Hołownia, czyli Palikot 2.0. PL 2050 zamienia się w RPHołownia, czyli Palikot 2.0. Polska 2050 w szybkim tempie zamienia się w to, czym dekadę wcześniej był Ruch Palikota

Prawa wyborcze dla 16-latków są próbą wywrócenia politycznego stolika przez ugrupowanie, które doszło do ściany. Podobnie było z Palikotem i jego partiami.
Szymon Hołownia idzie drogą Janusza Palikota, a jego najnowsze pomysły to powtórka tego, co lider Twojego Ruchu proponował osiem lat temu.
Uczestnicy kongresu Polski 2050 (4 września br.) musieli odnieść wrażenie, że to, co słyszą, skądś już znają. A im bardziej odkrywano pomysły mające wyróżniać ugrupowanie Szymona Hołowni, tym bardziej owa odrębność była pozorna. Zwłaszcza gdy gościem specjalnym kongresu okazała się aplikacja na smartfony (Jaśmina). W polskiej polityce było już ugrupowanie stawiające na gadżety. I zapowiadające, że wraz z jego powstaniem nic już nie będzie takie samo. Nie z powodów programowych ani jakości uprawiania polityki, lecz gadżeciarstwa i skandalizowania. Na skandalizowanie Hołownia jest zbyt grzeczny i ograniczony funkcjonowaniem przez lata w roli katolickiego dziennikarza. Pozostało mu więc gadżeciarstwo i opowieści o oryginalności jego politycznego przedsięwzięcia. Tyle że w tym nie ma żadnej oryginalności.
Każdy, kto ma dłuższą pamięć, powinien skojarzyć imprezę Polski 2050 z tym, co się wydarzyło 23 marca 2013 r., czyli z kongresem młodzieżówki Ruchu Palikota. To ponad osiem lat temu padły pomysły, które Hołownia uważa za przełomowe w polskiej polityce. Januszowi Palikotowi nie zapewniły one ani przełomu, ani trwałej obecności w polskiej polityce. Czy podobnie będzie z Hołownią? Już samo czerpanie z pomysłów Palikota wskazuje na pewną bezradność przedsięwzięcia byłego gwiazdora TVN. Nie można też wykluczyć, że Hołownia ma ciche wsparcie Palikota, skoro ten nie zgłasza swoich praw autorskich do idei, które pojawiły się na kongresie Polski 2050.
Polityczni bracia
To, że Hołownia i jego trójgłowe ugrupowanie (partia, ruch, think tank) w szybkim tempie zamienia się w to, czym dekadę wcześniej byli Palikot i jego ruch (na początku stowarzyszenie, czyli też tak jak u Hołowni), jest jednak pewną niespodzianką. Do Palikota nikt otwarcie nie nawiązywał z powodu jego statusu skandalisty, choć Ryszard Petru miał w swoim programie różne rozwiązania i zawołania antyetatystyczne. Jeszcze kiedy był w Platformie Obywatelskiej, Palikot odbiurokratyzowywał gospodarkę (kierował komisją sejmową „Przyjazne państwo”), co stało się też celem Petru. Sporo śladów tego, czym zajmowała się ta komisja, można też znaleźć w programie Polski 2050. I to jest jeden z łączników między Ruchem Palikota a Platformą Obywatelską, potem między Nowoczesną a PO, a obecnie między Polską 2050 a partią Donalda Tuska. Z dawnych czasów, gdyż obecna PO się tym nie zajmuje. We wszystkich tych przypadkach widać podobną bezradność czy też wtórność nowego podmiotu politycznego, gdy chce się być alternatywą dla PO, a nie potrafi odciąć powiązań z nią łączących. Z tego powodu Hołownia i Palikot to polityczni bracia, ich starszym bratem jest zaś Tusk.
Tak jak we wrześniu 2021 r. Hołownia za najważniejszy atrybut, a wręcz symbol swego ugrupowania, uznał aplikację Jaśmina, umożliwiającą m.in. głosowania w quasi-referendach, tak osiem lat wcześniej Palikot chciał tworzyć „platformę internetową inicjatywy ustawodawczej”, która miała zbierać pomysły zamieniane następnie w projekty ustaw. Palikot miał większe wymagania wobec członków i sympatyków swojego ugrupowania, gdyż oczekiwał pomysłów mogących się zamienić w projekty ustaw. Hołownia traktuje Jaśminę jako gadżet par excellence, rodzaj łącznika z członkami i sympatykami swego politycznego przedsięwzięcia oraz jako platformę oceny różnych pomysłów poprzez głosowanie za lub przeciw. Ale idea jest podobna. Tak jak pomysł głosowania w wyborach przez internet, czego aplikacja Jaśmina mogłaby być poligonem.
Tak jak Palikot, Hołownia jest politycznym gadżeciarzem, który gadżetami chce przyciągnąć młodzież i tych wszystkich, którzy funkcjonują w mediach społecznościowych i mają wpływ na Polaków oraz ich wybory, ale wcześniej nie interesowali się polityką. Palikot nie wziął pod uwagę, że młodzi są bardziej roszczeniowi niż starsi, ale mało skłonni do partycypacji, w tym do uczestniczenia w wyborach, co ostatecznie uczyniło jego pomysł wydmuszką. Teraz ten sam błąd zdaje się powielać Hołownia. Młodzi oglądają jego live’y, czyli transmisje za pomocą smartfona, ale traktują to jako ciekawostkę z obszaru kultury popularnej, nie zaś powód do angażowania się w politykę czy działania.
Wybory 16-latków
To w marcu 2013 r., podczas kongresu młodzieżówki Ruchu Palikota, padł postulat przyznania czynnego prawa wyborczego 16-latkom, powtórzony na kongresie Polski 2050 we wrześniu br. Głównym powodem ma być potrzeba przybliżenia młodych do polityki, a poza tym w wieku 16 lat ponoć najgorliwiej dyskutuje się o wolności, równości i sprawiedliwości. Palikot twierdził, że skoro to „młodzi dyskutują najbardziej bezkompromisowo o polityce”, powinni mieć czynne prawo wyborcze już od 16. roku życia. Z kolei Grzegorz Sikora, ówczesny lider młodzieżówki Palikota, mówił na kongresie w 2013 r. to, co obecnie głosi Hołownia, czyli postulował przekierowanie na edukację pieniędzy idących na Kościół, rozwijanie odnawialnych źródeł energii, doradztwo zawodowe dla młodych oraz był zdecydowanie antyestablishmentowy. Antyklerykalizm Hołowni bardzo przypomina ten prezentowany przez Ruch Młodych rozwijany przez Palikota, choć Hołownia nie używa argumentów i atrybutów z „Nie” Jerzego Urbana, co Palikot i jego młodzi bojownicy czynili nagminnie. Hołownia jest po prostu grzeczniejszą wersją Palikota, co wynika z jego drogi życiowej i etykietki katolickiego publicysty oraz konformizmu i ułożenia wymaganych w mediach, w których wcześniej pracował (szczególnie w TVN). Tylko dlatego nie posługuje się on obscenicznymi gadżetami i narracjami, co było znakiem charakterystycznym Palikota. Ale język Hołowni coraz bardziej ewoluuje w stronę tego, jakim posługiwał się Palikot. Od założyciela Twojego Ruchu lider Polski 2050 przejął wyznawaną wersję liberalizmu oraz adresuje swoją polityczną ofertę do klasy średniej, przedsiębiorców oraz wolnych zawodów.
Podobne u Palikota i Hołowni jest opieranie się na politykach funkcjonujących wcześniej w innych ugrupowaniach. U Palikota byli to m.in. Robert Biedroń, Andrzej Rozenek czy Anna Grodzka, u Hołowni – Joanna Mucha, Hanna Gill-Piątek, Paulina Hennig-Kloska, Wojciech Maksymowicz, Mirosław Suchoń czy Michał Gramatyka. Podobna u Palikota i Hołowni jest programowa beztroska, a właściwie synkretyzm różnych pomysłów, często z sobą sprzecznych. Podobna jest wreszcie megalomania i narcyzm liderów, którzy przede wszystkim lansują siebie. Palikot zawsze marzył o prowadzeniu własnego programu telewizyjnego, na wzór tego, jaki w USA prowadził Donald Trump („The Apprentice”), a skoro go nie miał, to zamieniał w telewizyjny show posiedzenia komisji „Przyjazne państwo”, a później organizowane przez siebie konferencje prasowe. Hołownia wywodzi się z telewizji (TVN), więc show jest częścią jego wizerunku. Show „Mam talent” próbuje teraz kontynuować w swoich live’ach, skoro popkultura przeniosła się obecnie w dużym stopniu do mediów społecznościowych. Zresztą Palikot też już zdawał sobie z tego sprawę, ale nie zdążył rozkręcić swoich profili i działań w tych mediach. Jako wydawca (słowo/ obraz/terytoria czy tygodnik „Ozon”) był jedną nogą człowiekiem mediów.
Wywracanie stolika
Nowe pomysły programowe Palikota, m.in. te z marca 2013 r., były wynikiem pogorszenia się jego notowań i odbierania mu poparcia przez PO, której to on wcześniej odbierał wyborców. Prawem głosu dla 16-latków czy przeniesieniem części polityki do internetu i mediów społecznościowych „uciekał do przodu”, sądząc, że pozyska przede wszystkim młodych wyborców i zwolenników. Tak samo jest obecnie z Polską 2050 Hołowni, któremu wyraźnie szkodzi powrót do polskiej polityki Tuska. Dla Hołowni Tusk jest dziadersem trafiającym głównie do dziadersów, więc chce obniżyć wiek czynnego prawa wyborczego, żeby do polityki weszli nowi ludzie, skoro na starsze pokolenie takie ugrupowanie jak Polska 2050 nie bardzo może już liczyć. Ci, którzy mieli je poprzeć, już to zrobili. Prawa wyborcze dla 16-latków są więc próbą wywrócenia politycznego stolika przez ugrupowanie, które doszło do ściany. Podobnie było z Palikotem i jego partiami. Podobna wydaje się też perspektywa obu liderów i obu ugrupowań. Palikot już po dwóch latach musiał zmieniać oblicze swego ruchu, żeby wciąż uchodził on za nowość. A ostatecznie jego inicjatywa wyczerpała się po czterech latach. U Hołowni wszystko przebiega szybciej, ale finał zapowiada się podobny.
Artykuł z 37/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
