Bezczelny atak na cenionego prokuratora. Ostrowski przypomina ŻurkowiBezczelny atak na cenionego prokuratora. Ostrowski przypomina Żurkowi
Ceniony śledczy, który nie bał się stanąć w obronie prawa i wszcząć postępowania w sprawie zamachu na ustrój państwa, znów znalazł się na celowniku obecnego obozu władzy. Sprawa dotyczy rzekomych nieprawidłowości przy korzystaniu z samochodu służbowego. "Żurkowcy" wysmażyli wniosek do SN o uchylenie prok. Michałowi Ostrowskiemu immunitetu. "Auto dostałem wtedy, kiedy wprowadzono pandemię, bo wcześniej jeździłem normalnie pociągiem jak wszyscy. To był wyjazd w poniedziałek i powrót w piątek, zawsze ktoś z prokuratury ze mną jechał. Tymczasem próbują wmówić opinii publicznej, że ja sobie brałem auto na jakieś prywatne wypady, a to jest zwykłe bezczelne kłamstwo" - ujawnia kulisy sprawy w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Ostrowski.
Prokuratura Waldemara Żurka chce się pozbyć i zablokować możliwość pracy prok. Michałowi Ostrowskiemu, który w dalszym ciągu jest Zastępcą Prokuratora Generalnego. Po przejęciu władzy przez ekipę Donalda Tuska i nielegalnym odsunięciu od możliwości sprawowania urzędu Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego, także prok. Ostrowskiego spotkały prześladowania. To on zdobył się na odważny krok i rozpoczął śledztwo ws. ustrojowego zamachu stanu, który mają obecnie przeprowadzać wysocy urzędnicy państwa z premierem na czele. Zawiadomienie w tej sprawie złożył prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Teraz "żurkowcy" dążą do jak najszybszego zawieszenia prok. Ostrowskiego w czynnościach służbowych. Wykorzystują przy tym wydumane zarzuty o nadużyciu uprawnień. Do Sądu Najwyższego wysłano wniosek o uchylenie immunitetu prok. Ostrowskiemu, którym ma się zająć Izba Odpowiedzialności Zawodowej. "Żurkowcy" twierdzą, że miał on odbyć 41 nieuprawnionych przejazdów, pokonując łącznie około 38 tys. km. Śledztwo w sprawie przejazdów prowadzi prokurator okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim Małgorzata Post-Dzięcioł.
Jak ta sprawa wygląda w rzeczywistości. To, co powiedział portalowi wPolityce.pl prok. Ostrowski, wprawiło nas w osłupienie.
Korzystałem z pociągu do czasu wybuchu pandemii i jeździłem nim do pracy wiele kilometrów jak każdy. W czasie pandemii rozkłady skrócono, pociągi odwołano, a ja mieszkałem wtedy pod Jelenią Górą i przecież jakoś musiałem dojechać do pracy. Tymczasem próbują wmówić opinii publicznej, że ja sobie brałem auto na jakieś wycieczki i prywatne wypady, a to jest zwykłe bezczelne kłamstwo. Dojeżdżałem do pracy w Warszawie, do której później się przeniosłem
- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski.
To nie było tak, że w tamtym czasie brałem dla siebie służbowe auto i jechałem. Z reguły w tym aucie oprócz mnie były też inne osoby z prokuratury, które również jechały służbowo. Po prostu, kto chciał i miał konieczność ze mną jechał i najczęściej w samochodzie był komplet pasażerów, oczywiście z zachowaniem względów bezpieczeństwa. To byli m.in. dyrektorzy oddziałów prokuratury zajmujący się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej (PZ-ty – przyp. red.). Wszyscy razem jeździliśmy tym samym samochodem
- dodaje nasz rozmówca.
Ależ riposta! Tak Ostrowski zwrócił się do ludzi Żurka
Jaka jest prawda?
Rzeczywistość przeczy narracji ludzi Waldemara Żurka. Jak wynika z wyjaśnień prokuratora Ostrowskiego, trasa przez Legnicę i Wrocław liczyła około 460 km i zajmowała 6 godzin w jedną stronę. Tę trasę pokonywał na początku i na końcu tygodnia i nie sam. Ostrowski traktuje formułowane zarzuty jako grube przekłamanie, mające stworzyć wrażenie, że „ziobrowy prokurator” woził się limuzyną. Prawda była jednak kompletnie inna.
To nie był wyjazd nie wiadomo gdzie, po co i o której. Ruszaliśmy raz w tygodniu w poniedziałek o 4:00 rano z Jeleniej Góry przez Legnicę i przez Wrocław do Warszawy, a po drodze zabierało się ludzi z prokuratury. To było mocne cięcie kosztów na takich przejazdach, ponieważ tyle kilometrów nie jechałem sam, zresztą takie pojedyncze przejazdy były rzadkością i można je policzyć na palcach jednej ręki. Jeszcze raz podkreślam, w czasie kiedy jeździliśmy do Warszawy z Jeleniej Góry trasę pokonywaliśmy tylko dwa razy w tygodniu, czyli w poniedziałek 4:00 rano wyruszaliśmy i w piątek południu wracaliśmy. Dwa razy! Auto było zawsze do dyspozycji wszystkich z prokuratury i kto chciał, to wsiadał, jeśli było jeszcze miejsce. 6 godzin w jedną stronę i 6 godzin w drugą stronę na cały tydzień
- wyjaśnia prok. Michał Ostrowski.
Podkreślam, auto dostałem wtedy, kiedy wprowadzono pandemię, bo wcześniej jeździłem normalnie pociągiem tyle kilometrów, co miałem robić, kiedy zredukowano liczbę połączeń. A kiedy przeniosłem się już do Warszawy, wtedy jeździłem już swoim własnym prywatnym samochodem, a nie służbowym, chyba że trzeba było na terenie miasta pojechać gdzieś służbowo. W miesiąc po zmianie władzy Adam Bodnar utrudnił mi dostęp do prokuratury i straciłem możliwość korzystania z auta służbowego, ale to jest fakt powszechnie znany
- relacjonuje Zastępca Prokuratora Generalnego.
Gruba manipulacja
Kłamliwa narracja atakująca prok. Ostrowskiego został uruchomiona niemal natychmiast. A kto ją upowszechnia? Bezpośredni radca ministra Waldemara Żurka prok. Ewa Wrzosek. To miało wyglądać, jak Bizancjum, a już wiadomo, że znów ta władza trafiła kulą w płot.
Prokurator Michał O. ( tak, ten sam we własnej osobie) “wyjeździł” autem służbowym ponad 38 tys km na koszt podatnika. Bez zgody przełożonego. Dystans równy podróży dookoła świata. ZiobroTravel
- napisała na X prok. Wrzosek.
Pani prokurator. Pani jest bezczelna. Dojazdy do pracy i z pracy? To jest jakieś nadużycie? Proszę o umiar w wypowiedziach
- odpowiedział prok. Michał Ostrowski.
To jest przekłamanie na potęgę, chcą żeby ludzie myśleli, że niby „ziobrowy prokurator” dalej sobie limuzyną jeździ, tymczasem nigdy tak nie było, co więcej nie było nawet takiej możliwości. Zbliża się koniec mojego urlopu, więc Waldemar Żurek i jego ekipa robią wszystko, żebym do pracy nie wrócił. A ja bardzo chcę wrócić do obowiązków i jasno to deklaruję. To jest moja służba i 30 lat życia, bo to nie jest tak, że nagle skądś się urwałem. Przez te lata przeszedłem kolejno wszystkie szczeble w prokuraturze, od rejonowej, okręgowej, apelacyjnej, regionalnej do Prokuratury Krajowej. Zarzucanie mi jakiegoś nadużycia w oparciu takie absurdy jest szczytem bezczelności i atakiem całkowicie bezpodstawnym. W moim przypadku to jest jeden wielki skandal
- mocno ocenia atak na siebie prok. Ostrowski.
Nie ma on jednak żadnych złudzeń, kolejnym krokiem Waldemara Żurka po wysłaniu wniosku o uchylenie immunitety będzie zawieszenie prokuratora w czynnościach do czasu rozpatrzenia wniosku przez SN. Wniosku, którego powodzenie spodziewać się nie należy. Podstawowym efektem ma być wyeliminowanie Ostrowskiego z prokuratury, choćby czasowe.
Spodziewam się niemal natychmiastowego zawieszenia w czynnościach, bo takiego bezprawia względem mnie już raz się dopuścili. Było to po tym, kiedy regulaminowo wszcząłem śledztwo w sprawie przeprowadzanego zamachu na ustrój państwa
- podsumowuje prok. Michał Ostrowski.
źr. wPolityce.pl
z
