i jak były księgowane darowizny.

Kwota mogła być sugerowana, ale nie nakazana, bo wpłaty miały być dobrowolne. Jak były księgowane? Nie wiem

- zeznał Grodzki. Były dyrektor szpitala przyznał, że dr. K lub jego współpracownicy „mogli zachęcać do wpłat na Fundację”. Grodzki zwrócił uwagę, że procedury realizowane na oddziale chirurgii były wyceniane przez NFZ „poniżej kosztów”. Do 2016 r. zabiegi bariatryczne w ogóle nie figurowały w katalogu NFZ.

Grodzki mówił, że pozyskane przez Fundację środki przeznaczano na zakupy sprzętu (np. stołu operacyjnego o nośności 300 kg), refundację szkoleń lekarzy, wyjazdów na sympozja itd. Powiedział, że Fundacja Pomocy Transplantologii została założona, w 1993 r., „przez nobliwych obywateli” Szczecina, m.in. byłego wicewojewodę, byłego prezydenta i wyjaśnił, że była to „fundacja miejska”, nie szpitalna. Grodzki zaznaczył, że wszyscy pracowali społecznie, a on „zainicjował” powstanie Fundacji, ale nigdy nie był jej prezesem.

Kiedy prok. Magdalena Blank zapytała, w jaki sposób zarząd fundacji zachęcał do wpłat, Grodzki stwierdził, że nie wie.

Było kilka pozytywnych artykułów o fundacji

- dodał. Prokurator pytała, czy fundacyjne ulotki były wieszane na tablicach w szpitalu. 

Wydaje mi się, że nie

- odparł świadek.

Pytany o przyjmowanie pacjentów poza kolejnością, powiedział, że nie miał takiej wiedzy. 

Myślę, że wszywano kogoś, kto miał najpilniejsza potrzebę medyczną 

- powiedział Grodzki.

Prokurator zwróciła uwagę, że pieniądze z konta Fundacji były przelewane na konta lekarzy. 

Z tego, co wiem, była to refundacja poniesionych przez lekarzy kosztów

- zeznał Grodzki. Żeby wykonać przelew, jak wyjaśnił, wymagane były podpisy dwóch członków zarządu Fundacji.

Na pytanie prokurator, czy korzystał ze środków Fundacji rozliczając swoje zagraniczne wyjazdy, Grodzki poinformował, że tylko raz poprosił o sfinansowanie biletów lotniczych na kongres w RPA. Dopytywany o wyjazdy na Alaskę, do Kanady, potwierdził, że tam był, ale za własne środki.

Składanie zeznań Grodzki ma kontynuować 21 września.

Łapówka za przyspieszenie operacji?

Proces lekarzy i pacjentów, którzy mieli płacić za przyspieszenie operacji w „Zdunowie” rozpoczął się w sierpniu 2024 r. Akt oskarżenia objął 27 osób, w tym Krzysztofa K., byłego ordynatora oddziału chirurgii ogólnej i naczyniowej w szczecińskim szpitalu "Zdunowo", prezesów Fundacji Pomocy Transplantologii – Juliusza P. i Bartosza K. oraz księgową fundacji – Urszulę M. Jak ustalili śledczy, część pieniędzy z konta fundacji trafiało na prywatny rachunek bankowy Krzysztofa K. Nieuzasadnione były również niektóre wydatki na szkolenia medyków czy wyjazdy na konferencje naukowe.

Do przestępstw miało dochodzić w latach 2008-2019. Przedmiotem zainteresowania prokuratury są środki fundacji w kwocie ponad 2,3 mln zł.

W związku z tą sprawą w październiku 2023 r. Prokuratura Regionalna w Szczecinie skierowała do Senatu RP ubiegłej kadencji wniosek o uchylenie immunitetu senatorowi Grodzkiemu. Śledczy informowali wówczas, że to Grodzki był pomysłodawcą przyjmowania wpłat od pacjentów. W lutym 2024 r. wniosek o uchylenie immunitetu prokuratura wycofała, argumentując, że był „przedwczesny".

tkwl/Źr. wPolityce.pl za PAP

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.