Kornik konstruktywizmu z MEN zajadle toczy polską szkołę Kornik konstruktywizmu z MEN zajadle toczy polską szkołę

Nowackaa.webp
Barbara Nowacka / autor: Fratria
FacebookTwitter

Narasta chaos w szkołach, narastają sprzeciwy dotyczące przeobrażeń w polskiej oświacie. Barbara Nowacka wprowadza kolejne nieakceptowane zmiany, pomału przeobrażające szkołę w zdestabilizowany obolały organizm, którego nie da się szybko uzdrowić. Trzeba go będzie długotrwale i z nieznanym skutkiem - reanimować.

Od 1 września, czyli już za chwilę, w przedszkolach, klasach 1. i 4. rusza DEforma26, czyli Kompas na Brukselę [trawestując oficjalną nazwę MEN-owskiej Reformy26. Kompas jutra]. W jej ramach zostaną wprowadzone nie tylko nowe podstawy programowe i inne od dotychczasowego podejście do procesu nauczania, ale przede wszystkim – mają od tej pory obowiązywać inne cele szkoły. 

Nauczyciele i dyrektorzy nie zostali wyposażeni w najmniejszą choćby pomoc w zakresie szeroko zakrojonego flagowego projektu MEN. Po serii spotkań w terenie, przypominających ustawione partyjne zebrania rodem z PRL-u, na które przymusowo delegowano nauczycieli, niedawno ukazały się zapowiadane poradniki Ośrodka Rozwoju Edukacji. Nie ma w nich jednak żadnych przydatnych konkretów, przykładów lub choćby sensownych „dobrych praktyk”. Propagandowe poradniki uczą, jak szkolić – czyli przekonywać nieprzekonanych - i jak wykazywać, że wprowadzana transformacja polskiej szkoły jest jedynie słuszną drogą.

A jednak poradniki niosą cenny przekaz, gdyż nie pozostawiają złudzeń co do celu DEformy26. Wreszcie – może nawet przypadkiem? - ujawniają ideowe podłoże zajadłości, z jaką wprowadzana jest każda odsłona kolejnych zmian: edukacja włączająca, edukacja zdrowotna, edukacja obywatelska oraz zmiany Prawa Oświatowego, na szczęście zawetowane przez Prezydenta. Poradniki mimochodem ukazują, że tym razem nie chodzi wyłącznie o zmianę treści nauczania. Nie chodzi o dyskusje na temat lektur - czy i jakich autorów, nie chodzi o kwestie prac domowych, zasad oceniania z wprowadzoną szkodliwą oceną funkcjonalną, ani nawet o rugowane wartości. Tym razem na sztandarze – już w części wstępnej poradnika do edukacji wczesnoszkolnej [!] - niesione jest hasło „filozofia i zmiana paradygmatu”. Zmiana paradygmatu to zmiana zasady istnienia! I o to właśnie chodzi!

Na naszych oczach – tyle że po cichu - dokonuje się zmiana w oświacie na miarę zastąpienia systemu geocentrycznego – heliocentrycznym.

Nowa podstawa programowa to nie tylko aktualizacja treści, ale przede wszystkim fun­damentalna zmiana filozofii nauczania, wywodząca się z konstruktywizmu – założenia, że dzieci nie są biernymi odbiorcami wiedzy, lecz jej aktywnymi twórcami. Uczą się poprzez działanie, doświadczanie, interakcje społeczne i rozwiązywanie problemów

- czytamy w poradniku dla tych, którzy mają szkolić nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej.

Tym samym szkoła wprost wchodzi na drogę transformacji systemowej. Celem MEN jest stworzenie instytucji, której zadaniem nie jest przekazywanie wiedzy w sposób systematyczny, realistyczny i oparty na wypracowanych przez ludzkość dziedzinach nauki.

Konstrukt noszący dla niepoznaki nazwę „szkoła” ma być instytucją współtworzenia kolektywnej wiedzy, dodajmy - według wytycznych ONZ, UNESCO, WHO, UE i OECD.

Zmiana paradygmatu, czyli przeobrażenie szkoły z instytucji oświatowej w formatujący uczniów twór, ma się dokonać pod pozorem wspierania uczniów w dochodzeniu do wiedzy poprzez własne doświadczenie, w poznawaniu siebie, w odkrywaniu przez nich własnych talentów. Poprzez generowanie chaosu – do celu. Tydzień projektowy, który ma obowiązywać od 1.09.2027 r., narzuca metodę niesprawdzoną i oderwaną od szkolnych realiów. Przyroda jest kolejnym – po edukacji zdrowotnej – interdyscyplinarnym przedmiotem wprowadzonym bez pilotaży i badań, bez sprawdzonych podręczników i wykształconej kadry. Doświadczenia i budowanie poczucia sprawczość bez podstaw w postaci wiedzy to iluzja i mit, przypominający utopie oświeceniowych filozofów. Wszystko to ma opierać się na nowej – mozolnie ukształtowanej przez liczne szkolenia i presję środowiska - postawie nauczyciela. Będzie on wspierać i towarzyszyć, ale nie ma już być autorytetem i źródłem pewnej sprawdzonej wiedzy. Dlaczego? Gdyż takiej wiedzy po prostu ma nie być! 

Przywołać tu należy fragment opinii Koalicji na Recz Ocalenia Polskiej Szkoły skierowanej w 2025 r. do Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach konsultacji publicznych związanych z podstawami programowymi, a następnie do Prezydenta Karola Nawrockiego. Jolanta Dobrzyńska, ekspert oświatowy i członek poprzedniej Rady przy Prezydencie tak pisze w części wstępnej tej opinii:

Opiniowana podstawa programowa nie uwzględnia odniesień do kulturowego i naukowego dorobku ludzkości. Deprecjonuje wiedzę, traktując ją wyłącznie jako narzędzie do osiągania zamierzonych celów. To pragmatyczne podejście zdaje się cofać kształcenie w zamierzchłe początki ludzkości. Tak kształcone pokolenie będzie potrafiło, być może, wykorzystywać wiedzę potrzebną do realizacji celów, lecz celów tych nie będzie potrafiło stawiać. Metoda „kształcenia w działaniu” jest cenna pod warunkiem, że jest stosowana uzupełniająco. Stosowana szeroko, w zastępstwie innych metod, jak ma to miejsce we wskazaniach podstaw programowych, jest destrukcyjna. Jej poważne wady to wybiórczość, ograniczoność i niespójność. Utrudnia młodemu człowiekowi dalszą naukę.

https://www.ratujmyszkole.pl/nie-dla-deformy26-czesc-i-opinia-ekspercka-wyslana-do-men-czesc-wstepna-do-podstawy-programowej-autorstwa-j-dobrzynskiej-uwagi-ogolne/

Bez należnego skupienia uczniów i … nauczycieli na przyswajaniu i przekazywaniu wiedzy, a z przekierowaniem uwagi na doświadczenia, projekty, kompetencje wszelkiej maści [fundamentalne, przekrojowe], sprawczość, indywidualizację, prawa uczniów i ich dobrostan – stopniowo kornik konstruktywizmu drąży kolejne korytarze, odcinając szkołę od realizmu poznawczego.

Pomimo weta prezydenta dotyczącego nowelizacji prawa oświatowego, B. Nowacka forsuje radykalne zmiany metodą rozporządzeń, bez koniecznych zmian ustawowych. Hasła o wiedzy tworzonej, interdyscyplinarnej, wielowymiarowej znane z konstruktywizmu nie gwarantują efektywności nauczania, za to grożą nieuchronnym relatywizmem. Każda wersja wiedzy staje się wówczas dopuszczona, a zatem – wedle tego podejścia - prawdziwa. Niemożliwe jest często rozróżnienie między prawdą a fałszem. Nauka traci swój uniwersalizm, a więc jej kwestionowanie jest ułatwione, a nawet niekiedy przez „konstruktorów” – wskazane jako cel. Dochodzenie do własnych wniosków – często błędnych, wcale nie jest traktowane jako pomyłka, a jako naturalny etap kształcenia. Droga działania jest w konstruktywizmie więcej warta niż finalne przyswojenie wiedzy i budowanie na niej podwalin rozwoju i dalszego kształcenia, w tym wytyczania własnych celów. Z tego wynika zasypanie treści programowych wielosłowiem z projektami, doświadczeniami, sprawczością, kompetencjami. MEN wziął rozbrat z weryfikowalnym poziomem wiedzy i umiejętności. Nikt wprost nie powiedział tej prawdy Polakom! Rodzice nie wiedzą, że od 1 września poślą dzieci do nowej szkoły, która nie ma już uczyć.

Traktowanie wiedzy jako funkcji działania to kwintesencja rewolucji w edukacji, ale też rewolucji poprzez edukację. Rzecz nienowa, bo sięgająca roku 1918, kiedy to przywódcy Rosji Sowieckiej, wykorzystując zapożyczoną od Amerykanina Johna Dewey'a metodę larning by doing, niszczyli „burżuazyjną” oświatę porewolucyjnej Rosji i wychowywali „nowego sowieckiego człowieka”. Rzecz powtarzała się w kolejnych krajach, w których panowały rewolucyjne napięcia, a w okresie Wielkiego Kryzysu (1933 r.) dotknęła Stany Zjednoczone. Dziś świat zachodni uznaje Dewey'a za ojca współczesnej edukacji, a jednak w edukacji najlepsze efekty osiągają te kraje, które jego pragmatycznych haseł nigdy nie przyjęły

- wskazuje w opinii Jolanta Dobrzyńska.

KROPS zwrócił się do opozycyjnych partii ze wskazaniem dróg naprawy polskiej szkoły w specjalnym liście. Czekamy na reakcje, gdyż rok szkolny 2026/27 powinien przebiegać pod znakiem otwartej publicznej debaty o transformacji, której początek zapowiedziano na 1 września, a która powinna zelektryzować każdego myślącego obywatela RP, czy ma dzieci w wieku szkolnym, czy też nie. 

Wynarodowienie, analfabetyzacja, zamach na wiedzę opartą na nauce, którą zastępuje się płynnymi interdyscyplinarnymi pozorami naukowości, w tym podmienia na klimatyzm - to nie jest droga oświaty, a sterowanej inżynierii i przeobrażenia społeczeństwa. 

MEN prowadzi uczniów na manowce, a DEforma26. Kompas na Brukselę uzmysławia, jak ważną rolę wyznaczono szkole w budowaniu „nowej normalności”. Ten groźnie brzmiący termin powinien być dla nas wystarczającym ostrzeżeniem.



FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.