Gdańsk z Grassem, a... gdzie pomnik Wybickiego?
Gdańsk z Grassem, a... gdzie pomnik Wybickiego? Stawiając pomniki pruskim architektom całkiem jawnie depczemy swój dobytek historii

Więc najpierw, żeby Tusk zapamiętał... "Jeszcze Polska nie zginęła, KIEDY my żyjemy".
Więc najpierw, żeby Tusk zapamiętał… „Jeszcze Polska nie zginęła, KIEDY my żyjemy”. Bo pomnika twórcy Mazurka Dąbrowskiego nie ma w jego najbliższej okolicy. Nie ma ani w Gdańsku, ani w Sopocie.
Jest w Kościerzynie i Będominie, dłuta Wawrzyńca Sampa. Jest w Nowej Karczmie, dzieło Jana Szczypki. Jest w Rumi, dłuta Stanisława Szwechowicza, pomysłu Mirosława Kuczyńskiego. I jest w Skarszewach, dłuta Jakuba Ostoi-Lniskiego, potomka matki twórcy hymnu. W Gdańsku jest plac Józefa Wybickiego. Na placu nie ma pomnika Józefa Wybickiego. Jest za to pomnik Guenthera Grassa. Pisarza, noblisty, marynarza Kriegsmarine i żołnierza dywizji Waffen SS „Frundsberg”. Dywizja walczyła, i Grass walczył, do ostatniego dnia II wojny światowej, w tym na ziemiach Polsce przynależnych. Celem tego niemieckiego bestialstwa, rozpisanym na różne role, było, żeby Polska w końcu zginęła - zginęła kiedy my już nie żyjemy, a Grass żyje. Grass na placu Wybickiego to jednak historyczne świętokradztwo. Obelga.
Brak jakiegokolwiek pomnika Józefa Wybickiego w mieście, w którym spędził młode lata, ucząc się w Kolegium Jezuickim w Starych Szkotach, to „więcej niż zbrodnia, to błąd”. Stąd już tylko krok do kolonizację gdańskiej(nie)pamięci. Rond wolnego miasta, tramwaju „Danzig”, bredni o złym słowie, deptaniu pamięci „Gedanii” i wypieraniu KL Stutthof ze świadomości młodego pokolenia.
W 100.lecie (luty 1927 roku} ustanowienia Pieśni Legionów Polskich we Włoszech hymnem Rzeczpospolitej Polskiej, postawienie pomnik jego autora, Kaszuby z Będomina, nie przekracza chyba granic wrażliwości historycznej władz gminnych „Gduńska - stolecy Kaszeb”.
Chyba, że my tu, jak pisze o sobie polityk, który powinien zjadać własny język „hiesiege”, miejscowi, ani Polacy, ani Niemcy, ani Kaszubi. Gdańsk z Grassem, a bez Wybickiego, to zły polski, gdański wybór. Stawiając pomniki pruskim architektom całkiem jawnie depczemy swój dobytek historii. „Bijmy w tarabany”!
