Gibała o roli wPolsce24 w jego zwycięstwie: "Fala oburzenia"Gibała o roli wPolsce24 w jego zwycięstwie: "To był dla nich gwóźdź do trumny"
My, krakowianie, jesteśmy bardzo dumni i nie lubimy, kiedy próbuje nam się narzucić to, jak mamy myśleć, kogo wybierać i jak mamy żyć — podkreślił w rozmowie z telewizją wPolsce24 Łukasz Gibała, który według spływających badań sondażowych late poll pewnie zmierza po prezydenturę Krakowa z poparciem sięgającym około 60 procent. Zwycięzca niedzielnych wyborów nie zostawił suchej nitki na działaniach rządu Donalda Tuska oraz poprzednich włodarzach miasta.
W powyborczym wywiadzie dla stacji wPolsce24 Gibała zaznaczył, że niedzielny sukces to zwieńczenie trwającej blisko ćwierć wieku walki o przywrócenie miasta jego mieszkańcom. Jak wskazał, po wieloletnich rządach Jacka Majchrowskiego opartych na „prywatnych interesach układu towarzysko-biznesowego”, dwuletnia prezydentura Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej okazała się całkowitym fiaskiem, zakończonym zorganizowanym przez obywateli referendum odwoławczym.
Odnosząc się do samej kampanii wyborczej, Gibała zwrócił uwagę na desperacką strategię sztabu Koalicji Obywatelskiej, która próbowała ratować wynik masowym zwożeniem do Krakowa partyjnych twarzy z Warszawy.
Zaczęło się wszystko od wpadki, kiedy moja kontrkandydatka została w ogóle przedstawiona w Warszawie przez premiera Tuska, co krakowianie odebrali niemal jak obrazę. A potem, gdy wyszło na jaw dzięki państwa stacji, że przez lata w ogóle w Krakowie nie mieszkała, wywołało to potężną falę oburzenia wobec tych, którzy przywieźli ją w teczce. To był dla nich gwóźdź do trumny
- ocenił Łukasz Gibała.
Polityk dodał, że podczas gdy obóz rządzący stawiał na partyjną machinę, jego kampanię niosła oddolna energia i entuzjazm mieszkańców stolicy Małopolski.
Deweloperzy, paraliż drogowy i gigantyczny dług
Pytany o najpilniejsze zadania stojące przed magistratem, przyszły prezydent wskazał trzy kluczowe obszary zaniedbane przez poprzednią władzę:
- Samowola deweloperska: Bezwzględne ukrócenie procederu przedkładania interesu wąskich grup biznesowych ponad dobro mieszkańców oraz wprowadzenie planów miejscowych chroniących zieleń.
- Kryzys komunikacyjny: Realna walka z gigantycznymi korkami i poprawa punktualności transportu zbiorowego zamiast nierealnych obietnic o metrze.
- Katastrofalny stan miejskiej kasy: Rekordowe zadłużenie Krakowa sięgające 11 tysięcy złotych na mieszkańca (trzykrotnie więcej niż w Warszawie), którego koszty przerzucano na obywateli drakońskimi stawkami biletów i opłat lokalnych
Gibała podkreślił, że ma pełną świadomość skali trudności, jakie czekają go na stanowisku włodarza drugiego co do wielkości miasta w Polsce.
Mieszkańcy docenią to, jeśli po prostu uda mi się posprzątać po poprzednikach i przywrócić normalność. Nie obiecywałem i nie obiecuję żadnych fajerwerków, bo stan finansów publicznych na to nie pozwala. Obiecuję jednak uczciwość, szacunek dla każdego obywatela i gwarancję, że nikt nie zostanie wykluczony ani pozostawiony sam sobie
- podsumował w rozmowie z wPolsce24.
źr. wPolityce.pl za wPolsce24
