Rząd Tuska nie tylko zaniechał budowy Muzeum Polskiego w Rapperswillu (zbiory zamykając w magazynie) w zakupionym w tym celu za rządów PiS hotelu Schwanen. Zarządzająca budynkiem spółka od niedawna ma w swoim zarządzie nowe osoby - jedna z nich to prawnik z rosyjskimi powiązaniami ujawnionymi w aferze Pandora Papers. Sprawę opisuje Wirtualna Polska. Spółka zarządzająca hotelem jest obecnie pod lupą prokuratury.
Konstantin Gołoszczapow i Igor Jusufow to zaufani ludzie Putina. Powiązany z nimi (pośrednio, przez nieruchomości) prawnik Graziano Pedroi został na początku czerwca 2026 r. powołany przez Huberta Grzegorza Zamaro na pełnomocnika do składania podpisów w imieniu spółki. Hubert Zamaro w zarządzie pojawił się także na początku czerwca i jest jedynym zarządcą.
Zamaro od 2008 do 2025 r. pracował w TVP, lecz według Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski największą karierę zrobił za rządów PiS.
W kwietniu 2026 r. założył własną firmę - Hubert Zamaro Management Advisory. Dwa miesiące później przewodniczył już zgromadzeniu, które uczyniło go zarządcą spółki Instytutu
— czytamy.
Kto pojawił się w spółce?
Mowa o szwajcarskiej spółce Instytutu Pileckiego. Po rozpoczęciu przez rząd PiS w 2022 r. działań zmierzających do przeniesienia Muzeum Polskiego w Rapperswilu do Hotelu Schwanen (i ocalenia w ten sposób ogromnych zbiorów) Instytut powołał w Szwajcarii specjalny podmiot, który zarządzałby muzeum. Rząd Tuska w 2024 r. wycofał się z tych działań i budynek zaczął generować straty. w 2025 r. Instytut Pileckiego, kierowany jeszcze przez poprzedniego dyrektora, skompromitowanego Krzysztofa Ruchniewicza, zawiadomił prokuraturę i ta wkroczyła do hotelu.
2 czerwca 2026 r. odbyło się nadzwyczajne zgromadzenie wspólnika spółki Pilecki-Institut. Z protokołu, do którego dotarła Wirtualna Polska, wynika, że zgromadzenie otworzył i przewodniczył mu Hubert Grzegorz Zamaro - jako przedstawiciel jedynego wspólnika, czyli Instytutu Pileckiego posiadającego 100 proc. udziałów
— czytamy na WP.
Zamaro reprezentuje wspomniany już wcześniej Pedroja. Ma on możliwość samodzielnych działań i zaciągania zobowiązań w imieniu spółki.
Pełnomocnik z powiązaniami
Graziano Pedroja to jednocześnie prezes firmy Juris Treuhand AG i wieloletni konsul honorowy Litwy. Jego działalność w 2021 r. opisali dziennikarze Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP), zajmujący się dziennikarstwem śledczym. Według informacji OCCRP Pedroja pełnił funkcje w 76 szwajcarskich spółkach, a w przeszłości zasiadał w organach kolejnych 183. W październiku 2021 r. jego nazwisko pojawiło się w śledztwie Pandora Papers - wycieku blisko 12 mln dokumentów z rajów podatkowych, opracowanym przez konsorcjum International Consortium of Investigative Journalists (Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych - ICIJ) wspólnie z OCCRP, chorwackim ośrodkiem Oštro i litewską Sieną. Sprawa dotyczyła kompleksu luksusowych willi „Katino” na chorwackiej wyspie Šipan. Miejscowi nazywają go „kod Rusa” - u Rosjan.
— czytamy w artykule Jadczaka.
Hanna Radziejowska, dyrektor oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie podkreśliła w rozmowie z WP, że to Zamaro odpowiada za zatrudnienie Pedroi, a o rosyjskich powiązaniach pełnomocnika Instytut miał dowiedzieć się dopiero od dziennikarzy;
Reakcja - według Radziejowskiej - była natychmiastowa: Pedroję zastąpiono innym prawnikiem, a sprawę zgłoszono do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
— czytamy.
Radziejowska zwróciła uwagę, że Rosjanie i Białorusini próbują przenikać do polskich ośrodków i ważnych instytucji, a Polska nie ma na to systemowych procedur.
Oświadczenie Instytutu Pileckiego
Jak to się dzieje, że Donald Tusk i ABW widzą rosyjskie powiązania tam gdzie ich nie ma, a nie widzą ich tam, gdzie one są?
— skomentował z ironią autor artykułu Szymon Jadczak.
Instytut Pileckiego w wydanym oświadczeniu odniósł się do publikacji.
Instytut Pileckiego stanowczo oświadcza, że artykuł zawiera nieprawdziwe i niepełne informacje — w szczególności sugerujące, że to redakcja jako pierwsza ujawniła Instytutowi powiązania pana Graziano Pedroi z rosyjskim środowiskiem oligarchicznym — podczas gdy informacje te Instytut ustalił samodzielnie po pytaniach WP i niezwłocznie podjął działania zaradcze
— podkreślono w komunikacie.
Instytut Pileckiego działał zgodnie z procedurami bezpieczeństwa: samodzielnie zidentyfikował ryzyko, w ciągu jednego dnia odsunął pana Pedroi od reprezentacji spółki, a o sprawie zawiadomił ABW. Sugestie zawarte w publikacji, jakoby Instytut dowiedział się o sprawie od redakcji lub zaniechał reakcji, są nieprawdziwe
— czytamy.
Instytut zwraca uwagę, że w publikacji pominięto systemowy wymiar problemu.
Polska jest dziś państwem frontowym NATO i coraz częściej staje się celem działań rosyjskich oraz białoruskich służb specjalnych. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera pytanie, czy procedury bezpieczeństwa stosowane w instytucjach publicznych są adekwatne do skali zagrożeń, z jakimi mierzy się obecnie państwo polskie. Naszym zdaniem właśnie ten aspekt sprawy powinien stać się przedmiotem poważnej debaty publicznej. Jednocześnie warto przypomnieć, że dorobek programowy Instytutu Pileckiego od lat pozostaje konsekwentnie i wybitnie niewygodny z perspektywy interesów i polityki historycznej Federacji Rosyjskiej
— zwraca uwagę Instytut.
Dorobek i działalność Instytutu Pileckiego pokazują jednoznacznie, że od lat pozostaje on jedną z najbardziej aktywnych polskich instytucji zajmujących się dokumentowaniem rosyjskich zbrodni, przeciwdziałaniem rosyjskiej dezinformacji oraz wspieraniem demokratycznych środowisk Europy Wschodniej. W tym świetle sugestia, jakoby Instytut Pileckiego świadomie tolerował współpracę z osobą, co do której istniałyby poważne i udokumentowane zastrzeżenia dotyczące jej powiązań lub działalności, jest całkowicie nieuprawniona
— napisano na koniec.
X/WP/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763599-kto-wpuscil-prawnika-ludzi-putina-do-spolki-ip
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.