"Dramat" dziennikarki neo-TVP. Zaatakowana... faktami
"Dramat" dziennikarki neo-TVP. Zaatakowana... faktami

Choć prof. Ewa Łętowska często prezentowała opinie, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne, to tym razem nie wytrzymała natężenia propagandy na antenie TVP w likwidacji. Pierwsza w Polsce rzecznik praw obywatelskich obnażyła niewiedzę dziennikarki, która uraczyła rozmówczynię m.in. takimi pomysłami jak „impeachment” prezydenta Karola Nawrockiego.
Aleksandra Pawlicka, związana wcześniej z „Newsweekiem”, od czasu siłowego przejęcia mediów publicznych przez obecne władze, jest jedną z głównych „gwiazd” TVP Info w likwidacji. Choć do obecnej redakcyjnej koleżanki, Doroty Wysockiej-Schnepf pod względem natężenia propagandy jeszcze jej daleko, to i redaktor Pawlicka potrafi rzucić pytaniem z bezczelną tezą. Tym razem propagandowa „kosa” trafiła na „kamień”. Choć to, że rozmowa z prof. Ewą Łętowską potoczy się akurat w taki sposób, wcale nie było takie pewne.
Kto pragnie „impeachmentu” Nawrockiego?
Wśród tematów rozmowy prof. Ewą Łętowską na antenie TVP w likwidacji była m.in. sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym. Wezwanie policji, aby wprowadziła wyłonionych przez parlament kandydatów do tej instytucji, prawnik oceniła jako „sytuację gorszącą”. Pytana o spór wokół kontrasygnaty, stwierdziła natomiast:
A ja akurat uważam - choć abstrahuję od wątpliwości dotyczących statusu tego wyroku – ale osobiście uważam, że wymaganie kontrastygnaty premiera akurat do wewnętrznych spraw regulaminu Sądzie Najwyższym to nie jest najlepszy pomysł.
Dlatego, że tak jak nieprawidłowa jest sytuacja, w której mamy nadmierny wpływ prezydenta na organy sądowe, to tego rodzaju działanie jest po prostu retorsją ze strony akurat premiera wobec drugiego organu egzekutywy, który nadużywa swoich swoich kompetencji
- oceniła pierwsza RPO w Polsce.
Dalsza część dyskusji była jeszcze ciekawsza. Dziennikarka zapytała prof. Łętowską o sytuację, gdy „prezydent nie wypełnia swoich konstytucyjnych obowiązków”.
Co się zdarza w historii wielokrotnie
- skomentowała prawniczka.
Aleksandra Pawlicka otwarcie powiedziała w końcu, do czego dąży, ale najwyraźniej jej oczekiwania nie zostały spełnione.
To nie jest na przykład podstawa do tego, żeby wszcząć procedurę impeachmentu?
- zapytała dziennikarka.
A gdzie ma pani w Polsce procedurę impeachmentu?
- zripostowała Łętowska.
TVP mówi Giertychem?
Wyraźnie zbita z tropu Pawlicka próbowała dalej, tym razem powielając teorię spiskową o wyniku wyborów prezydenckich w 2025 r. Przyznała, że procedury impeachmentu w Polsce faktycznie nie ma, jednak „wiele rzeczy się zdarza po raz pierwszy, precedensowo”.
Prawniczka poczuła się w obowiązku nadal edukować dziennikarkę, która najwyraźniej lubi używać „mądrych słów”, niekoniecznie je rozumiejąc.
Pani redaktor, o „precedensie” mówimy wtedy…
- zaczęła rozmówczyni.
Tylko skończę i oddaję pani głos. Po raz pierwszy mamy prezydenta, który zasiadł w Pałacu Prezydenckim, a nie wiemy, jaką ilością głosów wygrał. No, wiele rzeczy się zdarza po raz pierwszy…
- próbowała Pawlicka, w propagandowym wzmożeniu myląc „ilość” z „liczbą” i powielając teorię spiskową wyjętą żywcem z tweetów „silnych razem” czy mecenasa Romana Giertycha.
Proszę pani, nie wracajmy do sprawy wyborów, ponieważ gdy idzie o sprawę wyborów, była 1000 razy wyjaśniana. Rzeczywiście, ta sprawa była zagmatwana, źle zrobiona, było mnóstwo sporów na ten temat. Ale nie wyciągnie pani ode mnie w tej chwili, po roku od zakończenia wyborów, powrotu do technicznych kwestii związanych z prowadzeniem prawidłowo wyborów. Bo, proszę pani, w jakiej sytuacji mnie pani stawia? Jeżeli wybory zostały zakończone i uznane, inne oragany się temu podporządkowały, to teraz pani mnie wzywa do tego, żebym ja występując w telewizji zaczęła snuć takie gabinetowe rozważania
- odpowiedziała profesor.
A co do pewnych rzeczy zdarzających się po raz pierwszy, to precedens zdarza się wtedy, jeżeli jakaś procedura zostaje po raz pierwszy użyta. Jeżeli pani używa terminu „impeachment”, to którą procedurę z istniejących procedur w Polsce pani chciałaby zastosować w ten, jak pani powiedziała, precedensowy sposób
- kontynuowała.
Niestety, nie jestem prawnikiem, dlatego pytam panią
- odpowiedziała już nieco udręczona redaktor Pawlicka.
A ja też odpowiedziałam: nie ma takiej procedury.
- przypomniała Łętowska.
Czyli odwołanie prezydenta jest w Polsce niemożliwe?
- wypaliła wyraźnie zawiedziona dziennikarka.
No raczej nie. Raczej nie, jeżeli pani pyta prawnika. Dlatego, że my procedury impeachmentu nie mamy. Oczywiście, mamy Trybunał Stanu, ale to jest zupełnie inna procedura na inne sytuacje. I przyznam, że mam już troszeczkę dosyć takich wezwań publicystycznych, które mnie właśnie wzywają do tego, co można określić jako „no, niech pani coś wymyśli”. Albo chcemy tutaj zaprowadzić jako taki porządek, albo zaczynamy się bawić w dalsze dzielenie i w dalsze wzbudzanie niezdrowych emocji. Jestem od wyjaśniania mechanizmów prawa. A tego mechanizmu, który pani tutaj sugeruje, nie ma. Tak samo, jak nie ma w tej chwili mechanizmu, który by po roku od zakończenia wyborów doprowadził dla do rewizji, do wyborów, które się dokonały
- podkreśliła prof. Łętowska.
Co ciekawe, wywiad prof. Łętowskiej podzielił nawet zwolenników obecnego rządu. Jeden z użytkowników portalu X był tak oburzony faktem, że szanowana dotychczas przez to środowisko prawniczka nie powiedziała tego, co chciał usłyszeć, że zamieścił nerwowy wpis:
Apeluję o to, by więcej nie zapraszać tego babsztyla do telewizji, bo nie da się słuchać tego pier.... Łętowska dziś może być autorytetem tylko dla Poli Matysiak i Abrama Adamczyka.
Kolokwialnie można podsumować rozmowę znanym z mediów społecznościowych sformułowaniem, że prof. Ewa Łętowska "wybrała przemoc" - "przemoc" faktów w obliczu propagandy niestrawnej nawet dla tej ekspertki, której przecież zdarzało się wygłaszać opinie dość publicystyczne i "polityczne". Redaktor Pawlicka to natomiast przykład rzetelności dziennikarskiej. W likwidacji. Z drugiej strony: żarty żartami, ale czy naprawdę powinniśmy pozwalać, żeby na antenie telewizji wciąż jednak publicznej, dziennikarze bez cienia żenady snuli teorie spiskowe czy też szukali nadziei na usunięcie z urzędu demokratycznie wybranego prezydenta?
Joanna Jaszczuk, źr. wPolityce.pl za: TVP w likwidacji, X

