Ekipa Tuska nabrała się na AI? W sieci śmiech, Siemoniak się tłumaczyEkipa Tuska nabrała się na fejka? W sieci śmiech, a Siemoniak się tłumaczy
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ogłosił radykalny spadek aktywności rosyjskich botów w sieci, powołując się na ustalenia ABW. W sieci zawrzało, gdy wyszło na jaw, że krążący w internecie wykres sukcesu to wytwór sztucznej inteligencji stworzony przez internautę.
Grafika stewarda Franka
Koalicja rządząca po raz kolejny mierzy się z zarzutami o skrajny brak profesjonalizmu. Tomasz Siemoniak poinformował publicznie, że ABW odnotowała znaczący spadek aktywności rosyjskich botów w sieci. Miało to nastąpić po uderzeniu dronów w trzy centra danych rosyjskiego Yandexu. Narrację tę szybko podchwycili przedstawiciele obozu władzy, ale zderzenie z faktami okazało się bezlitosne.
Jak ujawnił portal Niebezpiecznik, wiralowa grafika przedstawiająca rzekomy spadek aktywności rosyjskich botów została pierwotnie opublikowana w serwisie Threads. Jej autorem okazał się użytkownik przedstawiający się jako „24-letni steward Frank”. Co kluczowe, według serwisu, materiał był pierwotnie oznaczony przez autora jako wygenerowany przez sztuczną inteligencję (AI).
Nie przeszkodziło to jednak części polityków obozu władzy w udostępnianiu obrazka. Europosłowie Koalicji Obywatelskiej Andrzej Halicki, Magdalena Adamowicz i Dariusz Joński udostępnili grafikę w mediach społecznościowych, pomijając informację o źródle i oznaczenie, że została wygenerowana przez sztuczną inteligencję.
Mocne pytania opozycji
Do sprawy odniósł się poseł Marcin Przydacz, który bez ogródek zapytał ministra koordynatora o podstawy jego tez i profesjonalizm podległych mu służb. Takimi słowami na platformie X zwrócił się do ministra poseł Przydacz.
Na jakiej podstawie mówił Pan publicznie, że odnotowano radykalny spadek aktywności rosyjskich botów w sieci? Może Pan pokazać źródło? Bo mam nadzieję, że informując premiera i opinię publiczną nie korzysta Pan z przypadkowych grafik publikowanych na X
- podkreślił we wpisie.
Głos w dyskusji zabrał także Sławomir Mentzen, który ostro ocenił wiarygodność komunikatów płynących ze strony rządzących.
Rząd Tuska jest źródłem największej dezinformacji!
- napisał w serwisie X Sławomir Mentzen.
Eksperci i dane bezlitosne dla rządu
Twierdzenia o wygaszeniu rosyjskiej propagandy zweryfikowali analitycy ds. cyberbezpieczeństwa. Wskaźniki Cloudflare dotyczące „bot traffic” mierzą zautomatyzowany ruch techniczny HTTP. Chodzi o roboty indeksujące, skanery podatności czy automaty do spamu, a nie o trolle udające ludzi.
Użytkownik @WypartowiczBa również zwrócił uwagę na ten błąd. Jak wskazał, odnotowane spadki dotyczą botów indeksujących, a nie kont dezinformacyjnych. Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK-PIB nie wykazał związku między atakami na centra Yandexu w dniach 8, 9 i 11 października a aktywnością kont szerzących dezinformację w polskiej infosferze.
Rzekomego załamania nie odnotowały także niemieckie instytuty badawcze Cemas i Hasso Plattner ani think tank Polisphere. Oficjalnie zaprzeczyły one, by po atakach spadła liczba wpisów rosyjskiej propagandy lub wyhamowało tworzenie nowych kont. Do tej pory ABW nie przedstawiła publicznie materiałów potwierdzających tezę ministra.
Odpowiedź Siemoniaka
Tomasz Siemoniak podjął próbę obrony, przekonując, że nie widział krążącego w sieci fejka. Zapewnił, że opierał się wyłącznie na informacjach polskich służb.
Posługiwałem się publicznie wyłącznie informacjami otrzymanymi od ABW, o których mogłem powiedzieć publicznie. ABW ma świetnych ekspertów od internetu, do których ocen mam zaufanie.
- napisał w serwisie X Tomasz Siemoniak.
Szef resortu wskazywał, że wyłączenie centrów danych i superkomputerów Yandexu wpłynęło na ruch sieciowy. Dodał, że zmiany mogą być przejściowe i wynikać z technicznych niuansów dotyczących crawlerów czy skryptów.
źr. wPolityce.pl za
