Co knuje Tusk?! Niepokojące słowa ministra! "Sytuacja wojenna"Co knuje Tusk?! Niepokojące słowa ministra! "Sytuacja wojenna..."
Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś wypowiedział dość niepokojące słowa na temat wyborów parlamentarnych. Co dokładnie mówił polityk? Czy możemy obawiać się np. wprowadzenia stanu wyjątkowego?
O ile przed wyborami z 2023 r., ale nawet już i po nich, kiedy stało się oczywiste, że PiS straci władzę, ówczesna opozycja sugerowała, że partia Jarosława Kaczyńskiego może nie dopuścić do zmian za sterami rządu, to ostatecznie tak się nie stało. Takie obawy zaczynają jednak pojawiać się wśród obecnej opozycji i w odniesieniu do aktualnego rządu Donalda Tuska. Niektóre działania tej koalicji pokazują, że im głośniej politycy KO, Lewicy czy PSL nazywają się „demokratami”, tym większą wykazują skłonność do działań, które z demokracją mają wspólnego niewiele lub nic.
Stąd trudno przeoczyć takie wypowiedzi jak ta, która padła w wywiadzie Ireneusza Rasia, wiceministra sportu i turystyki, w rozmowie z Radiem Wnet.
Niewinny początek niepokojącej wypowiedzi
Zaczęło się niewinnie, bo od pytania, czy jest możliwe, że obecna koalicja rządząca pójdzie w 2027 r. do wyborów na jednej liście.
Ale teraz powiem panu, że są też możliwe sytuacje nadzwyczajne, gdzie może być jeden wielki blok dla ratowania naszej ojczyzny, jeżeli sytuacja geopolityczna by się nagle załamała. A wie pan, o czym mówię?
- odpowiedział Raś.
O wojnie
- stwierdził Łukasz Jankowski.
Bo sobie trochę tak bagatelizujemy tę sytuację. Jeżeli kraj agresywny, Rosja, będzie chciała eskalować w ogóle tę wojnę dalej, no to będziemy mieć sytuację nadzwyczajną i myślę, że to wtedy sprowadzi nas wszystkich do zupełnie innych decyzji
- podkreślił wiceminister.
Prowadzący zapytał, czy wtedy w ogóle odbędą się wybory.
Jak będzie wojna? No to jak może być? To chyba z konstytucji wynika, że jeżeli jest sytuacja wojenna, no to nie ma wyborów, tak? Tak mówi chyba konstytucja
- odpowiedział Ireneusz Raś.
I w takiej sytuacji jesteśmy?
- dopytywał Jankowski.
Ja nie powiem, że w takiej sytuacji jesteśmy. Natomiast jak pan dywagował, ja panu mówiłem o różnych wariantach politycznych, to jeszcze trzeba wziąć pod uwagę wariant, którego nikt nie bierze pod uwagę, bo dzisiaj wszyscy się chcą jeszcze za głowy szarpać, a Władysław Kosiniak Kamysz mówi: "Słuchajcie, sfolgujmy trochę, rozmawiajmy." To też była ta rozmowa niedawna ministra obrony narodowej Kosiniaka-Kamysza z prezydentem, żeby zwrócić uwagę, że to szarpanie też ma swoje granice polsko-polskie w sytuacji nadzwyczajnej
- stwierdził polityk.
Kto wcześniej pisał o "stanie wyjątkowym"?
Ewentualność wprowadzenia przez rząd stanu wyjątkowego kreślono wcześniej w tekstach publicystycznych czy wpisach w mediach społecznościowych.
Z kilku już źródeł uzyskałem informację, że nasze władze imputują naszym wschodnim sąsiadom, że jak za rok zmienią się rządy w Polsce, to skończy się pomoc. Te same źródła twierdzą, że w związku z tym (czy to umowa ? - nie wiem), nasi sojusznicy zluzowali tarczę na swym zachodzie z tendencją myślową „niech do nich leci”. A ci, do których ma lecieć, zacierają ponoć ręce na przyczynę o charakterze zbiorowego strachu, której skutkiem może być stan wyjątkowy. Sensowne przedsięwzięcie, żeby utrzymać władzę
- pisał np. sędzia Jakub Iwaniec 20 września na platformie X.
Z kolei dziennikarz Krzysztof Ziemiec, komentując tę konkretną, dzisiejszą wypowiedź Ireneusza Rasia, napisał:
Czyżby Jan Rokita pisząc swój ostatni felieton w „Wszystko, Co Najważniejsze”, miał rację?
Z własnego doświadczenia domniemywam, że powszechne dziś w Polsce nastroje antyukraińskie są najsilniejsze właśnie tutaj i na Lubelszczyźnie, być może zresztą ze względu na żywą pamięć zbrodni popełnionych przez UPA. Zaś zamach na świątynię i mord na księdzu nadaje jeszcze całej historii wymiar religijnego świętokradztwa, rozniecając zadawnioną nienawiść religijną, którą nieco starsi pamiętają choćby z fanatycznej walki o kościół pojezuicki w Przemyślu. Co więcej, te dwa regiony stały się ostatnio terenem nonsensownego eksperymentu, polegającego na urządzaniu wojennych alarmów w Polsce, jeśli Moskale akurat atakują pobliskie regiony Ukrainy. W atmosferze histerii zmusza się tu małe dzieci do opuszczania klas i zbiegania do piwnic szkolnych, co rozjusza rodziców (skądinąd nie bez racji) i prowokuje masowo wyznawane tu teorie spiskowe, wedle których premier Tusk przygotowuje stan wyjątkowy w obu regionach oraz wysiedlenia ludności pod pretekstem wojny. W takich okolicznościach zamach Ukraińca na kościół oraz zabicie księdza i poranienie wiernych – to polityczny dynamit podłożony pod masowe złe emocje
- pisał publicysta we wspomnianym przez Ziemca tekście.
Do samego wpisu Rasia nie brakowało też dosadnych komentarzy politycznych.
"Demokratom" wybory nie w smak
- napisał Radosław Fogiel, poseł PiS.
Czyli przy złym scenariuszu taki plan
- ocenił prof. Piotr Bajda, politolog z UKSW.
- Jaki macie plan na utrzymanie władzy?
- Sprytny!
- napisał internauta Adam Abramczyk.
jj/źr. wPolityce.pl, X, Wnet.fm
