5 różnic między "przyszłością" na Campusie i w Juracie5 różnic między "przyszłością" na Campusie i w Juracie

Rządowa koalicja i Pałac Prezydencki zorganizowali w podobnym terminie spotkanie z młodzieżą. Obydwie strony nazwały młodych "przyszłością". Słowo to, patrząc na przebieg spotkań w Olsztynie i oddalonej o ok. 250 km Juracie, najwyraźniej oznacza jednak co innego dla Donalda Tuska czy Włodzimierza Czarzastego i co innego dla prezydenta Karola Nawrockiego.
1. Młodzież dobra vs. zła
Karol Nawrocki, który pierwszy raz spotkał się z młodymi ludźmi w takiej formule, postanowił skupić się skupić bardziej na wyjaśnieniu swojego sposobu myślenia, choćby na temat "przyszłości", pod szyldem której zorganizował imprezę. Tłumaczył, że przyszłość jest nieprzewidywalna. W tym kontekście mówił też o kłamstwach w polityce.
Nie mam tego komfortu jak wielu innych polityków, choć dzisiejsze wydarzenie nie jest polityczne, żebym mógł was wprost okłamywać i dzielić się kłamstwami na temat tego, jaka będzie przyszłość
- stwierdził prezydent.
W polityce niestety bardzo często się to zdarza
- dodał, nie przypisując przy tym skłonności do kłamstw żadnej ze stron sceny politycznej.
Donald Tusk ma inny pomysł na opowiadanie o "przyszłości", również umieszczoną w haśle jego spotkania z młodzieżą. Przede wszystkim premier nie miał oporów, by oddzielić "dobrą" młodzież od tej "złej" i przeciwstawić jedną drugiej.
Po tamtej stronie młodzi już biorą odpowiedzialność. Nie pozwólcie na to, by młodość w polskiej i europejskiej polityce oznaczała prawicową skrajność, która doprowadzi nasz kraj i całą Europę do nieszczęścia
- apelował Donald Tusk. Można by przy tym zapytać o definicję skrajnie prawicowej młodzieży. Ta akurat jest prosta, bo mówiąc w skrócie, do takiej należy każdy, kto nie popiera obecnego rządu.
Wtórował mu Włodzimierz Czarzasty, który nawoływał jakby miał zaraz poprowadzić natarcie na wrogi bastion.
Obudźcie się! Podnieście głowy!
- wzywał Marszałek Sejmu.
2. Nie ma przyszłości bez Was i... sporu
Karol Nawrocki ograniczał się do stwierdzenia, że nie ma przyszłości dla Polski bez młodych ludzi.
Donald Tusk wychodził od podobnych założeń, ale nie poprzestawał na nich. Opowiadał o wzbierającej "brunatnej fali" i potrzebie sporu.
Patrząc, co dzieje się w partiach skrajnie prawicowych i Pałacu. Potrzeba fundamentalnego sporu tego, co jest dobre przeciwko temu, co jest złe, jest jeszcze większa niż trzy lata temu
- przekonywał.
3. Czym jest władza?
Prezydent Nawrocki mówił swojej prezydenturze i sposób sprawowania przypisanej mu władzy:
Ja nie zostawałem prezydentem Polski po to, aby być notariuszem jakiegokolwiek rządu
-tłumaczył i natychmiast dodał.
Tego dzisiejszego czy tego, który może przyjdzie po nim.
Wyjaśniał przy tym, jak młodzi ludzie powinni kształtować własną siłę.
Ja jako przedstawiciel średniego pokolenia jestem odpowiedzialny za to, aby budować przyszłość Polski z mocno słyszalnym głosem młodzieży, z szacunkiem do tych, od których możemy się uczyć. Tylko połączenie pokoleń daje nam siłę, rozwój i świadomość, że idziemy do przyszłości
-zaznaczał prezydent.
Z kolei Donald Tusk zapewniał młodzież, że nigdy "nie zgodzi z tym, że w polityce rządzi wyłącznie siła, skuteczność i cwaniactwo". Jednak w innym miejscu rozmowy z zebranymi odpowiadał na pytanie, dlaczego nie oddał władzy komuś lepszemu w swoim obozie politycznym.
Tylko zrozumcie mnie dobrze. Jakby był ktoś lepszy, to by tę władzę wziął
-stwierdził z porozumiewawczym uśmiechem.
4. Tak macie myśleć!
W Juracie Karol Nawrocki nie narzucał swojego punktu widzenia jako jedynie słusznego. Jako dykteryjkę podaje się nawet reakcję prezydenta, gdy ten za bardzo na sobie skupił uwagę młodych ludzi podczas wykładu zaproszonego Przemysława Babiarza. Nawrocki poprosił ze śmiechem młodych ludzi, by skupili się na prelegencie, nie na nim, bo Babiarz się "na niego obrazi".
Inny ton można było usłyszeć ze sceny na Campusie.
Tu znowu Czarzasty miał swój show, starając się przyciągnąć uwagę widzów.
Dajemy się łapać na najprostsze kłamstwa. Nie weryfikujemy myślowo idiotyzmów prawicy. Po prostu nie myślimy o tym. Nie oceniamy
- mówił marszałek Sejmu, sugerując młodym ludziom, jak mają myśleć. Ciężko mu się dziwić, to pewnie nawyk jeszcze z czasów, gdy jako młody człowiek działał w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich, a potem w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
5. Przyszłość na scenie
Wreszcie sprawa najmniej ważna, ale przyciągająca często najwięcej uwagi. Każda z imprez miała swoją gwiazdę na scenie. W Juracie śpiewał Skolim, w Olsztynie Mery Spolsky. Gustów się nie ocenia, więc nie ma co pochylać się nad zwykłą zabawą.
Z drugiej strony podobnej oceny nie udało się znowu uniknąć marszałkowi Czarzastemu, który ze sceny komentował twórczość zaproszonego do Juraty wokalisty. Słysząc, że wreszcie złapał kontakt z publicznością skandował: "Porąbane, Porąbane!".
Nie wiadomo, czy marszałek Sejmu zdążył zobaczyć występ artystki na Campusie, która ubrana na biało-czerwono powtarzała także z zapałem "Jestem s*ką". Może wtedy zrozumiałby lepiej hasło "porąbane".
sc/wPolityce.pl
