Atak na Ukrainkę w autobusie. Ludzie Tuska już uderzają w... opozycję

Atak na Ukrainkę w autobusie. Ludzie Tuska już uderzają w... opozycję. Jest przekaz dnia

ukrainka.webp
(fot. zrzut ekranu z X\Pexels)

Do oburzających scen doszło w bielskim autobusie komunikacji miejskiej. Mężczyzna krzyczał na dwie dziewczynki z Ukrainy, a interweniującą kobietę obrzucił obelgami. Napastnika zidentyfikowano i już zatrzymano. Politycy koalicji wykorzystują jednak incydent do ataku politycznego na opozycję. Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik wykazała nawet, że robią to zgodnie z przyjętym szablonem "przekazu dnia". 

Fikołki Tuska

Rząd Tuska dokonuje ekwilibrystyki od początku konfliktu polsko-ukraińskiego, spowodowanego nadaniem przez Wołodymyra Zełenskiego jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA". Z jednej strony sam przyznaje, że jego dyplomacja nie jest w stanie wpłynąć na ukraiński rząd i załagodzić spór, ale z drugiej uznaje, że daje mu to uprawnienia do roli "arbitra". Nadając sobie taki status, ocenia konflikt jako spór między prezydentem Polski a prezydentem Ukrainy, stawiając znak równości między nimi. 

Z jednej strony rząd Tuska przykleja się do opozycji, uznając że Ukraina nie może wejść do Unii Europejskiej z czerwono-czarnymi flagami banderowców. Z drugiej jednak wykorzystuje każdy paskudny incydent, by przypisać go opozycji, choć ta, akurat w tej sprawie, jak niemal nigdy, wysuwa podobne hasła. 

Kierwiński zabiera głos

Nie inaczej było w przypadku incydentu z bielskiego autobusu. Jak się okazało, mężczyzną, który krzyczał i zachowywał się agresywnie wobec Bogu ducha winnych  bardzo młodych Ukrainek, był kierowca tamtejszego MZK, przebywający od dłuższego czasu na zwolnieniu lekarskim. 

Według bielskiego zakładu, potępiającego zachowanie swojego pracownika, kierowca, który prowadził autobus zwrócił uwagę agresywnemu koledze i wyprosił go z pojazdu. Na tym oczywiście się nie skończyło. Odpowiednie służby uruchomiły właściwe procedury, by mężczyzna został zidentyfikowany, zatrzymany i by odpowiedział karnie za to, co zrobił. 

Sprawca ataku na dziewczynkę w autobusie w Bielsku Białej został zatrzymany przez policję

- poinformował Marcin Kierwiński, nadając sprawie wyjątkową rangę. 

Każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją Państwa. Niech to będzie przestroga dla każdego hejtera - nie będziecie bezkarni

- dodał szef MSWiA.

"Przekaz dnia poszedł"

Partyjne koleżanki wicepremiera zajęły się interpretacją jego wpisu, wskazując owych "hejterów". 

Według nich są nimi m.in. Ewa Zajączkowska-Hernik, Przemysław Czarnek i Mateusz Morawiecki.

Ten bydlak, który słownie zaatakował ukraińskie dziewczynki w Bielski-Białej nie zaczął pierwszy. Dzielnie kontunuuje to, co zaczął Braun, Zajączkowska, Mentzen, a teraz na sztandary wziął Czarnek i Morawiecki

- czytamy we wpisie Kamili Gasiuk-Pichowicz. 

Takiej Polski chce ta koalicja nienawiści 

- dodała europoseł KO.

 

Wywołana do tablicy europosłanka opozycji Ewa Zajączkowska-Hernik przytoczyła jeszcze jeden wpis, tym razem Mirosławy Nykiel, dokładnie o takiej samej treści. 

Przekaz dnia poszedł, co?

- skomentowała Zajączkowska-Hernik. 

 

Sondaże i sygnał dla Brukseli

W zbliżonej formie przekaz z tymi samymi nazwiskami wysłał również inny europoseł, tym razem od koalicjanta KO, czyli Nowej Lewicy.

I jak Mentzen, Czarnek, Kaczyński, Zajączkowska? Dumni z rodaka? Wziął sobie wasze słowa do serca po prostu

- napisał Krzysztof Śmiszek.

 

Ten wysyp jednakowych reakcji na forum europejskim w Brukseli jest zastanawiający. 

Bo czego właściwie chce rząd Tuska? Z jednej strony rządowi koalicjanci  formalnie są zbulwersowani decyzją i konfrontacyjnym zachowaniem Zełenskiego, w czym szukają podobieństw do opozycji (kilka dni temu o złagodzenie temperatury sporu apelował europoseł PiS Michał Dworczyk). A z drugiej strony politycy koalicji 13 grudnia przypisują tej samej opozycji winę za zachowanie awanturnika w autobusie, które jest skandaliczne i nikt temu nie przeczy. 

Jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi m.in. o punkty w sondażach. Tusk nie potrafi zrezygnować z wyborców niechętnych rządowi w Kijowie, bo tych jest coraz więcej. Jednocześnie, nie mając żadnego pomysłu na rozwiązanie problemu,  chętnie przypisze konsekwencje narastającego sporu opozycji, z którą co do meritum oficjalnie się ponoć zgadza. 

Czy to rozumieją wyborcy Tuska? Zobaczymy. W każdym razie wiadomo, że jego posłowie w Europarlamencie nie muszą tego rozumieć, tylko wypełniać dyrektywy z centrali w Warszawie. A ich działania z kolei mają być sygnałem dla Brukseli, kto tak "tak naprawdę" jest winny konfliktowi z Ukrainą i kogo trzeba bronić.

TYLKO U NAS. Tusk oddał Ukrainie pociski do Patriot. "Niemieckie popychle"; "Kundlizm"

 

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.