Czy factcheckerzy z neo-TVP zajmą się tą manipulacją Tuska?Wywiad prezydenta. Czy neo-TVP zajmie się tą manipulacją Tuska?

FacebookTwitter

Premier Donald Tusk uderzył w prezydenta Karola Nawrockiego po wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Zrobił to w typowym dla siebie stylu – wyciągnął nawet nie zdanie, ale kawałek zdania, obudował stwierdzeniami, które w rozmowie nie padły i „podziękował” głowie państwa za szczerość. Liczę, że media publiczne w likwidacji, w ostatnim czasie intensywnie zajmujące się „factcheckingiem” wezmą na warsztat ten wpis szefa rządu i skonfrontują z tym, co naprawdę powiedział prezydent Nawrocki.

Że premier Donald Tusk nie ma zbyt wysokiego mniemania na temat inteligencji swoich wyborców oraz ich zdolności do weryfikacji informacji – to już wiadomo od dawna. Podobnie jak to, że lubi publicznie wypowiadać niesprawdzone, dodatkowo zniekształcone informacje. Dlaczego jednak pogardza także tą częścią Polaków, którzy oczekują od szefa rządu nie tylko nawalanki politycznej w nielubianego prezydenta, ale również – mówienia prawdy, zwłaszcza w niebezpiecznych czasach. Wielu Polaków oczekuje również od mediów publicznych, aby zwalczały dezinformację i tym oczekiwaniom miała wyjść naprzeciw TVP w likwidacji. Dzisiejszy wpis szefa rządu dałby factcheckerom z siłowo przejętych przez ekipę Tuska mediów publicznych ogromne pole do popisu. Nie będą musieli już zajmować się prywatnymi wojenkami z dziennikarzami konserwatywnych mediów, użytkownikami platformy X czy przedstawiać głupich „żartów” internautów z użyciem AI, jak ten o rzekomej obecności osoby łudząco podobnej do Adolfa Hitlera, dopingującej reprezentację Niemiec podczas mundialu jako dezinformację.

Gruba manipulacja Tuska

Choć prezydent Karol Nawrocki jest atakowany przez rosyjskich polityków i propagandystów, a rosyjskie MSW umieściło polskiego przywódcę – choć jeszcze w czasach, gdy był prezesem IPN i zanim w ogóle jego nazwisko pojawiło się na „giełdzie” nazwisk potencjalnych kandydatów na prezydenta – na liście osób poszukiwanych, to zarówno premier Donald Tusk, jak i poszczególni ministrowie, politycy koalicji rządzącej oraz część prorządowych mediów i dziennikarzy z uporem godnym lepszej sprawy, próbują robić z prezydenta „prorosyjskiego”. I to głównie z tego powodu, że prowadzi bardziej asertywną politykę wobec Ukrainy niż jego poprzednicy, ale również zarówno ten, jak i poprzedni rząd. Choć wypowiedzi, w których Nawrocki podkreśla, że Rosja jest agresorem, a Władimir Putin – zbrodniarzem wojennym, że w interesie Polski jest zwycięstwo Ukrainy, mamy wręcz na pęczki, to od polityków i zwolenników obecnego rządu, a także części dziennikarzy, nieustannie słyszymy, że prezydent w ogóle o Ukrainie ani Rosji nie mówi.

Tym razem, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” o Rosji powiedział bardzo dużo. A to, co powiedział, powinno być jasne dla każdego, kto posiada umiejętnoć czytania ze zrozumieniem. Jasne jest na pewno także dla nie tylko legitymującego się wykształceniem wyższym, ale również politycznie doświadczonego premiera Donalda Tuska. Mimo to albo sam szef rządu, albo ktoś z jego współpracowników uznał za stosowne w sposób następujący skomentować wywiad Karola Nawrockiego dla „Rzeczpospolitej”:

Pan Nawrocki stwierdził, że nie widzi wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Nie widzi też problemu w obecności w polskiej polityce Brauna i jego prorosyjskiej partii. Dzięki za szczerość.

Prezydent o Rosji i Braunie - co powiedział naprawdę?

Jeśli przyjrzymy się temu, co tak naprawdę powiedział prezydent Karol Nawrocki we wspomnianym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, zapewne zrozumiemy także, dlaczego premier Donald Tusk zdecydował się na tak ordynarną manipulację.

Redaktor Michał Kolanko prawie na początku rozmowy zapytał głowę państwa, czy od 6 sierpnia 2025 r. wzrosło w Polsce zagrożenie wojną. 

To, co się dzieje, czyli wojna hybrydowa, w której jesteśmy na Bałtyku, na lądzie i w powietrzu, jest oczywiście społecznie zauważalna, szczególnie w województwach wschodnich. Ja natomiast patrzę na to zupełnie inaczej. Mam trochę żalu do nieodpowiedzialnych polityków, którzy straszą Polaków wojną z powodów czysto politycznych, sondażowych. Ktoś, kto ma w sobie polską duszę, nosi w sobie pamięć o wielowiekowym zagrożeniu ze strony Rosji, nie może być zdziwiony Nie możemy jednak pozwolić, by świadomość tego zagrożenia przerodziła się w paraliżujący strach, który osłabia naszą odporność i zdolność do działania. Ci zaś, którzy dali się nabrać na to, że Rosja się zmieniła i trzeba z nią współpracować taką, jaka jest, mogą czuć zaskoczenie dzisiejszą sytuacją. Ja takie podejście zawsze traktowałem jako naiwność

- podkreślił Nawrocki.

To, co zrobił premier w wywiadzie dla „Financial Times” bardzo zaszkodziło Polsce(…). Wypowiedzi premiera wywołały emocje nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Postawiło nas to w bardzo trudnej sytuacji wobec sojuszników. Tak było z wywiadem w „Financial Times” i z wymyślonym przez pana premiera raportem CIA. Kiedy spotykam się z naszymi partnerami na świecie, słyszę wprost pytanie: czy wy wiecie coś więcej niż my? To jest bardzo niebezpieczna sytuacja. (…) Tylko jeśli ktoś żył w wyidealizowanym obrazie Rosji, to obecna sytuacja jest dla niego nowa. Rosja zawsze była i jest zagrożeniem. Znam raporty Sojuszu Północnoatlantyckiego, jestem w kontakcie z przywódcami. Poziom zagrożenia nie zmienił się istotnie w ciągu ostatniego pół roku, nie mogę jednak przytaczać wprost raportów czy zmieniać ich klauzul. (…) Zmieniło się jedno: jeden z polityków uporczywie wykorzystuje to zagrożenie dla własnych korzyści politycznych

- ocenił.

Nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego. Ono jest i będzie. Oceny naszych sojuszników, naszych i zagranicznych służb wywiadowczych od wielu miesięcy nie uległy zasadniczej zmianie. Na tym polega dystrybucja strachu w Polsce i w Europie. (...) Wiemy, że Rosja jest zagrożeniem, że musimy być przygotowani do konfliktu zbrojnego, przygotowywać się tu, w Polsce, i budować silne relacje z sojusznikami, żeby nikt nie odważył się zaatakować Polski

- zaznaczył Nawrocki.

Prezydent zapewnił, że zarówno on sam, jak i premier Donald Tusk muszą zrobić wszystko, aby do ataku na Polskę nie doszło: zbroić się, ale także „dbać o relacje międzynarodowe, nie obrażać naszych najsilniejszych sojuszników”.

Nikt nie ma zaufania do Federacji Rosyjskiej. Ani ja, ani – mam nadzieję, po latach przyjaznych kontaktów z Putinem – premier Donald Tusk. Mam nadzieję, że zrezygnował ze swojej naiwności wobec Rosji

- stwierdził.

Prezydent pytany był także o partię Grzegorza Brauna. Czy, jeśli Nawrocki obejmie patronatem prawicowy pakt senacki, to czy będzie to dotyczyć także KKP?

Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma swoją reprezentację w parlamencie. Jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce

- zaznaczył.

Na pytanie o zarzuty pod adresem braunistów dotyczące prorosyjskości, Karol Nawrocki przyznał, że takie faktycznie istnieją. Ale przypomniał też, że… Grzegorz Braun nie był pierwszy.

Z drugiej strony mamy dziś premiera, który ściskał się z Władimirem Putinem. Panie redaktorze, rzeczywiście pan diagnozuje pewne kontakty, ale ja patrzę w innym kierunku i widzę premiera, który mówił, żebyśmy współpracowali z Rosją taką, jaka jest

- dodał.

Co ciekawe – i już poza wypowiedzią prezydenta Nawrockiego - jeden z architektów resetu z Rosją i współpracownik Radosława Sikorskiego w MSZ za poprzednich rządów Donalda Tuska, później – publicysta, który na łamach „Gazety Wyborczej” nazwał PiS „małpoludzią czeredą”, występuje teraz na wydarzeniach organizowanych przez ludzi Brauna oraz pojawia się na kanale Mateusza Piskorskiego. Mowa oczywiście o Jarosławie Bratkiewiczu.

Mówią o mnie, że jestem symetrystą, ale aż takim symetrystą, żeby zrównać premiera Tuska z Grzegorzem Braunem, nie jestem

- skomentował wypowiedź głowy państwa redaktor Kolanko.

Ja nikogo nie zrównuję. Chcę natomiast powiedzieć, że opinia publiczna jest egzaltowana pewnymi rzeczami, które ja oceniam krytycznie, a jednocześnie ci, co to mówią przechodzą obojętnie obok resetu z Rosją, uznając, że tego nie było

 - podkreślił Nawrocki.

Weryfikacja wypowiedzi_ Tusk kontra Nawrocki

W kontekście „resetu” warto przypomnieć również, że ważną postacią w PSL nadal jest Waldemar Pawlak – były wicepremier odpowiedzialny za skrajnie niekorzystną dla Polski umowę gazową. Choć Pawlak dawno przestał być prezesem PSL, to w latach 2021-2025 był przewodniczącym Rady Naczelnej tej partii, a w 2023 r. wrócił do aktywnej polityki, zdobywając mandat senatora. Kiedy tuż po objęciu władzy przez obecną koalicję Władysław Kosiniak-Kamysz – już wtedy wicepremier i szef MON – wypowiedział wojnę komisji Antoniego Macierewicza, Pawlak, co dość symboliczne, stał za plecami lidera PSL podczas jednej z konferencji.

Challenge dla fact-checkerów

Tusk z „resetu” z Rosją nigdy się nie wytłumaczył. Mało tego, kluczowe postacie tej błędnej, naiwnej polityki, jak Radosław Sikorski czy Waldemar Pawlak – obaj wspomniani już wcześniej – również nie mieli sobie nic do zarzucenia. 

Nie dziwię się premierowi Donaldowi Tuskowi, że nie bardzo lubi, kiedy przypomina mu się błędną politykę wobec Rosji. Utrudnia mu to bowiem snucie narracji, że jest jedynym politykiem rozumiejącym zagrożenie ze strony Moskwy. Liderem, który ostrzega, a nikt nie chce go słuchać, zwłaszcza ta wredna opozycja. Każde takie przypomnienie stwarza ryzyko, że któryś ze zwolenników przyjrzy się dawnej polityce Tuska i powie: „No nie, chłopie, ale z tą Rosją to jednak nie zawsze miałeś rację”. Czy to dlatego, że prezydent przypomniał premierowi jego błędną politykę, szef rządu zareagował tak nerwowo i posunął się do tej grubej manipulacji?

Wciąż powtarzam także jeszcze jedną rzecz: postępując w taki sposób, rząd Donalda Tuska rozmywa i ośmiesza rzeczywiste zagrożenie ze strony Rosji. Powoli prowadzi do tego, że Polacy przestaną wierzyć w jak najbardziej prawdziwe niebezpieczeństwo. Alarmowanie i ostrzeganie musi iść w parze ze stałym zwiększaniem naszej gotowości na wypadek wojny. Co nam po wyjących kilka razy dziennie syrenach, skoro brakuje nam schronów?

Wróćmy do jeszcze jednego aspektu tej sprawy. Rząd od nieco ponad roku ciągle powtarza, że walczy z dezinformacją. TVP Info w likwidacji pokazuje w obecnej ramówce kilka programów „factcheckingowych”, choć zwykle więcej czasu poświęca tam politykom opozycji i prawicowym mediom niż rządowi. Dodajmy, że premier powołał niedawno Centrum Walki z Dezinformacją. Czy aby przypadkiem nie powinien jednak zacząć od siebie i zawalczyć z własną dezinformacją?

Mam więc ciekawy „challenge” dla TVP Info w likwidacji. Dzielni „fact-checkerzy”, weźcie na tapet wpis premiera Donalda Tuska i przyjrzyjcie się temu, co naprawdę powiedział w wywiadzie dla „Rz” prezydent Karol Nawrocki. W końcu jak fact-checking to fact-checking. Z dezinformacją trzeba walczyć zawsze i wszędzie, niezależnie od tego kto ją szerzy. A może przede wszystkim, gdy szerzą ją najważniejsze osoby w państwie.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.