Platforma wpadła w histerię. Do polityków tej partii dotarło, że gdy rządowy program „Rodzina 500plus” wejdzie w życie z Platformy nie zostanie kamień na kamieniu. Korzystając z kwiecistego języka Radosława Sikorskiego - wataha dorżnie się sama. Platformerska wataha.

Czytaj także: Według Joanny Muchy lepiej, żeby rodzice nie dostawali pieniędzy na dzieci. Oczywiście lepiej dla PO, bo jak dostaną, to zapomną o tej partii

Dlatego wataha wyje, krytykując rządowy program. I nie przeszkadza jej, że kompromituje się przy tym do granic możliwości. Jeszcze w kampanii politycy PO zawodzili, że  PiS szykuje nam drugą Grecję, planując wsparcie dla rodzin. Dziś ci sami politycy chcą, żeby rząd na program wydał jeszcze więcej, przyznając dofinansowanie na każde dziecko, tak, by próg dochodowy nie obowiązywał nawet w przypadku pierwszego dziecka. Jak to więc jest droga Platformo: stać nas na wsparcie rodzin czy nas nie stać?

Dziś PO wyje, że próg dochodowy, wynoszący 800 złotych, w sytuacji gdy ktoś chce otrzymać dofinansowanie na pierwsze dziecko jest zbyt niski, ale jakoś przez ostatnich 8 lat tej samej partii nie przeszkadzało kryterium dochodowe obowiązujące przy pomocy socjalnej na poziomie 514 złotych.

Ewa Kopacz rozdziera szaty i w radiu RDC krzyczy:

To nieudolne próbowanie ratowania swojej twarzy! Oszukano Polaków!

I, to nie żarty, była premier mówi o kilku miesiącach rządów PiS, a nie o ośmiu latach rządów PO. Platforma, która obiecała uproszczenie podatków, podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidowanie opłat urzędowych, zmniejszenie administracji, masowe powroty Polaków z zagranicy, itd., itp. nie dotrzymała przedwyborczych obietnic. Teraz kompromituje się zarzucając to samo Prawu i Sprawiedliwości, które akurat realizuje przedwyborcze obietnice w zawrotnym tempie. Błyskawicznie zlikwidowało obowiązek szkolny dla sześciolatków, a do Sejmu trafił projekt wsparcia rodzin „Rodzina 500plus.”

Bezradni politycy PO, przerażeni tym, że obietnic można dotrzymywać, ratują się filmikiem, w którym premier Szydło mówi o wsparciu na każde dziecko, choć wielokrotnie zaznaczała ona, że wsparcie będzie od drugiego dziecka wzwyż. Taki zapis widnieje także w dokumentach programowych Prawa i Sprawiedliwości. Przypomnijmy też, że w kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda wielokrotnie mówił o dofinansowaniu rodzin, poczynając od drugiego dziecka. Jego deklaracje można znaleźć choćby na łamach GW:

Kwiecień 2015. Deklaracja programowa kandydata Andrzeja Dudy: „Będę chciał, aby zrealizowany został następujący program: 500 zł na każde dziecko, poczynając od drugiego (dla rodzin o najniższych dochodach na każde dziecko)”.

27 kwietnia 2015. Spotkanie z rodzinami: „W rodzinach średnio zamożnych powinna być kwota 500 zł, poczynając od drugiego dziecka”.

Gdzie więc to straszne przedwyborcze oszustwo? Oczywiście sytuacją idealną byłoby, gdyby każda rodzina mogła dostać pieniądze na każde dziecko. Jednak z powodów budżetowych, pomoc na pierwsze dziecko musi być opatrzona kryterium dochodowym. Tego kryterium nie ma już na drugie i kolejno dziecko, co pozwala mówić o realnym programie prorodzinnym, a nie o wsparciu socjalnym najuboższych rodzin. PO nie może zakrzyczeć faktu, że żadna partia nie zrobiła nigdy tyle dla polskich rodzin, ile chce teraz zrobić PiS. Stąd ten rozpaczliwy jazgot polityków PO. Oni po prostu wiedzą, że gdy do polskich rodzin trafią te pieniądze z PO zostanie dokładnie to, o czym mówił Bartłomiej Sienkiecz: „ch…, d…, kamieni kupa”.