Co za brednie opowiadają! Tak atakują prezydenta ws. bezpieczeństwaCo za brednie opowiadają! Tak atakują prezydenta ws. bezpieczeństwa
Donald Tusk i jego ministrowie nie ustają w próbach przekonywania Polaków, że zagrożeniu w polskich szkołach i panice, która się z nim wiąże odpowiadają poprzednicy. W ten sposób obecny rząd chce otworzyć furtkę do wprowadzenia cenzorskich zapisów w ustawach, które motywowane są walką z rzekomą „mową nienawiści”.
Do sprawy odniósł się Maciej Wąsik, który przypomniał, że rząd Zjednoczonej Prawicy wprowadził wystarczająco skuteczne przepisy i to już w 2016 roku. Zwrócił uwagę, że obecna władza po prostu nie potrafi korzystać z obowiązującego prawa.
Donald Tusk kłamie, że do walki z treściami terrorystycznymi w internecie potrzebne są nowe przepisy! Ustawa już istnieje! Wprowadziliśmy ją w 2016 roku wspólnie z Mariuszem Kamińskim. Dziś służby mają narzędzia. Nie potrzeba nowych przepisów ani cenzury internetu! Potrzeba skutecznego działania i wykorzystywania prawa, które już obowiązuje
- czytamy w jego wpisie.
Wąsik przypomniał też o atakach na ustawę z 2016 roku, w których przodowali obecny minister spraw wewnętrznych, a także poseł Witold Zembaczyński.
Zobaczcie sami, jak nas atakowano, gdy wprowadzaliśmy rozwiązania, które dziś służą bezpieczeństwu Polaków. Wtedy straszyli ustawą antyterrorystyczną, dziś chcą pod pretekstem walki z terroryzmem forsować cenzurę. Hipokryzja! Ci, którzy nas wtedy krytykowali, powinni dziś wstydzić się i milczeć!
- napisał Maciej Wąsik.
Opowieści Nowackiej
Z kolei Barbara Nowacka uznała za stosowne zaatakować działania prezydenta, który nie zgodził się na cenzorskie zapisy i radykalne ograniczenie wolności osobistej obywateli pod pretekstem walki ze wspominaną „mową nienawiści”.
Prezydent Nawrocki zawetował nie tylko ustawę dającą możliwość blokowania niebezpiecznych treści w internecie. Zawetował też – w ustawie o prawach i obowiązkach ucznia – prawo do odebrania uczniowi niebezpiecznych przedmiotów (…) uczniowi mogą być odebrane przedmioty osobiste, których posiadanie: a) zagraża bezpieczeństwu ucznia lub innych osób lub narusza zasady bezpieczeństwa obowiązujące w tej szkole lub placówce, b) może doprowadzić do niewłaściwego zachowania ucznia, którym narusza przepisy: – ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. z 2023 r. poz. 2151),– ustawy z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1162 oraz z 2025 r. poz. 427 i 799),– ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2023 r. poz. 1939);
- przekonuje szefowa resortu edukacji w swoim wpisie na portalu X.
Problem polega na tym, że obowiązujące przepisy Prawa Oświatowego oraz Kodeksu wykroczeń dają wystarczające uprawnienia chociażby dyrektorom szkół. Szkoły mają prawo też wprowadzić odpowiednie przepisy w ramach swoich statutów.
mly/źr. wPolityce.pl za X
