Czarnek do Kosiniaka-Kamysza: Silna armia, a nie plecaki ewakuacyjne!Czarnek punktuje Kosiniaka-Kamysza: Silna armia, a nie plecaki ewakuacyjne!
„Zamiast gotowości obronnej, pytają, czy mamy plecaki ewakuacyjne. Ludzie, my nigdzie nie chcemy wyjeżdżać! My się nie będziemy ewakuować! My chcemy silnej polskiej armii, suwerennej, która będzie bronić naszych granic i bezpieczeństwa naszych dzieci” – mówił prof. Przemysław Czarnek podczas Kongresu PiS „Armia” w Stalowej Woli.
Na ile rząd Donalda Tuska realnie przygotowuje nas na ewentualną agresję ze strony Rosji? Czy przed „plecakiem ewakuacyjnym” nie powinna pojawić się raczej silna armia, zdolna obronić Polaków?
"Odsunąć od władzy tych, którzy utopią suwerenność"
Do tej kwestii odniósł się w swoim wystąpieniu w Stalowej Woli prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na urząd premiera.
Narodowy Program Gotowości Obronnej, powszechne szkolenie dla młodych patriotów, obowiązkowe, aktywna rezerwa, Akademia Orła Białego, Fundusz Inicjatyw Obronnych, rozwój polskiej zbrojeniówki - wszystko to jest nie tylko potrzebne, ale konieczne. Konieczne od zaraz!
- podkreślił poseł.
I będzie zrobione, ale jeden warunek musi być spełniony: trzeba natychmiast odsunąć od władzy tych, którzy tego nigdy nie zrobią, a suwerenność polskiej armii utopią na zawsze
- dodał.
Nie czas na hamowanie zbrojeń - wydawałoby się, że nie ma bardziej oczywistej. My to wiemy od dawna. W czasach, kiedy obecnie rządzący, wygłaszając swoje pierwsze expose, mówili: "Chcemy współpracować z Rosją taką jaka ona jest", to myśmy przestrzegali przed imperializmem postsowieckim Putina, to świętej pamięci profesor Lech Kaczyński, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i w Tbilisi, i na Westerplatte o tym mówił w swoich słynnych przemówieniach. Wydawało się, że zrozumienie tej sytuacji przyjdzie po 2014 roku, kiedy Rosja zajęła wschodnią Ukrainę, kiedy rozpoczęła wojnę z Ukrainą. Ale nie - wtedy ci sami ludzie, reprezentujący te same antypolskie w gruncie rzeczy interesy, prowadzili z Rosją dalej biznes taki jak wcześniej, budując Nord Streamy i handlując na wielką skalę
- przypomniał.
I wydawało się, że po 24 lutego 2022 roku przyjdzie jednak otrzeźwienie. Niestety go nie ma, bo porównajcie państwo dwie rzeczywistości: projektowany Narodowy Program Gotowości Obronnej, rozbudowane szkolenia, tworzenie armii, która będzie gotowa, jak mówił pan prezes Jarosław Kaczyński, bronić Polski na granicy, a nawet będzie gotowa do tego, żeby również przeprowadzać różnego rodzaju kontrakcje. Porównajcie to do rzeczywistości, którą mamy od trzech lat. W Poniatowej po 8 miesiącach pokazujemy goły las. Miejsce, w którym już powinna być budowana bardzo ważna jednostka, 18 Brygada Zmotoryzowana, po ośmiu miesiącach, kiedy zapewniali: „Na pewno będzie”, zajeżdżamy tam drugi raz - nie ma nic, a rządzący, pan Hetman z panem Kosiniakiem mówią: "Nie kłamcie obiecujemy, że będzie. Kiedy?! Ludzie, wojna jest teraz! Teraz potrzebujemy tych jednostek, teraz potrzebujemy żołnierzy, teraz potrzebujemy zbrojeń!
- podkreślił.
Tak rząd Tuska rozbraja armię
Czarnek przypomniał następnie historię z Mielca, gdzie rząd PiS zamówił w 2019 r. 4 Black Hawki dla wojsk specjalnych, w 2021 r. zamówienie ponowił.
Osiem jest na wyposażeniu polskiej armii, te cztery ostatnie zostały dostarczone jesienią 2024 roku, ale przecież plany rządu Prawa i Sprawiedliwości, Ministerstwa Obrony Narodowej pod rządami Mariusza Błaszczaka były daleko idące: 32 Black Hawki. Skasowane. Tego zamówienia nie będzie. Dlaczego? No bo nie pasuje do programu - nie polskiego, tylko tych, którzy chcą wypchnąć Amerykanów z Europy, poddać również suwerenność polskiej armii Brukseli, po to, żeby w Brukseli decydowali o nas. Nigdy w życiu
- wskazał kandydat na premiera.
Polityk zwrócił uwagę, że nie będzie również centrum modernizacji i serwisu Black Hawków.
I to są konsekwencje. Konsekwencje rozbrajania polskiej armii. To są konsekwencje likwidowania suwerenności polskiej armii, to są konsekwencje hamowania zbrojeń, i to w czasach, kiedy wojna wcale się nie kończy, a zagrożenie, które jest tuż za naszymi granicami wcale nie gaśnie. Jest, zdaje się, coraz większe. Dlatego, proszę państwa, trzeba powiedzieć: stop tym wszystkim absurdalnym decyzjom podejmowanym przez ten rząd i wstrzymywaniu polskich zbrojeń, rozbudowy polskiej armii.
Przemysław Czarnek przypomniał, że liczebność polskiej armii tylko w ostatnim roku rządów PiS wzrosła o 30 tys., a przez kolejne 3 lata, już po zmianie władzy – tylko o 10 tys.
Zamiast gotowości obronnej pytają, czy mamy plecaki ewakuacyjne. Ludzie, my nigdzie nie chcemy wyjeżdżać! My się nie będziemy ewakuować! My chcemy silnej polskiej armii, suwerennej, która będzie bronić naszych granic i bezpieczeństwa naszych dzieci!
- podkreślał prof. Czarnek.
Obraz nędzy, rozpaczy i "Der Safe"
Trzeba być tchórzem, żeby rozpoczynać od projektowania plecaka ewakuacyjnego, a nie zrobić nawet podstawowych szkoleń w polskich szkołach, w polskich gminach, na wypadek alarmu - jak ma się ludność zachowywać, gdzie ma się schronić, jak ma postępować? Nie ma żadnych planów przeszkolenia - czy nauczycieli, czy dyrektorów szkół, czy wójtów, jak należy postępować, gdy zawyje po raz kolejny syrena i co mają z tą syreną zrobić ludzie
- wskazał kandydat na premiera.
To jest dzisiaj obraz nędzy i rozpaczy państwa polskiego, słabości państwa polskiego, które dodatkowo jeszcze, przy pomocy programu SAFE czy raczej Der Safe, chcą całkowicie zlikwidować możliwości rozwojowe polskiej armii. Dlatego apelujemy: otwórzcie oczy zanim nie jest za późno. Polska potrzebuje silnego państwa, silnej armii, suwerenności polskiej armii, decyzji w Polsce i świetnych sojuszy obronnych
- podsumował Przemysław Czarnek.
jj/źr. wPolityce.pl
