Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?

Od razu przepraszam za wulgaryzm w tytule, choć nie ja wymyśliłem pytanie do „grupy facetów” niewątpliwie trzymającej władzę w PRL-u. W przeciwieństwie do autora tekstu piosenki nie zamierzam jednak „okazywać serca dla tych facetów, by się czuli potrzebni w domu i w pracy”. I to niezależnie od tego, że PRL dawno już minął i niby nie ma o czym mówić. Rzecz w tym, że pytanie pozostało: co jeszcze spieprzą panowie, niczym w PRL-u?
Od razu przepraszam za wulgaryzm w tytule, choć nie ja wymyśliłem pytanie do „grupy facetów” niewątpliwie trzymającej władzę w PRL-u. W przeciwieństwie do autora tekstu piosenki nie zamierzam jednak „okazywać serca dla tych facetów, by się czuli potrzebni w domu i w pracy”. I to niezależnie od tego, że PRL dawno już minął i niby nie ma o czym mówić. Rzecz w tym, że pytanie pozostało: co jeszcze spieprzą panowie, niczym w PRL-u?
Poza budżetem państwa, rzeczą zasadniczą dla obywateli. I tym bardziej istotną, że w tym roku deficyt nieuchronnie zmierza w kierunku 300-tu (!) miliardów złotych. To w praktyce oznacza, że potrzeba by co najmniej roku ciężkiej pracy Polaków w przysłowiowy gwizdek, żeby to wyzerować.
Poza publiczną ochroną zdrowia. Bo neoliberałowie z niewielką pomocą przyjaciół-neomarksistów wymyślili, że Polaków można świetnie złupić także i w tej materii. Chory wyda przecież wszystkie oszczędności, żeby tylko przywrócić sobie zdrowie. A prężny budżet państwa byłby wielkim zagrożeniem dla takiego projektu. Bo gdyby kasa była, trzeba by może ulec naciskowi opinii publicznej. A tak, można sobie bezkarnie narysować pieska, bo jakby co, najwyżej powiedzą, że pan zwariował.
Poza stanem polskiej armii, w sprawie której panowie podjęli kompletnie idiotyczną decyzję o zaciągnięciu kolejnej pożyczki, zwanej „safe”, między innymi na zakup podstawowego wyposażenia żołnierzy wojska polskiego. Bo nagle okazało się, że dotychczas nawet na profesjonalne hełmy nie było. Avanti! Na co jeszcze brakuje? Na buty? Przecież żołnierze nie mogą stanąć na baczność boso! W takiej sytuacji oprocentowanie pożyczki nie ma znaczenia. Nieprawdaż? Przyda się też na brakujące pociski do baterii „Patriot”.
Komu? Komu? Komu jeszcze trochę „Patriotów” z polskiego arsenału?
Wreszcie poza całkowitą rozwałką polskiej polityki zagranicznej. Pomijam fakt, że w nowym gronie dyplomatów, którzy mają reprezentować UE nie ma ani jednego Polaka, za co pełną, osobistą odpowiedzialność ponosi pan, który jest ministrem spraw zagranicznych. Nawet jeśli jego bezpośredni przełożony w Polsce nie chciał mu pomóc. Co to jest, że ów pan dyplomata myli realną współpracę z Ameryką z wywiadami dla CNN (w ostatnim ostrzegał przed możliwą rosyjską prowokacją)? I nie jest w stanie nawiązać konstruktywnego kontaktu z administracją najważniejszego sojusznika Rzeczypospolitej Polskiej, Stanów Zjednoczonych? Przy okazji zdradza się ze swoim „cast away” -oderwaniem od polskiej rzeczywistości, gdy komentuje spotkanie prezydenta z Zielienśkim (Зеленський), jako miting dwóch sprawców problemu, którzy teraz radzą nad rozwiązaniem.
Tak ma wyglądać polskie państwo w czasie zmiany światowego porządku? To jak będzie wyglądało po zmianie?
Nie chcę podpowiadać wprost odpowiadając na pytanie, zawarte w pierwszym akapicie. Po prostu boję się, że panowie spieprzą wszystko. Oddadzą Niemcom kontrolę nad strategicznymi geozbiornikami kopalni „Solino”. Oddadzą obcym podmiotom kontrolę nad polskimi zasobami surowcowymi, w tym węglem. Zamkną, albo oddadzą za bezcen polskie spółki, z tego, co jeszcze zostało. Nadadzą jednej trzeciej powierzchni Rzeczypospolitej Polskiej, czyli lasom osobowość prawną, jak rzece Odrze, by ustanowić im opiekunów, którzy w przyszłości, jednoosobowo zdecydują o przekazaniu terenów leśnych unijnym wierzycielom za długi państwa polskiego. Panowie z pewnością nie zamierzają także przeciwstawiać się unijnym baronom, planującym bezprawną likwidację zasady jednomyślności przy podejmowaniu strategicznych decyzji w Unii. Wtedy wszyscy ludzie zostaną braćmi i powitają we wspólnocie Ukrainę Zielienśkiego, a my zostaniemy z naszym zbożem i jajkami, jak z wielkim plackiem, którego nawet nie będzie czym bronić, bo prezes rady ministrów załatwi nam sprzęt z Europy a patrioty odda na wschód.
I będzie pozamiatane bez jednego wystrzału.
