Krakowski nokaut rządu. Z poparcia z 2023 r. zostały zgliszczaKrakowski nokaut rządu. Z poparcia z 2023 r. zostały zgliszcza

Wybory prezydenckie w Krakowie przyniosły prawdziwe trzęsienie ziemi na polskiej scenie politycznej. Wyniki badania exit poll OGB nie pozostawiają złudzeń: Łukasz Gibała znokautował Monikę Piątkowską, zdobywając 64,1 proc. głosów. Prawdziwa skala tej porażki staje się jednak widoczna dopiero wtedy, gdy zestawimy wynik kandydatki obozu rządzącego z nastrojami mieszkańców Krakowa sprzed zaledwie trzech lat. Z dawnej dominacji koalicji 15 października w stolicy Małopolski nie zostało niemal nic.
Niedzielny wieczór wyborczy pod Wawelem to przede wszystkim porażka Donalda Tuska i jego ludzi. Choć machina partyjna pracowała na najwyższych obrotach, a poparcia Monice Piątkowskiej osobiście udzielali najważniejsi politycy koalicji rządzącej, krakowianie wystawili władzy jednoznaczny rachunek.
Według danych OGB, Piątkowska z wynikiem 35,9 proc. została daleko w tyle za bezpartyjnym Łukaszem Gibałą.
Zjazd o prawie 30 punktów procentowych. Twarde liczby nie kłamią
Aby zrozumieć, jak wielką porażkę poniósł w Krakowie obóz liberalno-lewicowy, wystarczy spojrzeć na oficjalne statystyki Państwowej Komisji Wyborczej z wyborów parlamentarnych z jesieni 2023 roku. W samym Krakowie ówczesna opozycja odniosła wówczas spektakularny sukces:
-
Koalicja Obywatelska uzyskała 34,35 proc.,
-
Trzecia Droga dołożyła 17,39 proc.,
-
Nowa Lewica zdobyła 12,98 proc..
Łącznie formacje, które utworzyły obecny rząd, cieszyły się wówczas poparciem aż 64,72 proc. mieszkańców Krakowa.
Dziś, po okresie niespełnionych obietnic, rosnących kosztów życia i politycznych wojen na szczytach władzy, wspólna kandydatka promowana przez warszawskie elity zebrała zaledwie 35,9 proc.. To niemal kropka w kropkę wynik... samej Koalicji Obywatelskiej sprzed trzech lat. Oznacza to, że obóz władzy kompletnie roztrwonił zaufanie mieszkańców, a elektoraty koalicjantów oraz wyborcy centrowi i umiarkowani gremialnie odwrócili się od partyjnej nominatki.
Kampania z Warszawy nie zadziałała
Porażka Piątkowskiej to nie tylko jej osobista przegrana, ale przede wszystkim wyraźne wotum nieufności wobec polityki rządu Tuska. Próba narzucenia kandydata pod szyldem partyjnego namaszczenia wywołała skutek odwrotny do zamierzonego. Mieszkańcy dawnej stolicy Polski - zmęczeni partyjniactwem i arogancją władzy - woleli postawić na kandydata lokalnego, niepowiązanego bezpośrednio z rządem.
Niska frekwencja w drugiej turze (42,6 proc. w porównaniu do ponad 81 proc. w 2023 roku) to kolejny dowód na głęboką demobilizację i zniechęcenie elektoratu, który uwierzył w zapowiedzi składane w 2023 roku. Dla koalicji rządzącej krakowski nokaut powinien być najpoważniejszym sygnałem ostrzegawczym od momentu objęcia władzy.
Wyborcy pod Wawelem pokazali, że partyjny monopol w wielkich miastach właśnie dobiega końca. I to jest dla Tuska bardzo zła informacja.
źr. wPolityce.pl
