Kacprzyk chciał pracować w Małopolsce. Wojewoda powiedział „nie”Kacprzyk chciał pracować w Małopolsce. Wojewoda powiedział „nie”

Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar odrzucił wniosek Dawida Kacprzyka o przeniesienie specjalizacji z anestezjologii do Małopolski – ustaliła Wirtualna Polska. Lekarz, który stracił pracę w warszawskim Szpitalu Południowym, szukał zatrudnienia w kilku małopolskich szpitalach i deklarował ich dyrektorom, że ma zgodę na kontynuowanie specjalizacji w tym województwie. Klęczar zaprzeczył, by taką zgodę wydał.
Dawid Kacprzyk odbywał wcześniej specjalizację z anestezjologii na Mazowszu. Jak ustaliła WP, rozmawiał o pracy z dyrektorami kilku placówek w Małopolsce i w każdej z tych rozmów zapewniał, że ma zgodę na przeniesienie specjalizacji do tego województwa.
Jednym z miejsc, do których zgłosił się Kacprzyk, był Szpital Powiatowy w Zakopanem. Dyrektorka placówki Regina Tokarz potwierdziła WP, że lekarz złożył podanie o pracę, ale jego kandydatura została odrzucona. Zaprzeczyła wcześniejszym doniesieniom, jakoby decyzję zablokował sprzeciw lekarzy szpitala. Według niej nie doszło do żadnego „buntu” personelu, a o odmowie przesądziły względy formalne.
Tokarz wyjaśniła, że zakopiański szpital nie potrzebuje obecnie anestezjologa, który dopiero odbywa specjalizację w trybie pozarezydenckim. Kacprzyk wybrał właśnie ten tryb. Dyrektorka zaznaczyła, że gdyby placówka potrzebowała lekarza o takim profilu, prawdopodobnie zatrudniłaby go, jednocześnie pilnując rzetelności jego pracy.
Kacprzyk miał powiedzieć dyrektorce zakopiańskiego szpitala, że posiada zgodę konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii na kontynuowanie specjalizacji w Małopolsce. Konsultant Łukasz Nowak, zapytany przez WP, nie potwierdził ani nie zaprzeczył, że opiniował wniosek lekarza. Powołał się na prawo do prywatności.
Ostatecznej zgody na przeniesienie specjalizacji nie wydał jednak wojewoda małopolski.
Taki wniosek u mnie na biurku był, ale go odrzuciłem. Ten pan w związku z tym nie będzie pracował w naszym województwie
- powiedział WP Krzysztof Klęczar.
Jak podaje WP, lekarze w trakcie specjalizacji nie mogą dowolnie przenosić się między województwami. Jest to możliwe tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach i wymaga zgody akredytowanego szpitala z wolnym miejscem szkoleniowym, konsultanta wojewódzkiego w danej dziedzinie medycyny oraz wojewody, który podejmuje ostateczną decyzję.
Zakopane nie było jedynym szpitalem, w którym Kacprzyk szukał pracy. Według ustaleń WP pytał o zatrudnienie w kolejnych powiatowych szpitalach w Małopolsce. Portal dotarł do trzech takich placówek. W każdym przypadku lekarz miał pytać o możliwość zatrudnienia i zapewniać, że ma już zgodę na kontynuowanie specjalizacji w województwie. Informacja o decyzji wojewody była dla dyrektorów zaskoczeniem.
Po odrzuceniu wniosku przez wojewodę Kacprzyk nadal nie ma szpitala, w którym mógłby dokończyć specjalizację. Według rozmówców WP uzyskanie tytułu specjalisty jest istotne dla jego dalszej kariery. Lekarz bez specjalizacji nadal może wykonywać zawód, m.in. pracować w podstawowej opiece zdrowotnej czy na szpitalnym oddziale ratunkowym, ale nie może kierować oddziałem. Niższe są również ustawowe minimalne stawki wynagrodzenia: obecnie 10 595 zł brutto miesięcznie dla lekarza bez specjalizacji i 12 910 zł dla specjalisty.
Kacprzyk wybrał pozarezydencki tryb specjalizacji. W rezydenturze etat jest finansowany przez ministra zdrowia, a lekarz ma zagwarantowane miejsce szkoleniowe do końca szkolenia. W trybie pozarezydenckim umowę zawiera bezpośrednio ze szpitalem, a wynagrodzenie jest negocjowane i przy dużej liczbie dyżurów może być wielokrotnie wyższe. Jednocześnie placówka decyduje, czy przyjmie takiego lekarza i będzie finansować jego pracę. Według WP właśnie ten tryb pozwolił Kacprzykowi zarobić w Szpitalu Południowym 1,6 mln zł.
Kacprzyk stracił pracę w warszawskim szpitalu po medialnych doniesieniach dotyczących jego działalności. Wcześniej, jako 28-letni radny jednej z warszawskich dzielnic, musiał składać oświadczenia majątkowe. Wynikało z nich, że w Szpitalu Południowym zarobił 1,6 mln zł, mimo że nie ma jeszcze specjalizacji. Według doniesień medialnych miał również wykazywać dyżury w dniach, w których nie mógł być w placówce. Sprawę bada prokuratura.
WP próbowała skontaktować się z pełnomocnikiem Kacprzyka, mecenasem Jackiem Dubois. Prawnik nie odbierał telefonu i nie odpowiedział na wiadomość z prośbą o kontakt.
źr. wPolityce.pl za Wirtualną Polską
