Gdy chodzi o paskudną prowokację dotyczącą rodziny głowy państwa, a pośrednio jego samego, pomysły i recepty rządzących są przyziemne jak uprawa buraków pastewnych.
Kompromitacja jest absolutna i nieodwołalna. Kompromitacja państwa Tuska działającego tak, jakby składało się z paździerza, obciachu, żenady i bezgranicznej niekompetencji. Chodzi oczywiście o „włam” do mieszkania w gdańskiej dzielnicy Siedlce, którego współwłaścicielem jest prezydent Karol Nawrocki, a na co dzień mieszkają tam jego mama i siostra. „Włam” po fałszywym zgłoszeniu 23 maja 2026 r. o godz. 19.33 o pożarze i zagrożeniu życia dzieci w mieszkaniu, a potem zatrzymaniu krążenia u dzieci.
Na nic się zdadzą tłumaczenia, że w ciągu kilku minut strażacy czy policjanci muszą „podjechać, zweryfikować, nawiązać kontakt z administratorem lub osobami, które są na miejscu, czy rzeczywiście nie doszło do zagrożenia zdrowia i życia”. Wszystko by się zgadzało, gdyby nie było to kolejne fałszywe zgłoszenie i gdyby nie dotyczyło prezydenta RP. Ktoś z rządu czy służb wreszcie mógłby wpaść na to, że to się wszystko układa w zbrodniczy plan dotyczący wyłącznie polityków opozycji oraz niezależnych mediów i ich dziennikarzy. Przecież wcześniejsze prowokacje dotyczyły prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, byłego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza, siedzib telewizji wPolsce24 i Republika czy kilku dziennikarzy tej ostatniej stacji, w tym, jej prezesa. Reakcją rządzących były kpiny, obleśne żarty ze „spodni” i bagatelizowanie spraw.
Gdy chodzi o głowę państwa, należące do niego nieruchomości absolutnie powinny być objęte ochroną. Wtedy strażacy nie musieliby wyważać drzwi. Powinny być objęte ochrona choćby z tego powodu, że gdy w mieszkaniu nikogo nie ma, jakieś służby czy osoby mogą się do niego włamać nie zostawiając śladów, ukryć gdzieś w środku np. ładunek wybuchowy, gotowy do odpalenia przez telefon komórkowy. Jeśli Służba Ochrony Państwa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego czy policja w ogóle o takim scenariuszu nie myślą, to znaczy, że nie nadają się do pełnienia swoich funkcji i odpowiedzialne za te służby osoby natychmiast powinny się podać do dymisji, szczególnie ministrowie Marcin Kierwiński i Tomasz Siemoniak oraz kierujący ABW płk Rafał Syrysko i dowodzący SOP płk Tomasz Jackowicz. O samym premierze Tusku nie wspominając.
Gdy ukradziono auto należące do premiera spod domu, gdzie mieszka, rządzący i ich media rozpętali aferę na niebywałą skalę. Posypały się dymisje w Służbie Ochrony Państwa. A przecież żaden członek rodziny szefa rządu nie był zagrożony. I jakoś wtedy przyszło komuś w służbach do głowy, że samochód ktoś mógł uszkodzić, coś w nim zamontować, coś spreparować, więc trzeba wszystko przeszukać i sprawdzić, choć okoliczności wskazywały na zwykłe złodziejstwo. Ale gdy chodzi o paskudną prowokację dotyczącą rodziny głowy państwa, a pośrednio jego samego, pomysły i recepty rządzących są przyziemne jak uprawa buraków pastewnych.
Donald Tusk czuje, że kierowane i nadzorowane przez niego urzędy i służby „dały ciała”, ale traktuje to jak gradobicie czy powódź. I żebrze o litość. Przecież tym jest mówienie, że „zamknięte drzwi, wyważanie drzwi, to wszystko sprawia fatalne wrażenie, nie mówiąc o tym, że mamy do czynienia z ewidentnym przestępstwem i z narastającym poczuciem zagrożenia”. Tyle że nie on jest zagrożony, bo żadne fałszywe zgłoszenie nie dotyczyło mieszkań samego Donalda Tuska, jego córki czy syna. Nie dotyczyło służbowej willi premiera na Sulkiewicza 6 w Warszawie. Nie dotyczyło członków rządu Tuska, ani żadnej redakcji czy dziennikarzy prorządowych mediów.
Premier Tusk jest za to coraz bardziej bezczelny: „Narastająca fala spekulacji czysto politycznych i spiskowych, jedna głupsza od drugiej i niestety są bardzo nośne. Czy są to politycy opozycji, którzy mówią, że rząd organizuje te pseudozamachy, czy są to jacyś aktywiści, którzy uważają, że ofiary tych prowokacji sami na siebie organizują te prowokacje, jedno i drugie nie jest za mądre”. A czy mądre jest to, że Donald Tusk całkowicie pominął wielki hejt na prezydenta, który prowokacje uruchomiły? Hejterzy cieszyli się, że dotknęło to Karola Nawrockiego, bo „mu się należało”, a poza tym „to wcale nie prezydent, tylko uzurpator”.
Gdyby w jakimkolwiek demokratycznym państwie UE doszło do tego, co zdarzyło się w związku z wejściem do mieszkania będącego współwłasnością prezydenta Karola Nawrockiego, na posesję byłego premiera i lidera opozycji Jarosława Kaczyńskiego, do redakcji nielubianych przez rządzących mediów i mieszkań dziennikarzy, posypałyby się dymisje. W Polsce mamy tylko udawaną troskę i zawracanie głowy, a wielu rządzących i ich sympatyków zwyczajnie się z tego bezprawia cieszy. Tylko dymisje i to szybko będą właściwą reakcją. Trzeba wstrząsnąć służbami państwa i całym rządem, zanim dojdzie do jakiegoś wielkiego nieszczęścia.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761062-kierwinski-i-siemoniak-do-dymisji
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.