Festiwal obłudy prezydent Dulkiewicz w KrakowieFestiwal obłudy w wykonaniu prezydent Dulkiewicz w Krakowie

mid-26a05216.webp
(fot. PAP/Adam Warżawa)
FacebookTwitter

Gdy rozum śpi, budzą się demony. Gdy brakuje argumentów merytorycznych, na jaw wychodzą niewygodne fakty dotyczące miejsca zamieszkania i braku realnych związków z miastem, w sztabach lewicowo-liberalnych elit natychmiast uruchamiany jest ten sam, doskonale znany mechanizm obronny: karta ofiary. W Krakowie jesteśmy świadkami politycznego teatru, w którym uzasadnioną i konieczną w procesie demokratycznym dociekliwość dziennikarzy próbuje się zakrzyczeć opowieściami o „hejcie”, a jako moralną tarczę ściąga się Aleksandrę Dulkiewicz i tragedię sprzed lat.

Czas to napisać wprost: mieszkańcy Krakowa zasługują na prawdę, a nie na emocjonalny szantaż.

Syndrom oblężonej twierdzy 

Wizyta prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz w stolicy Małopolski miała być wizerunkowym pokazem siły i kobiecej solidarności na rzecz Moniki Piątkowskiej. Zamiast debaty o krakowskich inwestycjach, korkach czy smogu, wyborcy otrzymali jednak moralizatorski wykład o mowie nienawiści.

Komunikat prasowy wysłany do dziennikarzy po tej konferencji to istny teatr absurdu:

My w Gdańsku doskonale wiemy, do czego hejt może prowadzić - mówiła Aleksandra Dulkiewicz, przypominając tragiczne doświadczenie Gdańska i zabójstwo Pawła Adamowicza - czytam w komunikacie prasowym przesłanym dziennikarzom po konferencji obu pań. 

Ta rzekoma obrona przed „hejtem” to oczywista próba dyskredytowania pracy naszych dziennikarzy, którzy od kilku dni sprawdzają, czy wymyślona przez Donalda Tuska kandydatka na prezydenta Krakowa ma w ogóle jakiekolwiek związki z Małopolską. 

Skąd ta nagła potrzeba stawiania barykad? Odpowiedź jest prosta. W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się publiczne pytania o to, czy kandydatka aspirująca do rządzenia jednym z najważniejszych miast w Polsce ma z nim w ogóle cokolwiek wspólnego. Informacje o posiadłości pod Warszawą i faktycznym centrum życiowym poza Krakowem to nie żaden „hejt”. To elementarny obowiązek mediów kontrolujących ludzi ubiegających się o władzę i publiczne pieniądze.

Próba ucieczki przed weryfikacją poprzez etykietowanie każdego trudnego pytania jako „nagonki” to arogancja, która obraża inteligencję mieszkańców Nowej Huty, Podgórza czy Krowodrzy.

Mit założycielski i wybiórcza pamięć

Najbardziej bulwersującym elementem krakowskiego spektaklu jest jednak ponowne sięgnięcie po pamięć o śp. Pawle Adamowiczu. Aleksandra Dulkiewicz po raz kolejny sufluje narrację, jakoby za morderstwem prezydenta Gdańska stała wyłącznie „atmosfera nienawiści”.

To wygodna, ale zafałszowana wersja historii, która pomija twarde fakty. 

Pawła Adamowicza zamordował wielokrotny recydywista ze zdiagnozowanymi zaburzeniami, który wszedł na scenę imprezy masowej z plakietką „Media”. Do tragedii doszło przez rażące zaniedbania agencji ochroniarskiej, brak podstawowej weryfikacji i błędy organizacyjne, o których sądy mówiły wprost podczas procesów karnych.

Dziś liberalne elity stawiają Adamowicza na piedestale, ale w 2018 roku to partyjny aparat Platformy Obywatelskiej bezpardonowo niszczył urzędującego prezydenta. Forsowano wówczas kandydaturę Jarosława Wałęsy, wywierano presję na rezygnację Adamowicza i publicznie rozliczano go z kontrowersji wokół oświadczeń majątkowych.

Wspominanie tamtej tragedii na politycznym wiecu w Krakowie, by ratować kulejącą kampanię, przekracza granice politycznego cynizmu.

Pytania, których nikt nie zadał Aleksandrze Dulkiewicz

Gdyby krakowska konferencja była rzeczywistym spotkaniem z mediami, a nie wyreżyserowanym wiecem poparcia, prezydent Gdańska musiałaby zmierzyć się z pytaniami o realny bilans swoich rządów, który tak chętnie przywozi do Małopolski jako wzór.

Tych pytań nikt nie miał okazję zadać, a zdecydowanie warto byłoby o kilka spraw prezydent Dulkiewicz zapytać. Jeśli konferencja odbywała się we wtorek o godzinie 13:30, to czy prezydent Gdańska przebywała w Krakowie na urlopie wypoczynkowym, czy za ten wyjazd i czas poświęcony na kampanię partyjną zapłacili mieszkańcy Gdańska? 

Co z bieżącym zarządzaniem miastem w godzinach pracy magistratu?

Jakich rad, poza tymi absurdalnymi i nieprawdziwymi historiami o hejcie, chciałaby udzielić swojej partyjnej koleżance? Może chciałaby opowiedzieć o tym, jak w Gdańsku wdrażano system FALA, któremu towarzyszyły wielomilionowe koszty, ogromne opóźnienia, zamieszanie taryfowe oraz krytyka pasażerów, a w tle pojawiały się cięcia kursów i podwyżki cen biletów? 

Czy to właśnie takie standardy cyfryzacji i zarządzania transportem zbiorowym rekomendowałaby do wdrożenia w Krakowie?

Gdańskiej prezydenturze od lat zarzuca się uleganie interesom deweloperów, m.in. gęstą zabudowę na południu miasta, za którą nie nadąża infrastruktura drogowa, sieć szkół czy zieleń. Być może pani prezydent Dulkiewicz odpowie Pani mieszkańcom Krakowa, którzy borykają się z podobną „patodeweloperką” o tym, jak radzić sobie z podobnymi doświadczeniami? 

To przecież nie wszystko, bo opozycja i ruchy miejskie w Gdańsku wielokrotnie wytykały Pani prezydent Dulkiewicz setki niezagospodarowanych pustostanów komunalnych przy jednoczesnych wieloletnich kolejkach dla rodzin oczekujących na lokal socjalny.

Czy taka polityka mieszkaniowa to wzór do naśladowania dla Krakowa?

Idźmy dalej. Gdańszczanie regularnie zmagają się z podwyżkami opłat za wywóz śmieci, wodę, podatków od nieruchomości oraz rosnącym zadłużeniem budżetu miasta. Czy hasło „Kraków ponad podziałami” ma oznaczać przeniesienie na krakowski grunt gdańskiego modelu łatania budżetu sięganiem do kieszeni podatników?

Może prezydent Dulkiewicz, wielokrotnie krytykowana za skupianie się na ogólnokrajowej polityce, sporach ideologicznych czy głośnych wizerunkowo inicjatywach, podczas gdy mieszkańcy skarżą się na codzienne uciążliwości - od dziurawych dróg po odór z Szadółek - kolejny raz chciała pokazać, że bieżące problemy Gdańska schodzą u niej na dalszy plan?

Ktoś złośliwy mógłby przypomnieć, że w Gdańsku szerokim echem odbił się zakup przez urząd instalacji artystycznej w formie rydwanu za niemal 150 tysięcy złotych na potrzeby nowego muzeum, podczas gdy mieszkańcy i media wytykali miastu znacznie pilniejsze potrzeby. Czy w ramach wymiany doświadczeń prezydent Dulkiewicz doradzałaby Pani Monice Piątkowskiej podobną hierarchię wydatków budżetowych w Krakowie? 

Chętnie zadalibyśmy te i podobne pytania obu paniom, ale niestety, regularnie odmawiają rozmowy z naszą stacją. Stale ignorują nasze pytania, nazywają nas “pracownikami stacji” a nie dziennikarzami, a zwykłe medialne aktywności kłamliwie nazywają “hejtem”.

Desperacja przed wyborczą weryfikacją

Nie miejmy żadnych złudzeń. Apelowanie o walkę z „hejtem” i hasła o „potrzebie gospodarza-kobiety” to klasyczna zasłona dymna. Płeć kandydata nie zastąpi programu, a wizyty skompromitowanych polityków z Trójmiasta czy Łodzi nie odpowiedzą na pytanie, dlaczego o losach Krakowa mają decydować ludzie, których codzienne życie toczy się setki kilometrów dalej.

Nie wiem, kto będzie lepszym prezydentem Krakowa. Jestem jednak pewien, że mieszkańcy tego grodu to ludzie słynący z politycznego pragmatyzmu i przywiązania do realiów, a nie ideologicznych póz. Wyreżyserowany specjalnie dla nich spektakl o rzekomym „prześladowaniu” pokazuje tylko jedno: gdy kurtyna opada, a wyborcy żądają konkretów, liberalny salon ma do zaoferowania wyłącznie moralną wyższość i ucieczkę od odpowiedzialności.

Pani Dulkiewicz z pewnością teatr swój widzi ogromny, ale regularnie zapomina o tym, iż na razie pełni rolę prezydenta miasta nad Motławą. Pięknego, starego i dumnego grodu, którego mieszkańcy wybrali ją do rządzenia właśnie tą częścią naszej ojczyzny. 

źr. wPolityce.pl

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.