Co czeka Szmydta? Reguły i zadania są takie same od lat
Był już na „Dniu zwycięstwa", w mediach, na defiladzie. Czy Szmydt będzie rozpracowywał polskich sędziów?

Szmydt już od samego początku reaguje na polskie oskarżenia o szpiegostwo zaprzeczaniem i zaperzaniem się w rosyjskojęzycznych mediach...
Polska kipi od spekulacji i wyobrażeń na temat przyszłych losów sędziego Tomasza Szmydta, który wyjechał na Białoruś, by zadeklarować wierność „russkiemu mirowi”. Jego historia nie jest jednak pierwsza - od blisko stu lat Kreml oferuje swoim agentom i tym, którzy będę pomagać uderzać w Zachód, warunki w miarę wygodnego życia. Kim Philby, Guy Burgess, Edward Snowden to takie przypadki z najnowszej historii i współczesności. Tomasz Szmydt to postać stanowczo mniejszej rangi, ale rosyjska propaganda i tak nadaje mu spore znaczenie.
Zaplanowana ucieczka
Trzeba tu zaznaczyć, że „ucieczki na wschód” nie są spontanicznymi poczynaniami. Zwykły wyjazd na Białoruś czy do Rosji nie kończy się nadawaniem politycznej roli egzulanta i dysydenta. Gdy Polak Dariusz Lemański w 2014 roku pojechał do Donbasu walczyć po rosyjskiej stronie, nie zrobiono z niego spektakularnego użytku. Powód dla którego niektórzy są niepotrzebni tłumaczy wyznanie Stanisława Lewczenki, oficera KGB w Tokio, który opowiadał o japońskich obywatelach, którzy uwierzyli w komunistyczną propagandę i w sowieckiej ambasadzie deklarowali przeprowadzkę do ZSRS. „Uznawano ich za wariatów i lekceważono” - wyjaśniał Lewczenko tym samym pokazując, że nawet funkcjonariusze Kremla nie wierzyli w oficjalną wizję świata.
