Znana aktorka uderza w Kościół. "Chodziłam ze strachu"Znana aktorka uderza w Kościół. "Chodziłam ze strachu"

Wśród polskich artystów i celebrytów niezwykle powszechne jest nie tylko „edukowanie” rodaków w kwestii polityki, ale również wypowiadanie się na inne tematy nam bliskie – takie jak wiara i Kościół. Media przypominają dziś wywiad udzielony „Newsweekowi” przez znaną aktorkę Izabelę Kunę. „Nie lubiłam kościoła, mszy, które kojarzyły mi się z czymś smutnym. Po latach zdałam sobie sprawę, że chodziłam tam ze strachu” – stwierdziła. Aktorka podkreśliła, że Boga i Kościół „zaczęła utożsamiać z cyrkiem i zabobonem”.
Wywiad udzielony przez Izabelę Kunę przed dwoma laty przypominany jest dziś w kontekście udziału artystki w popularnym talent show. Należący do Onetu serwis Plejada.pl zwraca uwagę, że aktorka, która jesienią wystąpi w "Tańcu z gwiazdami", dość pilnie strzeże swojej prywatności, ale w 2024 r. w rozmowie z "Newsweekiem" na temat roli w serialu "Klara", opowiedziała m.in. o rodzinie, dzieciństwie i właśnie wierze.
Do kościoła "ze strachu"
Autor artykułu zauważa, że tytułowa bohaterka grana przez Izabelę Kunę w wielu kwestiach nie potrafi dogadać się z mamą – zwłaszcza, gdy chodzi o Boga i Kościół. Aktorka zwraca uwagę, że w sprawach religii bardzo podobnie jest w jej rzeczywistej relacji z matką.
Moja mama twierdziła, że zerwałam z Kościołem, kiedy przyjechałam do Warszawy. Dokładnie tak, jak mówi matka serialowej Klary – śmieje się Kuna, kiedy pytam o kondycję jej pokolenia. – Kościół odgrywał znaczącą rolę w moim wychowaniu, bardzo lubiłam chodzić na religię, która wtedy odbywała się w salkach katechetycznych i była sytuacją towarzyską
- czytamy.
Za to nie lubiłam kościoła, mszy, które kojarzyły mi się z czymś smutnym. Po latach zdałam sobie sprawę, że chodziłam tam ze strachu.
- podkreśla w rozmowie z „Newsweekiem” Izabela Kuna.
Aktorka półżartem mówi, że ma już „odpust wieczny”, bo również „ze strachu” przez dziewięć lat przystępowała do spowiedzi w każdy pierwszy piątek miesiąca.
Z czasem się odsunęła od Boga i Kościoła, który zaczęła utożsamiać z cyrkiem i zabobonem. Ale potrzeba wiary ciągle w niej jest
- czytamy.
W artykule nie wskazano, w jaki sposób Kuna tę „potrzebę wiary” wypełnia, skoro Bóg i Kościół to „zabobon”. Zwłaszcza, że ów „zabobon” przez lata odgrywał kluczową rolę w rozwoju polskiej nauki, kultury i piśmiennictwa, a tak wybitni uczeni jak Mikołaj Kopernik czy Stanisław Staszic byli duchownymi katolickimi. Nie wiemy też, jak jest w przypadku tej konkretnej aktorki, czyli Izabeli Kuny, ale wielu artystów czy w ogóle różnych przedstawicieli społeczeństwa, którzy Kościół utożsamiają z "ciemnogrodem", zwraca się w stronę rzeczywistych "zabobonów", jak np. astrologia. Z wypowiedzi Izabeli Kuny przebija raczej dość stereotypowe myślenie o Kościele.
jj, źr. wPolityce.pl, za: Newsweek
