Czy Polacy mają jakąś karę, że mają taki bezrozumny rząd?
Czy Polacy mają jakąś karę, żeby rządziły nami całkiem bezrozumne patafiany, a ministrowie do niczego się nie nadawali?

Najważniejsze jest to, że wszyscy ci ludzie pozwalają sobie na tandetę decyzyjną, intelektualną, moralną czy estetyczną, a większość robi to świadomie i celowo.
Czyżby ministrowie rządu Tuska uczestniczyli w konkursach na najgłupsze decyzje i obsadzanie stanowisk wyłącznie nieukami?
Skąd oni się biorą? Skąd wyskoczyła Barbara Nowacka chcąca z polskiej szkoły zrobić fabrykę głąbów? Skąd jest Adam Bodnar, dla którego prawo znaczy mniej niż brudna ścierka? Gdzie znaleziono Bartłomieja Sienkiewicza, człowieka zachowującego się nie jak lew salonowy, tylko jak pijany karbowy w folwarku? Skąd się wzięła Paulina Hennig-Kloska, która nie wie, kto jej pisze ustawy i nie wiadomo czym kieruje, skoro jej zastępczyni prowadzi zupełnie inną politykę niż ona sama. Gdzie znaleźli Marcina Kierwińskiego wysyłającego policję do siedziby prezydenta? Z jakiego drzewa urwał się Władysław Kosiniak-Kamysz opowiadający o wietrze, drzewach i liściach, choć podobno jest ministrem obrony?
