Jakubiak: Warszawa to jeden wielki urząd pracy PO TYLKO U NAS. Jakubiak: Warszawa to jeden wielki urząd pracy PO
Prokuratura zajęła się zawiadomieniem dotyczącym byłego ordynatora Szpitala Południowego dr. Emila Jędrzejewskiego. Do sprawy odniósł się na antenie Telewizji wPolsce24 Marek Jakubiak, który stwierdził, że ujawnione nieprawidłowości są jedynie „czubkiem góry lodowej”, a Warszawa stała się „urzędem pracy Platformy Obywatelskiej”.
Słuch zaginął o lekarze-aferzyście Dawidzie Kacprzyku, który jeszcze do niedawna był radnym Koalicji Obywatelskiej. Prokuratura Waldemara Żurka zagięła jednak parol na sygnalistę, który ujawnił patologie związane z Kacprzykiem.
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego ordynatora Szpitala Południowego dr. Emila Jędrzejewskiego, złożone przez prezesa NFZ, zostało skierowane do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga
– poinformował PAP rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prof. Mateusz Martyniuk.
Urząd pracy PO
Sprawę na antenie Telewizji wPolsce24 skomentował poseł Marek Jakubiak.
To jest głębszy temat, dlatego że to tylko czubek góry lodowej, natomiast cała Polska jest tak marnotrawiona i przesiąknięta tego rodzaju układami
- ocenił.
Tak jest i w spółkach skarbu państwa, i w spółkach miejskich, i w samych miastach. W Warszawie mamy aferę domu kultury na przykład, gdzie jest sypialnia byłych kandydatów na posłów i radnych. Mamy do czynienia po prostu z taką "grupą zorganizowaną", która się kiedyś PO nazywała, a dzisiaj Koalicja Obywatelska
- ocenił.
Dobrze by było dla zdrowia Warszawy, gdyby PO przegrało w Warszawie, bo byście się państwo dowiedzieli, że to jest jeden wielki urząd pracy Platformy Obywatelskiej. To miasto nie bez przyczyny jest tak drogie - patrzę na czynsze, na wodę, na wszystko. Otóż trzeba płacić i my ten haracz płacimy jako warszawiacy
- stwierdził.
Syndrom toksycznego związku
Marek Jakubiak został zapytany, dlaczego mieszkańcy Warszawy wciąż głosują na obecne władze.
To chyba syndrom toksycznego związku. Warszawiaków jest w Warszawie około 550 000 i to nie Tusk dostaje ich głosu. Jak się odejmie ich od tych 1 800 000, to reszta to są ludzie przyjezdni, którzy przyjechali tutaj do pracy, robić biznesy i tak dalej. My ich dla uproszczenia nazywamy "słoikami"
- zażartował.
Dla nich obowiązkiem jest głosowanie na Rafała Trzaskowskiego
- dodał.
as/źr. wPolityce.pl za wPolsce24 i PAP