Nowe informacje nt. śmierci Frycza. Aktor ukrywał ciężką chorobęNowe informacje nt. śmierci Frycza. Aktor ukrywał ciężką chorobę
Nagła śmierć Jana Frycza wstrząsnęła całą Polską. Jak to się stało, że aktor zmarł tak niespodziewanie? Okazuje się, że od dłuższego czasu cierpiał na poważną chorobę, o której publicznie nie mówił.
Świat kina i teatru jest pogrążony w żałobie po tym, jak zmarł Jan Frycz - jeden z najwybitniejszych aktorów ostatnich lat. Informację o jego śmierci przekazał Teatr Narodowy w Warszawie, z którym był związany.
Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku
- napisał profil teatru na Facebooku.
"Potrafił zagrać wszystko"
O niezwykłym talencie aktorskim Frycza mówił w rozmowie z "Super Expressem" Jan Klata, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie.
To był aktor, który potrafił wszystko zagrać. Potrafił być na scenie niebywale zabawny, niebywale przejmujący, przerażający, ciepły. Miał w sobie jakąś taką niezwykłą pasję, która sprawiała, że on ciągle chciał jeszcze lepiej zagrać. Był artystą, który ogromnie dużo wymagał od siebie, ale też od koleżanek i kolegów. Był liderem, ale takim, który innych nie recenzuje, tylko daje przykład
- zdradził.
Do dziś wspominamy wielkie kreacje aktorskie Jana Frycza w takich dziełach jak "Nigdy w życiu!", "80 milionów", "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy", "Pręgi" czy "Ślepnąc od świateł", gdzie wcieli się w rolę Daria, która uważana jest za najlepszą w dorobku aktorskim Frycza.
Walka z chorobą
Okazuje się, że aktor zmagał się z poważną chorobą nowotworową.
Z tego co wiem Jan jeździł na chemioterapię prosto z Teatru Narodowego, w którym szykował się do premiery. Jeździł tam prosto z prób
– mówi „Super Expressowi” anonimowy informator z otoczenia artysty.
W rozmowie z PAP informacje potwierdził inny wybitny aktor, Jan Englert, który pracował w teatrze wraz z Fryczem.
Przyglądałem się jego walce z niszczącą go, dręczącą chorobą. Ciężko chorując, zbudował kilka wspaniałych ról. Pracował cały czas, jeszcze w maju tego roku dostał nagrodę aktorską za rolę w "Termopilach polskich" Jana Klaty, a był już przecież bardzo ciężko chory. Ale ani przez chwilę nikomu nie dał poznać tego, że możliwe jest jego odejście
- powiedział Englert.
Mimo to do końca aktor nie poddawał się. Jeszcze kilka dni przed śmiercią był na próbach do sztuki, której premiera jest na 10 października. Aktor planował także wrócić na srebrny ekran - pod koniec sierpnia miały odbyć się pierwsze zdjęcia do filmu "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później".
kh/SE
