Już nie klaszczą. Sankcje w ramach podziękowańJuż nie klaszczą. "Polacy mają z narażeniem zdrowia i życia chronić granicy UE, a w ramach „podziękowań” w Brukseli szykują im sankcje.

Dziś, gdy na innym froncie, w zimnie, ciemności i stresie, naszej granicy chronią policjanci, wojsko, straż graniczna i wojska obrony terytorialnej – jedna strona, reprezentująca tzw. totalną opozycję, klaskać czy wspierać nie zamierza.
Gdy zaczęła się pandemia koronawirusa i społecznemu przerażeniu towarzyszyła admiracja wobec lekarzy, którzy stanęli do walki „na froncie”, w całej Europie modne było publiczne oklaskiwanie lekarzy w miejscach publicznych, na billboardach i w internecie. Miły ludzki gest. W Polsce okazywali go ludzie z prawa, lewa i ze środka.
Dziś, gdy na innym froncie, w zimnie, ciemności i stresie, naszej granicy chronią policjanci, wojsko, straż graniczna i wojska obrony terytorialnej – jedna strona, reprezentująca tzw. totalną opozycję, klaskać czy wspierać nie zamierza. Co więcej, zamiast tego mamy wiadro pomyj, wyzywanie od morderców torturujących biedne dzieci, sukinsynów, bezdusznych maszyn itd., itp. To wszystko są inwektywy, które naprawdę padły w przestrzeni publicznej i których autorami są politycy opozycji, celebryci i dziennikarze wiodących mediów liberalno-lewicowych. Gdy nielegalni imigranci przypuścili szturm na polską granicę, a w kierunku policjantów i żołnierzy poleciały kamienie, kije, metalowe rury, granaty hukowe i łzawiące, europosłanka wybrana z list PO wylewała krokodyle łzy nad tym, że agresorzy zostali oblani wodą z armatek.
W tym samym czasie inna deputowana do Parlamentu Europejskiego z tej samej listy z dumą ogłosiła, że partia Donalda Tuska (EPP) oraz cztery inne frakcje w PE skierowały do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen „list wzywający ją do powstrzymania się od zatwierdzenia polskiego KPO”, czyli środków unijnych dla Polski. Innymi słowy – Polacy mają z narażeniem zdrowia i życia chronić granicy UE, a w ramach „podziękowań” w Brukseli szykują im de facto sankcje. To wszystko przy czynnym udziale polityków polskich, którzy już totalnie stracili umiar, polityczne wyczucie i zrozumienie polskiej racji stanu. Wszystko zgodnie z zasadą „im gorzej, tym lepiej”.
Do tego dochodzi kolportowanie wrzutek białoruskich służb z rzekomą treścią maili polskiego ministra, ciągła próba zohydzenia polskich służb mundurowych, obniżenia morale i zaufania obywateli do instytucji państwa polskiego oraz powielanie białoruskiej propagandy w mediach. Jak stwierdził Donald Tusk na okładce „Newsweeka” rok temu: „Zdrada albo głupota”.
Artykuł z 47/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
