"PE skręcił ostro w prawo". Zadanie dla PiS
"Parlament Europejski skręcił ostro w prawo". Zadanie dla Prawa i Sprawiedliwości: szukać kontaktów, rozmawiać, negocjować

"Unijne elity spod znaku Altiero Spinellego dostały od wyborców zimny prysznic".
„European Parliament swings to far right after Europe votes in election”, „Podczas dzisiejszych wyborów widać, że Parlament Europejski skręcił ostro w prawo” – taki był wczorajszy headline BBC World News, i już wieczorem przekonaliśmy się, że tak rzeczywiście było. Wnioski są krzepiące. W Polsce, cóż, mogło być lepiej, ale obywatele państw Unii Europejskiej zagłosowali jak trzeba. A mam nadzieję, że to dopiero początek drogi.
Wczoraj wieczorem biegałam po kanałach telewizyjnych, i co? CNN była zajęta swoimi amerykańskimi sprawami, brukselski euronews sączył zwykły lewicowy jad, ale BBC World News zadziwiła obiektywizmem. Brytyjscy komentatorzy, tkwiący w lewicowo-liberalnej bańce, nie mogli wyjść ze zdumienia, że „Europa żegluje na prawo” i szukali przyczyn tego zjawiska. Cóż, lepiej niech się do tego przyzwyczają, bo 4 lipca blisko i na Wyspach może dojść do niespodzianek. Zdumiała frekwencja ogólna, w Europie 51%. Jest to jeszcze jeden sygnał, że polskie społeczeństwo, zwłaszcza w małych ośrodkach miejskich i na wsi, jeszcze nie kojarzy urny wyborczej i głosowania ze standardami swojego życia. Generalnie, sytuacja okazała się lepsza niż oczekiwaliśmy. Francuskie Zjednoczenie Narodowe Mariny Le Pen ze swoimi prawie 32 proc. wygrało eurowybory, podczas gdy rządząca partia Renaissance Emmanuela Macrona osiągnęło jedynie połowę tego, 15.2 proc.. A Macron, jak to liberala lewica, mająca w nosie werdykt narodu, natychmiast rozwiązał parlament i ogłosił tzw. snap election, czyli przedterminowe wybory. Najpierw szybkie wystąpienie, pełne epitetów - „populistyczne siły”, „dalekie od demokracji rządy” i „kapitalistyczny wyzysk” – aroganckie i bezczelne, a potem zwykła reakcja lewicowych elit: „dokonaliście złego wyboru, nauczę was, co jest dla was dobre”. Myślę, że przedterminowe wybory są dla Macrona i jego partii dość ryzykowne i mam nadzieję, że francuscy citoyens utrą mu w lipcu nosa.
