Dron nad bazą. Mentzen: "Nasze państwo to mem"Dron nad bazą. Mentzen: "Nasze państwo to mem"
Wojsko, zamiast zestrzelić dron latający nad bazą w Redzikowie, postanowił... zadzwonić na numer alarmowy 112. "Nasze państwo to mem" - kpi Sławomir Mentzen. Jednak eksperci od wojskowości wyjaśniają - nasze prawo nie jest przystosowane do takich sytuacji.
Jak poinformował w poniedziałek wieczorem portal Onet, nad bazą wojskową w Redzikowie w dniu 15 września wykryty został lot nieuprawnionego, bezzałogowego drona. Lot trwał ok. 5 minut i odbywał się pół kilometra od bazy.
Jednak, co może zaskakiwać, w bazie w której stacjonuje kilkuset żołnierzy, w tym również żołnierzy amerykańskich, zamiast działań operacyjnych związanych z wojskową ochroną powietrzną, oficer dyżurna zdecydowała się zadzwonić... pod numer alarmowy 112 i wezwać służby cywilne.
Ministerstwo Obrony Narodowej nie ujawniało, czy użyty został jakikolwiek środek neutralizacji bądź system antydronowy, zasłaniając się tajemnicą bezpieczeństwa.
MON się tłumaczy: "Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami"
We wtorek MON wobec doniesień mediów na temat tajemniczego lotu drona, wydał komunikat, w którym wyjaśnił okoliczności pojawienia się bezzałogowego statku powietrznego:
W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami na temat rzekomego przebywania drona nad bazą amerykańską w Polsce informujemy, że wykryty ok. km od bazy w Redzikowie cywilny, bezzałogowy statek powietrzny nie stanowił żadnego zagrożenia dla obiektów bazy i był cały czas obserwowany przez wojskowe systemy obrony powietrznej. Dron nie operował nad bazą, ale jego lot odbywał się z naruszeniem strefy, w której obowiązuje zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych
- poinformował MON.
W komunikacie również resort obrony wyjaśnia kwestie związaną z telefonem na numer alarmowy 112.
Zgodnie z obowiązującymi w Siłach Zbrojnych RP procedurami o zdarzeniu zostały poinformowane instytucje i służby, w tym Policja. Obserwacja obiektu odbywała się pod pełną kontrolą, dron nie zbliżył sić do obiektów newralgicznych bazy w Redzikowie
- tłumaczy.
"Nasze państwo to mem"
W związku z potwierdzeniem informacji o telefonie na 112 ze strony oficer dyżurnej bazy w Redzikowie zaczęły pojawiać się kpiny ze strony polityków opozycji. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen postanowił w gorzkich słowach skomentować incydent.
Dzisiaj nad bazą w Redzikowie latał nieuprawniony dron. Mamy tam cały batalion ochrony. 800 żołnierzy. Ich jedynym zadaniem jest ochrona tej bazy. Gdy wleciał dron, oficer dyżurny zadzwonił na 112. Utrzymujemy 800 żołnierzy, a oni dzwonią na policję. Nasze państwo to mem
- napisał na X polityk Konfederacji.
"Potrzebne zmiany w prawie"
Na wpis lidera Konfederacji odpowiedział redaktor portalu Defence24.pl Bartłomiej Wypartowicz, który wyjaśnił, iż obecne procedury nie pozwalają wojsku na samodzielne działania względem cywilnych dronów.
Mamy czas pokoju. Nasze prawo nie jest przygotowane na tego typu zdarzenia. Któryś żołnierz byłby nadgorliwy i zestrzelił to mądrzy inaczej mogliby go po sądach włóczyć. Potrzebna jest zmiana tego prawa, o co środowisko wojskowe i proobronne apeluje od dawna
- tłumaczy dziennikarz.
kh/onet/x.com
