Rafał Trzaskowski, kandydat KO w wyborach prezydenckich, odpowiadał na pytania dziennikarzy Telewizji wPolsce24 podczas „Wielkiej Konferencji Prasowej”. „My na pewno nie będziemy przyjmowali żadnych uchodźców, żadnych uchodźców. Ze wschodu ani z zachodu, dlatego, że myśmy swoje już zrobili, pomogliśmy milionom Ukraińców i cała Europa o tym wie” - stwierdził, pytany przez redaktor Małgorzatę Gałkę o pakt migracyjny i ewentualne zamknięcie przez Polskę granicy z Niemcami.
Na „Wielką Konferencję Prasową” kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski wpuścił także dziennikarzy konserwatywnych mediów, choć często pokazuje, że nie bardzo życzy sobie ich obecności, a w podobny sposób zachowują się inni przedstawiciele środowiska politycznego włodarza Warszawy.
Kilka pytań zadali także reporterzy Telewizji wPolsce24. Redaktor Małgorzata Gałka chciała wiedzieć, co dalej z paktem migracyjnym, a także - czy Polska powinna wprowadzić kontrole na granicy z Niemcami.
W 2014 i 2015 r. ja jako minister spraw europejskich wpisałem jasną klauzulę do unijnych dokumentów mówiącą o tym, że jeśli Polska będzie podlegała presji migracyjnej z Ukrainy, jeżeli będzie przyjmowała ukraińskich uchodźców, to nie powinny Polski objąć żadne przepisy dotyczące relokacji. Jasno to zostało zapisane w przepisach unijnych. Dlaczego? Dlatego, że już w 2014 r. można było spodziewać się, że to my będziemy ratowali Europę, jeżeli chodzi o wojnę, którą Rosja nam wywołała na kontynencie i że to my będziemy na pierwszej linii pomagali Ukraińcom. Tak też się stało. Przyjęliśmy miliony Ukraińców. (…) Dzisiaj żaden pakt migracyjny nie będzie obowiązywał w Polsce, dlatego, że myśmy swoje już dawno zrobili, przyjęliśmy miliony uchodźców z Ukrainy
— odparł Trzaskowski.
Później skupił się na atakowaniu PiS „aferą” rozdmuchaną przez ówczesną opozycję.
Granica była dziurawa kompletnie. Widzieliście państwo tę historię, nawet pan redaktor z Republiki się śmieje, jak sobie przypomina to rozdawanie wiz w procedurze korupcyjnym. Nawet wy się z tego śmiejecie, jak PiS zabezpieczał granice i dobrze, że się z tego śmiejecie, bo to faktycznie śmieszne
— irytował się kandydat na prezydenta RP. Redaktorzy śmiali się raczej z tego, jak politycy, którzy ochronę granic nazywali „łajdactwem” i oburzali się na określanie kryzysu na granicy z Białorusią mianem „wojny hybrydowej” dziś kreują się na pierwszych obrońców granic.
Jeżeli pojawiłby się jakikolwiek problem, jeśli wystąpiłby proceder taki, że migranci przekraczaliby granice UE w drugą stronę, to zapewniam panią, że granica zostanie zamknięta. My na pewno nie będziemy przyjmowali żadnych uchodźców, żadnych uchodźców. Ze wschodu ani z zachodu, dlatego, że myśmy swoje już zrobili, pomogliśmy milionom Ukraińców i cała Europa o tym wie
— powiedział Trzaskowski.
Odpowiedź na pytania czy atak na konserwatywne media?
Szymon Szereda z Telewizji wPolsce24 pytał kandydata na prezydenta RP o jego niekonsekwencję w kontekście ochrony granic, relacji z USA (dziennikarz przypomniał „parodiowanie” przez Trzaskowskiego prezydenta USA Donalda Trumpa), a także - finansowania różnego rodzaju organizacji.
Jak Polacy mają ufać Panu, skoro Pan co i rusz zmienia zdanie?
— pytał dziennikarz.
Jeżeli pyta pan o politykę migracyjną, to jeszcze raz: od kilku lat mamy do czynienia z wojną hybrydową. Zupełnie inna sytuacja była w roku 2015, kiedy trzeba było zadbać o to, że w momencie, kiedy będziemy mieli napływ uchodźców z Ukrainy, to żeby UE wykazała się tutaj solidarnością i nam w tej sytuacji pomogła. Te zapisy znalazły się w przepisach europejskich. Zupełnie inną sytuację mamy natomiast od kilku lat, gdzie mamy do czynienia z wojną hybrydową, gdzie Łukaszenka i Putin próbują zdestabilizować nasze granice. Moje stanowisko było jasne: jeżeli pan pyta o to, żeby zabezpieczyć na twardo granicę, czy nie powinno być wyjątkowych rozwiązań humanitarnych, to one są dokładnie w tej ustawie, która zawiesza prawo azylu
— odpowiedział Trzaskowski.
Przed odniesieniem się do kolejnego z przykładów wskazanych przez naszego dziennikarza, kandydat na prezydenta zaczął czynić wycieczki pod adresem konserwatywnych mediów.
Jeżeli pyta pan… Wy macie generalnie rzecz biorąc po stronie prawicowej wielki problem ze zrozumieniem jednej rzeczy. Ja spróbuję to panu wytłumaczyć spokojnie, może się uda
— silił się na dowcip i „ironię” wyraźnie poirytowany prezydent Warszawy.
Miasto funkcjonuje w ten sposób, że przeprowadzane są różnego rodzaju konkursy, gdzie decydują niezależni eksperci, nie osobiście. Tym się różnię właśnie od PiS, że nie pokazuję palcem, jak Ziobro i jego koledzy, kto ma dostać pieniądze, tylko wspieramy te organizacje, które mają wspierać miasto w realizowaniu jego funkcji. Wspieramy Caritas i Misję Kamiliańską, ale wspieramy też organizacje lewicowe, które np. walczyły o prawa mniejszości, kiedy PiS próbował mniejszości atakować i odczłowieczać
— manipulował Trzaskowski.
Wiem, że panu się to nie mieści w głowie, bo PiS przyzwyczaił was do tego, że palcem pokazuje minister, kto powinien dostać wsparcie, bo od tego mamy ekspertów. Powiem panu więcej: nie jestem cenzorem, żeby ingerować w treści. Dzisiaj tym, którzy w taki sposób wydawali pieniądze z FS, grozi im prokurator i grozi im sąd
— atakował dalej.
Ukraina w NATO i UE
Przez redaktora Szeredę Rafał Trzaskowski był pytany także o niekonsekwencję w wypowiedziach o Ukrainie w NATO i UE.
Zawsze mówiłem, że Ukraina powinna wejść do UE. Ale mówiłem również, a znam się an tym całkiem nieźle, że to piekielnie trudny proces, który będzie trwał latami. Mówiłem, że nie wyobrażam sobie przyjęcia Ukrainy do UE na obecnych zasadach, bo musiałaby się zmienić wspólna polityka rolna
— mówił polityk.
To, że czasami próbujecie coś u siebie w telewizji wyciąć, pokazać coś wyjęte z kontekstu, to do tego się wszyscy przyzwyczailiśmy
— podkreślił.
Ja bardzo uważałem na to, co uważałem na temat Donalda Trumpa. Przejęzyczenia się zdarzają. Ale mi się zdarzają przejęzyczenia, ponieważ przez 53 minuty odpowiadam na pytania. Ciekaw jestem, jeżeli pan zaprosi Nawrockiego… Ja jak wyrażam opinie na temat polityków, to staram się ich nie krytykować, a tym bardziej nie parodiować. Ja jestem od tego, żeby mieć jasny plan rozmowy z amerykańskimi politykami. I ten plan realizuję, niezależnie od tego, jakie kto ma sympatie, dyplomata powinien zachować się w sposób profesjonalny
— tłumaczył, pytany o „parodiowanie” Trumpa. Chodziło zapewne o poniższą sytuację:
Mamy bardzo silne karty w ręce, bo robimy dokładnie to, czego Amerykanie spodziewają się od Europejczyków. Prezydent Trump wielokrotnie mówił o tym, że należy inwestować duże pieniądze w bezpieczeństwo i gdyby wszyscy zachowywali się jak Polska, to jego administracja nie miałaby problemów z Europejczykami
— podkreślał Rafał Trzaskowski.
Mamy sojusz z USA, a nie jedną czy drugą administracją i każda administracja powinna być traktowana poważnie. Próba budowy tezy, że ludzie, którzy mają zerowe doświadczenie w polityce zagranicznej, nigdy nie budowali jakichkolwiek relacji, że oni będą mieli lepsze relacje z Trumpem, jest to teza bardzo mało wiarygodna i mało kto w to uwierzy
— przekonywał. I dlatego trzeba było drwić z głównego kontrkandydata i w domyśle sugerować, że jedyne, na czym zna się Karol Nawrocki, to siłownia i robienie pompek?
Cenzura i schrony
CZYTAJ TAKŻE: „Łaskawca” Trzaskowski! Odpowiedział TV wPolsce24 na pytanie o „cenzurę prewencyjną”. „Stoję godzinę i 20 minut…”
Kolejny spektakl buty i arogancji kandydata KO na prezydenta miał miejsce, kiedy pytania zadawał Piotr Czyżewski, kolejny reporter Telewizji wPolsce24.
Czy dzisiejsze zaproszenie dziennikarzy jest żartem, czy od dzisiaj będziemy mogli przychodzić na pańskie spotkanie?
— pytał dziennikarz.
Panie Redaktorze, sam pan robi z tego żart. Zaprosiłem wszystkich dziennikarzy, stoję godzinę i 20 minut, odpowiadam na pytania, a pan zamiast zadać jakieś merytoryczne pytanie, opowiada o jakiejś wyimaginowanej cenzurze
— kpił Trzaskowski, rozpływając się następnie nad uśmiechem redaktora Czyżewskiego.
Pana koledzy próbowali krzyczeć podczas spotkań z mieszkańcami. Czymś innym są spotkania z mieszkańcami, kiedy ja odpowiadam na pytania mieszkańców i to nie jest moment, kiedy dziennikarze mają z kamerą krzyczeć. Zapraszam, panie redaktorze, na konferencję prasową, a żeby uznać, jak bardzo poważnie pana traktujemy, proszę merytorycznie zadać pytanie dodatkowo
— stwierdził w swej łaskawości. Piotr Czyżewski z tej możliwości skorzystał i zapytał o budowę schronów, po czym Rafał Trzaskowski znów rozpoczął wycieczki pod adresem konserwatywnych mediów, „trochę” mijając się przy tym z prawdą.
Świetnie pan wie… Jeżeli jest transmisja całej tej konferencji prasowej, to bardzo dziękuję i doceniam. Jeśli i w TV Republika i w TV wPolsce24 jest transmisja całej konferencji od A do Z, to dziękuję i uznaję, bo rzeczywiście najczęściej robicie tylko wycinki i wyimki z tego, co mówię
— powiedział.
Świetnie pan wie, że nie było ustawy o ochronie ludności cywilnej, przepisów, na podstawie których można było robić schrony. Przez 8 lat poprzedni rząd nie zrobił nic. To absolutny skandal, że rząd PiS nic z tą sprawą nie zrobił. Dzisiaj mamy wreszcie tę ustawę, od paru tygodni mamy rozporządzenia, wytyczne. Ja jako jedyny samorządowiec, mimo że rząd PiS nic w tej sprawie nie zrobił, to zrobiliśmy kwerendę, jak ma wyglądać miejsce schronienia. Z własnej inicjatywy zaczęliśmy te schrony oznaczać, wynosić z nich sprzęt, przygotowywać
— przekonywał kandydat na prezydenta.
Za pandemię odpowiada rząd. A jak wybuchła pandemia, to rząd pisowski zrzucał całą odpowiedzialność na samorządy. Jeśli chodzi o uchodźców i bezpieczeństwo, za tę sytuację odpowiada rząd. A rząd PiS-u zrzucał całą robotę i całą odpowiedzialność na barki samorządów, zabierając im miliardy. Za kwestię schronów i ich budowy odpowiada rząd. I rząd PiS nie zrobił w tej sprawie absolutnie nic, drodzy widzowie TV Republika i Telewizji wPolsce24
— odpowiedział niekoniecznie zgodnie z prawdą.
W pewnym momencie Trzaskowski nakręcił się do tego stopnia, że pomylił Telewizję wPolsce24 z Telewizją Republika, a pomyłkę wyjaśnił tym, że to ten sam przekaz. Cóż, w Telewizji wPolsce24 transmitowana była konferencja Trzaskowskiego (choć z komentarzami redaktorów).
Można również, jak pan widzi, zadać pytanie merytoryczne, i ja na to pytanie merytorycznie odpowiadam. Dziękuję panu, że całość mojej wypowiedzi została w tej chwili na antenie pana stacji wyemitowana
— dodał.
Głos z głębi sali stwierdził, że konferencja nie jest transmitowana na naszej stacji lub - że jest przerywana komentarzami redaktorów.
Nie ma, nie ma? No jednak pan nie puścił, jaka szkoda! Klasyczna manipulacja. Jak państwu zaufać, że jesteście dziennikarzami, jeżeli mówicie państwo, że każda wypowiedź jest, a jej nie ma. Nasi widzowie to zweryfikują
— podsumował coraz silniej poirytowany Trzaskowski.
Debata „jeden na jeden”
Zapytany, czy stanie przed pierwszą turą do debaty z kandydatem popieranym przez PiS Karolem Nawrockim lub kandydatem Konfederacji Sławomirem Menztenem. Obaj w ubiegłym tygodniu go do tego wzywali.
Rozumiem, że moi konkurenci nagle się obudzili i bardzo chcą debatować, ale zawsze proponowałem debatę, nasze sztaby od wielu tygodni są w kontakcie, żeby zorganizować debatę w pierwszej turze wszystkich kandydatów
— odpowiedział Trzaskowski.
W ocenie wiceszefa PO, „trudno sobie wyobrazić, żeby organizować osiemnaście czy dwadzieścia debat jeden na jeden”. Pytał, na jakiej podstawie powinno się wybierać do debaty między kandydatem X a Y.
Będzie debata, tak jak to zawsze w Polsce było, wszystkich kandydatów. Natomiast w drugiej turze, co naturalne, będzie debata jeden na jeden. Zawsze tak było, więc ja nie widzę tutaj w tym nic dziwnego. I zawsze taka była moja gotowość do debatowania z kandydatami
— powiedział kandydat KO.
Trzaskowski został również zapytany, czy weźmie udział w debacie prezydenckiej organizowanej przez Kanał Zero. Właścicielem Kanału jest Krzysztof Stanowski, który sam ogłosił start w wyborach, przy czym nie został jeszcze zarejestrowany jako kandydat. Dziennikarz reprezentujący tę redakcję zaznaczył, że sztab kandydata KO jako jedyny dotychczas nie odpowiedział na zaproszenie.
Jestem gotów do debaty z kandydatami, natomiast debatować z kandydatem w jego własnej telewizji, to taki trochę dziwny zwyczaj
— ocenił Trzaskowski.
Składka zdrowotna
Pytany, czy popiera obniżenie składki zdrowotnej, oświadczył, że „jest za jej stopniowym obniżaniem”.
Oczywiście to wymaga reformy ochrony zdrowia, przede wszystkim doprowadzenia do tego, żeby ochrona zdrowia była jak najbardziej efektywna
— ocenił Trzaskowski.
Wskazał, że jednym z jego pomysłów na usprawnienie systemu ochrony zdrowia jest zwiększenie cyfryzacji w tym obszarze. Trzaskowski zapewnił, że rozwiązania cyfrowe zapewnią Polakom dostęp do danych medycznych oraz możliwość kontaktu z lekarzami za pośrednictwem internetu.
Kandydat KO podtrzymał też swoją wcześniejszą deklarację, że podpisze ustawę dającą prawo do aborcję do 12. tygodnia ciąży.
Taka jest zgoda większości moich koleżanek i kolegów w Sejmie i stąd tego typu deklaracja
— tłumaczył.
Najważniejsze dla mnie jest to, że to kobiety powinny decydować o swoim życiu i zdrowiu i swojego zdania nigdy w tej sprawie nie zmieniłem. To jest dla mnie podstawa
— powiedział.
Trzaskowski twierdzi, że kobiety „boją się rodzić dzieci”
Pytany, jak chce przekonać swoich koalicjantów do poparcia tego rozwiązania, zapowiedział, że będzie wywierał presję na swoich kolegach, by taka ustawa przeszła przez parlament. Oświadczył również, że w sytuacji, gdy projekt ustawy ws. tzw. liberalizacji prawa aborcyjnego do 12. tygodnia ciąży nie pojawi się w porządku obrad Sejmu, wówczas skorzysta z prawa inicjatywy ustawodawczej przysługującej prezydentowi i przygotuje własny projekt.
Wielu moich kolegów z PSL-u dzisiaj jasno mówi, że nie będzie zmieniało swojej decyzji, dlatego że i tak prezydent (Andrzej) Duda zawetuje tę ustawę
— zauważył Trzaskowski.
Dodał jednak, że nie ma gwarancji, iż przekona większość do poparcia takiego projektu.
Natomiast uważam, że presja absolutnie ma sens i że dzisiaj też przy tym, że absolutna większość Polek i Polaków wspiera tego typu rozwiązania, że jest to właśnie kierunek, który zmierza również do rozwiązania problemu demograficznego w Polsce
— ocenił.
Trzaskowski podkreślił, że poprawa sytuacji demograficznej w Polsce zapewni bezpieczeństwo m.in. na rynku pracy. Stwierdził też, że przy tak restrykcyjnych przepisach, jakie mamy dziś w kraju, trudno mówić o jakimkolwiek bezpieczeństwie.
Kobiety boją się rodzić dzieci przy takim prawie, dlatego to prawo musimy jak najszybciej zmienić
— zaapelował.
Pozytywnie oceniam to, że rząd jasno zapowiedział, że ta kwota (wolna od podatku) zostanie wprowadzona w 2027 rok, dlatego, że na wywiązywanie się ze swoich obietnic rząd ma kadencję
— mówił Trzaskowski.
Na pewno będę gwarantem tego, że rząd z tej obietnicy się wywiąże (…) ale prezydent powinien być właśnie gwarantem tego, że niezależnie kto rządzi, wywiązuje się ze swoich obietnic
— dodał.
Dopłaty do kredytów
Trzaskowski zadeklarował też, że jako prezydent zostanie „gwarantem stabilności wydatków publicznych”.
Trzeba znaleźć złoty środek między realizacją obietnic publicznych, a z drugiej strony - zadbaniem o stabilność finansów i o deficyt (finansów publicznych)
— zaznaczył.
Kandydat KO pytany, czy jako prezydent podpisałby ustawę o dopłatach do kredytów hipotecznych, odpowiedział, że jest zwolennikiem tego, by samorządy dostawały więcej pieniędzy na budownictwo komunalne i społeczne, „by realizowały swoje zadania i priorytety”.
Samorządy robią to w sposób najbardziej efektywny
— dodał.
Zapewnił, że jako prezydent będzie bardzo dokładnie analizował ustawę ws. dopłat do kredytów, która trafiłaby na jego biurko. „Zobaczymy, jaka ustawa wyjdzie z rządu i wtedy będę podejmował decyzję, czy ją podpisywać, czy nie” – stwierdził. Podkreślił, że wszelkiego rodzaju ułatwienia dla ludzi młodych, a także rozwiązania, które mogłyby się przyczynić do spadku cen mieszkań co do zasady będą przez niego popierane.
Trzaskowski populistycznie uderza w prezesa NBP
Trzaskowski był również pytany o słowa Karola Nawrockiego - popieranego przez PiS kandydata obywatelskiego w wyborach prezydenckich - który wezwał we wtorek Radę Polityki Pieniężnej do obniżenia stóp procentowych.
Jak mówił kandydat KO, „od wielu miesięcy” nawołuje do podjęcia takiego działania.
Apelowałem miesiące temu jeszcze w Gliwicach do prezesa (NBP, Adama Glapińskiego) i do Rady Polityki Pieniężnej, żeby te stopy spadły, dlatego że jest to potrzebne do tego, żeby nasza gospodarka mogła się rozwijać, staniały raty kredytów
— przypomniał Trzaskowski.
Dzisiaj dokładnie to samo mówi mój konkurent. Wszyscy wiemy, że prezes Glapiński niestety nie jest politykiem niezależnym, który kieruje się dobrem gospodarki, a podejmuje decyzje umotywowane politycznie. Myślę, że Karol Nawrocki nie musi apelować, tylko powinien poprosić prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, żeby wykonał telefon do prezesa Glapińskiego
— ironizował.
Jego zdaniem, prezes NBP „nie ma żadnych osiągnięć”, które uzasadniałyby wysokość jego zarobków. Ocenił, że Glapiński nie podejmuje odpowiedzialnych i apolitycznych decyzji, a „zachowuje się jak funkcjonariusz polityczny”.
Tutaj nie chodzi nawet o same zarobki, tylko o to czy panu prezesowi Glapińskiemu należą się takie pieniądze za pracę, którą wykonuje. W mojej ocenie nie
— podkreślił Trzaskowski.
Czego Trzaskowski sobie nie wyobraża?
Dziennikarze przypomnieli politykowi jego słowa sprzed 5 lat, z poprzedniej kampanii prezydenckiej, kiedy ocenił, że „najgorsze, co może być, to ten sam rząd, ten sam prezydent, z jednej partii”. Dziennikarze pytali czy uznaje, że jego słowa są wciąż aktualne w sytuacji gdy jest on kandydatem KO, która współtworzy rząd.
Trzaskowski zauważył, że jego wypowiedź dotyczyła ówczesnej sytuacji, kiedy rząd tworzyła koalicja PiS i Suwerennej Polski.
Najgorsze, co mogło się nam przydarzyć, to prezydent, który jest całkowicie zależny od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i który podpisuje w ciemno wszystkie ustawy
— podkreślił.
W jego ocenie, Andrzej Duda przez 10 lat swojej prezydentury nie pokazał „ani krztyny niezależności”.
Rzeczywiście to był problem dla polskiej demokracji, że mieliśmy prezydenta, który był w stu procentach zależny od jednej partii politycznej
— uznał Trzaskowski.
Jednocześnie kandydat KO zadeklarował, że jako prezydent byłby całkowicie niezależny.
Kolejne pytanie dotyczyło przyszłego kierownictwa Kancelarii Prezydenta. Trzaskowski ocenił, że jest jeszcze za wcześnie na wybór składu KPRP.
Jeżeli wygram wybory, jeżeli Polki i Polacy mi zaufają, wtedy będę podejmował tego typu decyzje i będę państwa o tym informował
— powiedział.
Sprawa ambasadorów
Trzaskowski był także pytany o wypowiedź szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który wskazał, że „ludzie pana prezydenta” są ambasadorami w Nowym Jorku, Londynie, Kanadzie, Paryżu, Bukareszcie, Watykanie i w Pekinie.
Pytany, czy jako prezydent zwolniłby wymienionych ambasadorów z pełnionych funkcji, zapewnił, że przy wyborze pracowników dyplomatycznych będzie się kierował wyłącznie merytorycznymi kryteriami.
Byłem wiceministrem spraw zagranicznych, przez wiele lat pracowałem na rzecz polskiej dyplomacji, więc mam dosyć dobre rozeznanie, jeżeli chodzi o polską dyplomację
— zapewnił.
Podkreślił też, że uznaje kompetencje Sikorskiego i deklaruje z nim współpracę, choć - jak zaznaczył - może się zdarzyć, że jakaś nominacja zostanie przez Trzaskowskiego zakwestionowana.
Kandydat KO podkreślił, że najważniejszym zadaniem dla niego, będzie „próba odzyskania możliwości mówienia jednym głosem” w kwestii bezpieczeństwa kraju. Wskazał, że aby to osiągnąć, raz na dwa miesiące będzie zwoływał Radę Bezpieczeństwa Narodowego po to, by „informować wszystkie siły polityczne, co do sytuacji związanych z bezpieczeństwem w Polsce”.
Dodał, że będzie „nakłaniał liderów wszystkich partii politycznych, bez żadnego wyjątku, żebyśmy w sprawach bezpieczeństwa mówili jednym głosem”, ponieważ to „wzmacnia naszą rację stanu”.
Stosunek do „demokracji walczącej”
W kontekście sformułowania użytego przez premiera Donalda Tuska, Trzaskowski został zapytany czy jeśli zostanie prezydentem dopuszcza „jakiekolwiek działania, które byłyby nazwane „demokracją walczącą” i czy dopuszcza wycofanie wet prezydenta Andrzeja Dudy oraz jego wniosków do Trybunału Konstytucyjnego, którego „jego obóz polityczny nie uznaje”.
Trzaskowski odpowiedział, że jeśli jest to pytanie o to czy lubi sformułowanie „demokracja walcząca”, to odpowiada, że nie lubi, a postępować będzie zgodnie z kryteriami merytorycznymi.
W tym kontekście zaznaczył, że nie zgadza się z decyzją prezydenta Dudy o zawetowaniu nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, która uznawała język śląski za język regionalny i jeżeli zostałby prezydentem a ustawa w tej sprawie by do niego trafiła, to ją podpisze.
Trzaskowski pytany o dwie pierwsze ustawy, które by podpisał, gdyby został prezydentem, odparł, że „byłyby to przede wszystkim te ustawy, które zostały zawetowane” przez prezydenta Dudę. Dodał, że ważna jest dla niego ustawa, która by „skończyła z dualizmem w wymiarze sprawiedliwości”.
Zaznaczył, że rząd przygotował kilka kompromisowych rozwiązań ws. sądownictwa i statusu tzw. neosędziów. Zadeklarował, że jako prezydent będzie walczył o to by ustawa, która ostatecznie wejdzie w życie, była kompromisowa i „by doprowadziła do jasności i pewności orzeczeń”.
Już analizujemy te zapisy, które są w ustawach, które przygotował rząd. Być może konieczne będzie zgłoszenie mojej własnej inicjatywy w tej sprawie, która będzie godziła w jak największym możliwym stopniu różne stanowiska, oczywiście wychodzące z tej samej przesłanki, że neosędziowie są powołani z pogwałceniem konstytucji i prawa
— powiedział kandydat KO. Dodał, że były propozycje kompromisowe, które wychodziły, według niego, naprzeciw postulatom prezydenta Dudy, ale nie uzyskały jego akceptacji.
Spięcie z dziennikarką TVN
Katarzyna Kolenda-Zaleska z TVN24 pytała Trzaskowskiego o sensowność „Wielkiego Marszu Patriotów” z punktu widzenia kampanii, w sytuacji, gdy rząd „nie ma wysokich notowań”.
Pani redaktor, ja też się wsłuchuję w głosy moich koleżanek i kolegów i razem się wsłuchujemy z innych partii, które tworzą dzisiaj rząd i też to był jeden z powodów, dla których zmieniliśmy datę. Po to, żeby nie było żadnych wątpliwości, że celem marszu jest to, żebyśmy byli razem. Przed pierwszą turą mamy bardzo wielu kandydatów i kandydatek po stronie demokratycznej. W związku z tym, żeby mieć pewność, że będziemy naprawdę razem, żeby mieć pewność, że łatwiej dużo będzie moim koleżankom i kolegom z innych partii zaakceptować to zaproszenie. Stąd zmiana daty na na datę 25 maja pomiędzy pierwszą a drugą turą
– powiedział.
Ja mam olbrzymią nadzieję, że wtedy wszyscy będziemy mogli być razem i że wszyscy będziemy mogli wesprzeć kandydata czy kandydatkę demokratyczną, która czy który dostanie się do drugiej tury. Więc dla mnie to jest sprawa absolutnie oczywista. Natomiast widzicie państwo jak ta kampania wygląda od ostatnich no właściwie pięciu miesięcy, bo zaczęliśmy od prawyborów, a kampania się później rozkręcała od listopada. To jest kampania prezydencka, którą organizuje mój sztab. Bardzo różne środowiska mnie wspierają i bardzo się z tego wsparcia cieszę.
– podkreślił.
25 maja inicjatorami są wszyscy, którzy będą wspierali kandydata strony demokratycznej, który się dostanie do drugiej tury i mam nadzieję, że też dużo łatwiej będzie wesprzeć tego typu inicjatywę wszystkim naszym partnerom po stronie demokratycznej. Stąd też między innymi zmiana daty, żeby wszyscy mogli bez żadnego, bez żadnych wątpliwości wesprzeć tę inicjatywę i pojawić się na marszu
– wskazał Trzaskowski.
Drogie media - znajcie łaskę Pana kandydata na prezydenta, w końcu stoi i odpowiada na pytania, skrupulatnie kontrolując czas, jak gdyby startował po jakiś rekord w tym zakresie. I sam przecież wcale nie manipuluje, wcale a wcale. I wcale nie puszczają mu nerwy, że ktoś zadaje jakieś pytania, zamiast tylko wychwalać (należy oddać Rafałowi Trzaskowskiemu tę sprawiedliwość, że bywał poirytowany nie tylko przy pytaniach dziennikarzy konserwatywnych mediów, ale także „mainstreamowych” stacji czy lewicowo-liberalnych portali).
CZYTAJ TAKŻE: Żenada! Trzaskowski informuje o zmianie daty „marszu patriotów”. „Dobrze, żeby odbył się między I a II turą”. Tusk potwierdza
jj, PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725451-trzaskowski-o-pakcie-migracyjnym-mysmy-swoje-zrobili