Giertych w tarapatach? Prokuratura wszczęła śledztwo ws. wycieku Giertych w tarapatach? Prokuratura wszczęła śledztwo ws. wycieku

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. publikacji nagrania z przesłuchania świadka w śledztwie w sprawie „dwóch wież” – podała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Pod koniec lipca w mediach pojawiły się nagrania z przesłuchania w tym śledztwie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Pod koniec lipca portal goniec.pl opublikował w serwisie Youtube nagrania video przedstawiające fragmenty kilkugodzinnego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej; prezes PiS był przesłuchiwany 10 czerwca br. jako świadek w sprawie tzw. „dwóch wież”. Dwa tygodnie po przesłuchaniu Kaczyńskiego prokuratura umorzyła sprawę wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego.
Komunikat
Prokuratura Okręgowa w Warszawie informowała o prowadzeniu czynności związanych z publikacją nagrań, które „stanowią załącznik do protokołu przesłuchania świadka”. Materiały w tej sprawie prokuratura skierowała do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, a ta przekazała je do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
We wtorkowym komunikacie rzeczniczka praskiej prokuratury prok. Marzena Kiełek–Łopińska przypomniała, że materiały w tej sprawie trafiły do prokuratury. Poinformowała, że po zakończeniu postępowania sprawdzającego, we wtorek 11 sierpnia wszczęto śledztwo ws. „dopuszczenia się w dniach 27 lipca 2026 r. oraz 3 sierpnia 2026 r. rozpowszechnienia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego”, które prowadziła warszawska prokuratura okręgowa.
Jak dodała, rozpowszechnienie to odbyło się poprzez „publikację na portalu Youtube, bez zgody organu prowadzącego postępowanie (…) w postaci zapisu audio-video dokumentującego przebieg czynności przesłuchania świadka realizowanego w toku przedmiotowego śledztwa, a także publikowania linku do wymienionych materiałów w artykułach opublikowanych w dniach 27 lipca 2026 r. oraz 3 sierpnia 2026 r.” na stronie goniec.pl.
Prok. Kiełek-Łopińska podkreśliła, że z uwagi na wagę sprawy postępowanie jest prowadzone w formie śledztwa. Jego przedmiotem jest bowiem – wskazała - czyn związany z publicznym rozpowszechnianiem materiałów postępowania pozostającego w powszechnym zainteresowaniu społecznym.
Rzeczniczka dodała, że wskazany czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat dwóch.
Podejrzanym Giertych
W opublikowanym pod koniec lipca komunikacie warszawska prokuratura okręgowa zaznaczyła, że „jedyną osobą, która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy, był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 kk (dot. tajemnicy postępowania przygotowawczego - PAP)”.
O sprawę publikacji nagrań pytany był na początku sierpnia podczas konferencji premier Donald Tusk. Pytany był, czy nagrania udostępnił mec. Roman Giertych - członek KO, pełnomocnik pokrzywdzonego w sprawie „dwóch wież” biznesmena.
Tusk przekonywał, iż nie odniósł on wrażenia, że prokuratura oficjalnie stwierdziła, że to Giertych odpowiada za „nielegalne wynoszenie dokumentów”. Jak jednak dodał, jeśli okaże się, że Giertych złamał prawo – na przykład poprzez nielegalne „wyniesienie” nagrań z przesłuchania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego - to „poniesie konsekwencje”.
Prokuratura jest innego zdania
W rozmowie z PAP rzecznik warszawskiej prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba wskazał wówczas, że prokuratura nie widzi „innej osoby, która miałaby powód, by w taki sposób dysponować materiałem dowodowym, który posiadała w tej sprawie”.
Biorąc pod uwagę, że mec. Giertych, miał możliwość, i że czynnie bierze udział w krytykowaniu działań prokuratury, w szczególności decyzji podejmowanych przez prokurator Małgorzatę Szeroczyńską (referent sprawy tzw. dwóch wież), nasze stanowisko było, jakie jest
- powiedział.
Wcześniej mec. Giertych podkreślił w rozmowie z „Faktem”, że wskazywanie jego osoby jest nieuzasadnione.
Przede wszystkim prokuratura miała dostęp do akt. Wyciek w sprawie Jarosława Kaczyńskiego pochodzi moim zdaniem z prokuratury
- stwierdził Giertych.
as/źr. wPolityce.pl za PAP
