Żenada! Likwidator Polskiego Radia narzeka na brak pieniędzyŻenada! Likwidator Polskiego Radia narzeka na brak pieniędzy
Paweł Majcher, likwidator Polskiego Radia, pełniący także funkcję prezesa na czas likwidacji, narzekał w Wirtualnych Mediach na prowadzenie spółki w takim stanie prawnym. "Nigdy nie wiem, na czym stoję. Mogę dostać 100 lub 200 milionów zł" - żalił się.
Paweł Majcher udzielił obszernego wywiadu portalowi Wirtualne Media, gdzie opowiadał o szczegółach prowadzenia spółki, w tym wypadku Polskiego Radia, w stanie prawnej likwidacji. Jak zaznaczał niewiele się to różni od bycia prezesem normalnie działającej spółki, choć wspomniał też, że Polskie Radio faktycznie prowadzi działania likwidacyjne.
Zmniejszamy zatrudnienie, jest zdecydowanie mniej dyrektorów, wyprzedawaliśmy zbędny majątek. Sprzedajemy nieruchomości, mieszkania, obiekty i lokale usługowe. To wszystko działania likwidacyjne
- twierdzi Majcher.
Fikcyjna likwidacja? "To efekt zawetowania budżetu!"
Prowadzący wywiad redaktor nie dał się chyba jednak przekonać i stwierdził, iż "likwidacja" mediów publicznych jest jedynie wytrychem prawnym. Likwidator PR natychmiast zaprzeczył i próbował udowodnić, że ten stan prawny jest jak najbardziej słuszny z punktu widzenia sytuacji z grudnia 2023 roku.
Od czego w ogóle zaczęła się likwidacja? Od zawetowania ustawy okołobudżetowej w grudniu 2023 roku, co spowodowało utratę stabilnego finansowania. To największy problem w zarządzaniu spółką w likwidacji: nie ma stałego finansowania. Nie da się zaplanować roku, to finansowanie ad hoc. A my mamy zobowiązania, by produkować określone rzeczy
- twierdził likwidator.
Aczkolwiek zapomniał chyba, że już kolejny budżet uwzględnił finansowanie dla mediów publicznych w likwidacji na niebagatelną kwotę 3,5 miliarda w ustawie budżetowej na 2025 rok, 2,5 miliarda na 2026, a teraz rząd planuje kwoty rzędu 2,5-3 miliardy złotych dla spółek, które powinny formalnie już zbliżać się do końca okresu likwidacji - choć formalnie nie ma limitu czasowego, średnio zlikwidowanie spółki handlowej (na te przepisy powołał Sienkiewicz w grudniu 2023 roku) trwa ok. 7-8 miesięcy.
Majcher narzeka na dotacje. "Nie wiem czy dostanę 100 czy 200 milionów"
Zresztą i na to dziennikarz prowadzący rozmowę zwrócił uwagę - oprócz finansowania z budżetu media publicznie otrzymywały hojne dotacje z ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego. Ale jak się okazało, to nie jest powód do radości, ale... narzekań!
Nigdy nie wiem, na czym stoję. Mogę dostać 100 lub 200 milionów, teraz dostaliśmy jedną trzecią wnioskowanej kwoty. W takich realiach nie jestem w stanie planować długofalowo i to największy problem dla spółki
- żali się likwidator Majcher.
W tym kontekście mówił, że raz miał problem z płynnością finansową w jednym miesiącu. Ale jak zaznaczył - wszystko udało się spiąć, dzięki właśnie dotacji z ministerstwa.
Likwidacja obniża wiarygodność kredytową
W dodatku jak się okazuje, formalny stan likwidacji sprawia, że zdolność kredytowa pracowników Polskiego Radia jest oceniana z tego powodu gorzej przez banki.
To wielki problem. Nie ma spotkania z pracownikami, żebym o tym nie słyszał. Wiem, że niektóre banki już udzielają kredytów osobom pracującym w medialnych spółkach w likwidacji
- tłumaczył prezes spółki w likwidacji.
Likwidator zaskoczony pustymi korytarzami
Paweł Majcher opisał też swoje pierwsze wrażenie po tym, jak wszedł po siłowym przejęciu mediów publicznych do budynków Polskiego Radia. To, co go zaskoczyło, to puste korytarze.
Dało się odczuć pewien strach po tych poprzednich latach. Bardzo szybko starałem się nawiązać bliski kontakt z ludźmi, bo nie ze wszystkimi się znaliśmy. Pierwszego dnia napisałem szczery list, w którym wyjaśniłem, po co przyszedłem i co zamierzam zrobić
- twierdził prezes, pomijając zupełnie wątek tego, że wielu pracowników po prostu miało zablokowane karty wejściowe i nie mogło wejść do środka.
kh/źr. wPolityce.pl za wirtualnemedia.pl
