I kto to mówi?! Poseł KO: PiS jest partią autorytarnąI kto to mówi?! Poseł KO: PiS jest partią autorytarną. Celna riposta dziennikarza!

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości bardzo elektryzuje koalicję 13 grudnia, a politycy KO i innych tworzących rząd ugrupowań chętnie dzielą się swoimi teoriami na ten temat. O dość odważną refleksję pokusił się w Kanale Zero Patryk Jaskulski, poseł KO. „PiS jest partią autorytarną, gdzie do tej pory jeżeli prezes coś zarządził, to te doły zawsze słuchały” – przekonywał. Dziennikarz zadał mu jednak trochę trudne pytanie.
Bezwzględność Donalda Tuska tak wobec koalicjantów, jak i rzeczywistej lub domniemanej konkurencji wewnątrz własnej partii to sprawa wielokrotnie omawiana w polskiej debacie publicznej i pełna przykładów. Dlatego politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy dziś drwią z rozłamu w PiS i sprowadzają całą sprawę do tego, że „Morawiecki nie chciał słuchać prezesa” brzmią co najmniej śmiesznie.
Jaskulski z KO o "autorytaryzmie"
Mimo to o ciekawą „refleksję” pokusił się w Kanale Zero poseł Patryk Jaskulski z KO.
Prawo i Sprawiedliwość jest partią autorytarną, gdzie do tej pory jeżeli prezes coś zarządził to de facto te doły zawsze się słuchały
- przekonywał.
Prowadzący, Jacek Prusinowski, zadał młodemu politykowi niezbyt łatwe pytanie:
Zapytam pana: ilu było kandydatów na szefa Platformy w wyborach?
Rozmawiamy teraz o Prawie i Sprawiedliwości. Ja rozumiem, że pan redaktor słynie z uszczypliwości właśnie w kierunku Koalicji Obywatelskiej, ale jeżeli możemy, myślę, że będziemy mieli też taką jeszcze okazję, żeby pan też tutaj się wyzłośliwiał
- odpowiedział wyraźnie dotknięty Jaskulski.
Donald Tusk nie tylko nie lubi „konkurencji” w szeregach własnej partii, ale wielokrotnie wygrażał też koalicjantom, że nielojalność mogą przypłacić wyrzuceniem z rządu. To politycy jego ugrupowania atakowali Szymona Hołownię, później Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz. I choć Hołownia i Pełczyńska-Nałęcz z Polski 2050 lub Anna Maria Żukowska z Lewicy od czasu do czasu pozwolą sobie na krytykę rządu – nawet bardzo ostrą, koniec końców i tak potulnie robią to, co każe Tusk. Fakty są takie, że obie największe partie w Polsce - zarówno rządząca, jak i opozycyjna - skupione są wokół jednego, silnego lidera. W przypadku ugrupowania premiera, który nawet na posiedzeniach rządu publicznie rozstawia po kątach ministrów czy urzędników, można jednak powiedzieć: przyganiał kocioł garnkowi.
źr. wPolityce.pl, za: Kanał Zero