Kult Bandery jako narzędzie polityczne. Ekspert ostrzegaKult Bandery jako narzędzie polityczne. Ekspert ostrzega

FacebookTwitter

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, na antenie Telewizji wPolsce24 ocenia, że narastające na Ukrainie odwołania do UPA i postaci Stepana Bandery nie są powrotem do ideologii integralnego nacjonalizmu, lecz politycznym narzędziem wykorzystywanym przez władze w Kijowie. Jego zdaniem instrumentalizacja historii – w warunkach wojny i ograniczonej debaty publicznej – staje się detonatorem napięć w relacjach polsko‑ukraińskich, które mogą eskalować w okresie wyborczym po obu stronach granicy.

 

O odrodzeniu kultu Bandery na Ukrainie oraz o tym, czy jest to marginalny spór o symbole, czy jest to wewnętrzna sprawa samego Kijowa, bądź czy jest to sygnał głębszego problemu w relacjach polsko-ukraińskich, mówił na antenie Telewizji wPolsce24 prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog.

Trzeba sobie uświadomić, że to są sprawy różnej wagi w Polsce i innej na Ukrainie. Mianowicie w Polsce opinia publiczna od dawna jest świadoma moralnego ciężaru kwestii Wołynia, zbrodni ludobójstwa. Pamięć o tym jest ogólnonarodowa od Przemyśla po Szczecin i od Turoszowa po Suwałki

- wskazał prof. Żurawski vel Grajewski.

Natomiast na Ukrainie to jest po pierwsze zmienne w czasie, kwestia stosunku do UPA, w ogóle świadomości mitu UPA jest rosnąca na Ukrainie, ale początkowo dotyczyła pięciu z 25 obwodów dzisiejszej Ukrainy, czyli tych terenów, które w okresie międzywojennym należały do do II RP. To nie jest pamięć rodzinna i nie ma tam głębokich pokładów pozytywnego stosunku do UPA. Ona w tej chwili rośnie - jej prestiż - jako symbolu zaciętej partyzantki antysowieckiej, czyli antymoskiewskiej. I myślę, że warto też to wyraziście powiedzieć, że to nie oznacza odrodzenia się ideologii integralnego nacjonalizmu, propagowanego m.in. przez Banderę, bo zaznaczmy też, że Bandera nie był twórcą tej ideologii. On w ogóle jest też mitem. Nie był ani wielkim politykiem, ani dowódcą polowym, ani wielkim ideologiem. Zabili go Sowieci i stąd ten mit. Ale to nie jest tak, że na Ukrainie święci triumfy nacjonalizm taki, jaki istniał w latach 30. czy 40.

- wyjaśnił politolog.

Władze Ukrainy instrumentalizują tę historię”

W jego ocenie to jakby powiedzieć, że kiedy prezydent Macron staje 14 lipca pod trójkolorową flagą na baczność, to planuje postawienie gilotyny na każdym placu w mieście francuskim”.

To po prostu jest nieprawda. Natomiast wywołuje to oczywiste napięcia w relacjach z Polską i uważam, że obecna ekipa rządząca w Kijowie instrumentalizuje tę historię. Jeszcze raz podkreślę, że to nie kult UPA jest przyczyną sporu, tylko on jest użyty z całą świadomością przez ekipę Zełenskiego do wywołania sporu obsługującego inne interesy ukraińskie i niemieckie. Niestety także rosyjskie, co wydaje się, że w Kijowie jest niedostrzegane, bo oczywiście Rosjanie są zachwyceni, że Zełenski podjął taką decyzję. To się świetnie wpisuje w propagandę rosyjską i jednocześnie mamy zatem sytuację, w której to nakłada się na rok wyborczy w Polsce w 2027 roku i wysoce prawdopodobny rok wyborczy na Ukrainie

- zauważył prof. Żurawski vel Grajewski.

I będzie licytacja i w Polsce, i na Ukrainie, kto lepiej broni godności pamięci narodowej i spór będzie zinstrumentalizowany ze szkodą dla obu naszych krajów, ale odpowiedzialność za wprowadzenie tej kwestii do relacji wzajemnych w charakterze detonatora owego sporu w pełni spoczywa na barkach prezydenta Zełenskiego i na tym nasz problem polega. Trzeba też pamiętać, że Ukraina jest w tej chwili w sensie technicznym dyktaturą wojskową

- zaznaczył. 

Jest to kraj w stanie wojny, gdzie każdy dziennikarz, który by wyraził inny pogląd niż władze polityczne, może oczekiwać powołania do wojska. W związku z czym mamy po jednej stronie spór również wewnątrz Polski. Tu mamy różne zniuansowane stanowiska. Natomiast Ukraina reprezentuje jednolitą opinię. Tam nie słychać głosów krytycznych pod adresem własnych polityków. Częściowo z uwagi na niski stan świadomości, jak ta historia w rzeczywistości wyglądała. Częściowo z uwagi na stan wojenny, w którym funkcjonują media i debata publiczna na Ukrainie. I w tej sytuacji spór niestety będzie narastał

- dodał politolog.

tt/źr. wPolityce.pl za Telewizją wPolsce24

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.