Iskrzy między Żurkiem a Kornelukiem. Czego boi się Tusk?Iskrzy między Żurkiem a Kornelukiem. Czego boi się Tusk? W tle "rozliczenia"

Ponad połowa Polaków uważa, że rząd Donalda Tuska nie spełnił ich oczekiwań w kwestii „rozliczeń” polityków PiS. O sporze między ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem a podającym się za prokuratora krajowego Dariuszem Kornelukiem czytamy dziś na łamach „Gazety Wyborczej”. Jednocześnie Dominika Wielowieyska próbuje przekonywać, że rozliczenia, owszem – są i postępują i odnotowuje, że premier martwi się, czy tak słaba ocena tempa realizacji tej konkretnej obietnicy nie zdemobilizuje zwolenników KO w 2027 r.
Tylko 14 procent ankietowanych w sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej” jest zadowolonych z „rozliczeń” rządów PiS i ich tempa. Około 19 proc. żadnych nie oczekiwało, a 53 proc. uważa, że realizacja tej obietnicy jest niezadowalająca. Dokładniej opisuje to na łamach „Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska, omawiając konflikt między Waldemarem Żurkiem a Dariuszem Kornelukiem, o którym od dłuższego już czasu rozpisują się media. Wielowieyska przekonuje, że w sumie nie jest źle, bo wielu osobom postawiono zarzuty prokuratorskie, a poza tym rząd PiS rozliczył tylko dwie „tak zwane” afery z czasów PO-PSL (2007-2015).
Lex Super Omnia krytykowało Ziobrę, ale teraz nie zamierza być podnóżkiem rządzących polityków. "Szorstka przyjaźń", czyli konflikt skazanych na współpracę prokuratora krajowego Dariusza Korneluka i ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka, może nam wszystkim wyjść na dobre
- czytamy.
Mało spektakularne rozliczenia a obawy Tuska
Dziennikarka „Wyborczej” rozpoczyna od przeprosin, które w zeszłym tygodniu premier Donald Tusk skierował do wyborców niezadowolonych z tempa rozliczeń. Odnotowuje, że po siłowym (czego akurat jednak nie wskazuje) przejęciu prokuratury stanowisko prokuratora krajowego zajął Dariusz Korneluk i wielu zwolenników obecnego rządu pokładało w nim nadzieje. Zdaniem Wielowieyskiej… częściowo odpowiedzialni za mało spektakularną szybkość rozliczeń są sami Polacy, którzy wybrali na prezydenta Karola Nawrockiego.
Niemniej prokuratura częściowo pozostała zabetonowana, ponieważ nie dało się odwołać zastępców prokuratora krajowego, którzy są ludźmi Ziobry i – jedni w mniejszym, drudzy większym stopniu - torpedują rozliczenia. Tusk ma rację: Polacy wybrali Karola Nawrockiego na prezydenta i po części zablokowali odnowienie prokuratury. Ale też te dwa i pół roku można uznać za sukces w tym sensie, że po opowieściach PiS o „reżimie Tuska, bodnarowcach i żurkowcach", o „zamachu stanu", o „prześladowaniach polityków opozycji" i „zemście rządzących" ponad połowa Polaków jest zdania, że złodziejstwo trzeba szybko rozliczyć
- czytamy.
Czego, zdaniem Dominiki Wielowieyskiej, obawia się premier Donald Tusk? „Czy niewystarczające rozliczenia patologii z czasów PiS nie przyczynią się do demobilizacji wyborców KO”.
Nie będzie im się chciało zaangażować w kampanię, w dniu wyborów mogą zostać w domu. Tusk musi znaleźć sposób, by przekonać zagorzałych anty-PiS-owców, że motywowana rozczarowaniem bierność i brak poparcia dla obecnie rządzących to działanie na rzecz całkowitego wyhamowania rozliczeń, które jednak postępują
- pisze dziennikarka.
Ale wyborców mogą demobilizować także informacje o pogłębiającym się konflikcie między ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem a podającym się za prokuratora krajowego Dariuszem Kornelukiem i stowarzyszeniem Lex Super Omnia.
Korneluk w TOK FM przekonywał gorąco, że konfliktu nie ma, że mogą pojawiać się różnice zdań, ale współpraca kwitnie. Trudno w to uwierzyć, bowiem – jak pisała w „Wyborczej" Ewa Ivanowa – minister blokuje 57 wniosków prokuratora krajowego o powołanie śledczych na wyższe stanowiska. Najstarsze są jeszcze z listopada
-czytamy.
Stronniczką Waldemara Żurka jest Ewa Wrzosek – skrajnie upolityczniona prokurator, a od sierpnia ubiegłego roku radca generalny w MS. Wielowieyska wskazuje jednak, że nie tylko Wrzosek jest niezadowolona z umorzenia śledztwa ws. tzw. dwóch wież. Takie rozstrzygnięcie nie odpowiada także mecenasowi Romanowi Giertychowi, który prokurator Małgorzatę Szeroczyńską „zapisał” do PiS, choć jest ona członkiem stowarzyszenia Lex Super Omnia.
Areszty dobre, bo "krótkie"?
Wielowieyska rozpisuje się także o innych sprawach, które przedstawia jako gigantyczne afery potrzebujące rozliczenia. Krytycznie oceniane przez zwolenników KO jest również to, że na liście osób z prokuratorskimi zarzutami brakuje czołowych polityków.
Rząd ma problem, bo w kampanii wyborczej 2023 roku tyle mówiono o rozliczeniu „tłustych kotów" i stanie państwa, że rozbudzono wielkie oczekiwania. Wyborcy mogli dojść do wniosku, że tabuny polityków PiS zaraz znajdą się w aresztach. A dziś żaden podejrzany działacz związany z PiS w celi nie jest. Owszem, w areszcie krótko byli ludzie Morawieckiego, zamieszany w Fundusz Sprawiedliwości oraz związki ziobrystów z Lasami Państwowymi Dariusz Matecki czy urzędniczki resortu sprawiedliwości i słynny ksiądz Michał od fundacji Profeto, czerpiącej z Funduszu Sprawiedliwości. Jednak krótkie areszty to coś, za co prokuraturę należy chwalić, bo areszt nie ma być karą, lecz pomóc prokuraturze przeprowadzić sprawnie postępowanie
- czytamy.
W przypadku współpracowniczki Morawieckiego prokuratura wycofała się z dalszego aresztu ze względu na jej chore dziecko. Dodajmy dla porównania, że za czasów Ziobry prokuratura takich argumentów zdrowotnych i rodzinnych nie brała pod uwagę – i na przykład długi areszt senatora Stanisława Koguta z PiS mógł się przyczynić do jego rychłej śmierci. Biznesmen Piotr Osiecki – zdaniem wielu kozioł ofiarny w sprawie upadłej firmy windykacyjnej GetBack, aferze o skali większej niż niesławna Amber Gold - też bronił się przed długotrwałym, 16-miesięcznym aresztem, tłumacząc potrzebę bycia w domu z chorym dzieckiem o analogicznych problemach, jak w przypadku urzędniczki od Morawieckiego, ale nikt na to nie zwracał uwagi. Ostatecznie część sprawa prokuratura mu umorzyła, choć nie wszystkie
- wskazuje dziennikarka, która zaznacza, że w przypadku RARS, Lasów Państwowych czy Funduszu Sprawiedliwości wszystko działa jak należy, bo poszczególne sprawy trafiają do sądów. Wymienia liczne przykłady trwających postępowań i przekonuje, że za rządów PiS konkretne kroki w kierunku rozliczeń podjęto tylko w przypadku Stanisława Gawłowskiego i Sławomira Nowaka.
Dominika Wielowieyska, niestety, nie była łaskawa zauważyć, że areszty nierzadko były krótkie dlatego, że presja mediów i opinii publicznej była potężna, a obrońcy aresztowanych urzędniczek czy księdza Michała wskazywali m.in. na łamach naszego portalu czy siostrzanej telewizji wPolsce24, że aresztu wydobywczego nadużywano. W części przypadków były też miażdżące opinie Rzecznika Praw Obywatelskich, ale również aroganckie zachowania polityków KO wobec chociażby pani Anny Wójcik, czyli współpracownicy byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Skazani na siebie
W tym wszystkim jedno jest pewne – konflikt na linii Żurek – Korneluk faktycznie istnieje.
Żurek i Korneluk są na siebie skazani. Zapewne nie będzie wymiany ministra sprawiedliwości, a pozbawienie funkcji Korneluka też nie wchodzi w grę. PiS pod koniec rządów wprowadził przecież przepisy, że odwołanie prokuratora krajowego nie może się odbyć bez zgody prezydenta. A do angażowania Pałacu Prezydenckiego w wymianę siłą własnego prokuratora nikt w obozie Koalicji 15 Października się nie posunie. Nie tylko dlatego, że to byłoby fatalne wizerunkowo. „Duży pałac" Korneluka nie uznaje, ale szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki – nie tylko prawnik, ale też autor co sprytniejszych manewrów wymierzonych w rząd – zapewne wykorzystałby okazję do spotęgowania chaosu, a to nie sprzyjałoby prowadzonym śledztwom
- czytamy.
Dominika Wielowieyska zwraca przy tym uwagę, że spór między ministrem a prokuratorem może wyjść wszystkim na dobre, ale jednocześnie odnotowuje, że Żurek blokuje awanse zgłoszonych przez Korneluka śledczych.
Nie przesądzam, kto ma rację, ale aby ta instytucja działała sprawnie, musi dojść do porozumienia. Być może tu powinien zaangażować się premier - w jakiejś formie sam zainterweniować lub wskazać gremium, które te różnice zdań oceni
- przekonuje dziennikarka. W podsumowaniu podkreśla, że dalsze trwanie takiej sytuacji jedynie osłabi rozliczenia.
jj, źr. wPolityce.pl, za: wyborcza.pl
