Dramat Michnika! Tak potraktował go zarządDramat Michnika! Tak potraktował go zarząd
Adam Michnik, wieloletni redaktor naczelny i symbol „Gazety Wyborczej”, wyszedł ze spotkania z zarządem spółek Wyborcza i Gazeta.pl po tym, jak został zlekceważony przez zarząd spółki. Według relacji pracowników, przytaczanych przez Press, pracownicy spółki są oburzeni postawą zarządu. Jeden z jego członków rozmawiał z zebranymi na umówionym spotkaniu z... siłowni.
Zarząd nie odpowiedział Michnikowi
Spotkanie zostało zorganizowane na wniosek pracowników i związkowców działających w Agorze. Chcieli oni wyjaśnienia decyzji dotyczących likwidacji dotychczasowego modelu obsługi prawnej „Gazety Wyborczej”, w tym zakończenia współpracy z radczynią prawną Agnieszką Całką.
W spotkaniu, jak podaje Press, uczestniczyli członkowie połączonego zarządu spółek Wyborcza i Gazeta.pl: Bartłomiej Chmiel, Mikołaj Chrzan oraz prezes Aleksandra Sobczak.
Na spotkaniu pojawił się także sam Michnik. Jak relacjonuje jeden z uczestników, szybko okazało się jednak, że jego stanowisko w sprawie zespołu prawnego nie zostało przez zarząd potraktowane jako wiążące.
W pierwszej połowie lipca Michnik zwrócił się bowiem do zarządu z wnioskiem o pozostawienie zespołu prawników „GW” pod kierownictwem Piotra Rogowskiego w dotychczasowym składzie. Podczas spotkania zapytano Aleksandrę Sobczak, dlaczego zarząd nie odpowiedział na jego pismo.
Według relacji pracowników prezes miała tłumaczyć, że otrzymuje bardzo dużo korespondencji i mogła przeoczyć wiadomość.
Wtedy Adam Michnik miał wyraźnie się zdenerwować i opuścić salę.
Rozmowa z siłownią
Sprawa ma związek z decyzją o zakończeniu współpracy z Agnieszką Całką, która przez dekadę reprezentowała dziennikarzy „Gazety Wyborczej” w sprawach sądowych.
Według relacji pracownika „GW”, sposób zakończenia współpracy z prawniczką wywołał sprzeciw części redakcji.
Bartłomiej Chmiel z zarządu zażądał od nas, abyśmy podpisali się pod wypowiedzeniem pełnomocnictwa Agnieszce Całce. Właściwie był to szantaż: oświadczył, że jeśli tego nie zrobimy, będziemy musieli płacić za obsługę prawną z własnej kieszeni. Byliśmy oburzeni
– mówi pracownik „Gazety Wyborczej”, cytowany przez „Presserwis”.
Według uczestników spotkania szczególne emocje wzbudziło również zachowanie Bartłomieja Chmiela, który uczestniczył w nim zdalnie.
Ku zaskoczeniu wszystkich, na spotkanie przyszedł Adam Michnik, który z reguły nie bierze udziału w tego typu zebraniach. Natomiast Bartłomiej Chmiel połączył się zdalnie z siłowni, co przez wielu zostało odczytane jako przejaw lekceważenia
– relacjonuje uczestnik spotkania, cytowany przez „Press”.
Chmiel, według relacji zebranych, miał oznajmić zebranym, że obsługa prawna „GW” to nie ich sprawa, żeby się tym nie interesowali.
„Zobaczył, z kim ma do czynienia”
Według pracowników środowe spotkanie było dla Michnika szczególnie wymowne. Jeden z jego uczestników ocenia, że redaktor naczelny mógł wówczas przekonać się, jak niewielki wpływ ma obecnie na decyzje zarządu dotyczące funkcjonowania „Wyborczej”.
Musiał zrozumieć, że zarząd nawet nie stwarza pozorów, że traktuje go poważnie i darzy elementarnym szacunkiem
– czytamy w Press.pl.
sc/źr. wPolityce.pl za Press.pl
