A to Polska właśnieA to Polska właśnie

a633e29d91ba4bdfbddd7702949e6650.webp
Wyspiański - Dzieła malarskie - Portret własny. Pastel, (r. 1903?) (autor: Wikimedia Commons-Stanisław Wyspiański/Public domain
FacebookTwitter

I co? Takie czyny mamy za sobą i nadal się kłócimy? I o co?  Przecież, ile jest w każdym z nas słuszności i prawdy, tyle jest, nic tego nie zmieni i nikt tego w nas nie zabije. Prawda zostanie prawdą a racja racją: miejcie te swoje prawdy i słuszności – tylko je miejcie dla siebie, po co o nich ględzić bez końca?

Stanisław Wyspiański urodził się i żył w Krakowie, będącym jednym z miast Galicji – części monarchii austro-węgierskiej. Było to wówczas miasto prowincjonalne, stolicą był Lwów. Kraków wciśnięty – jak pisał Boy-Żeleński - w sam kąt Galicji, odcięty granicą od całego niemal Krakowskiego, które mieściło się w zaborze rosyjskim, odcięty drugą granicą od przemysłowego zagłębia na Śląsku, wydziedziczony ze swej stołeczności… Galicja, w okresie autonomii rodzącej się na skutek osłabienia austriackiego zaborcy od roku 1860 i trwającej do 1918, uchodziła za oazę wolności, „polski Piemont” na tle pozostałych zaborów.

10 grudnia 1866 roku powstał list Sejmu Krajowego galicyjskiego do cesarza Franciszka Józefa I. Dokument kończył się zapewnieniem o lojalności Polaków - „Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy”. Taka postawa, liczyli konserwatywni ziemianie i arystokracja, wpłynie w przyszłości na rozszerzenie zakresu autonomii, a może powstanie, obok Austrii i Węgier, trzeciego, polskiego komponentu w ramach monarchii habsburskiej. Tak się nie stało, ale prawa obywatelskie były konstytucyjnie zagwarantowane, podobnie jak wolność słowa i używanie języka polskiego w szkolnictwie i administracji, kwitło życie narodowe, kulturalne, naukowe, na uroczystości patriotyczne, takie jak osłonięcie ufundowanie przez Ignacego Paderewskiego pomnika Grunwaldzkiego, przyjeżdżali Polacy z ziem pod zaborem rosyjskim i pruskim, ukazywały się polskie książki i prasa, w Galicji chronili się uciekinierzy z zaboru rosyjskiego, podejmowano działania spiskowe i konspiracyjne.

Życie polityczne ewoluowało w kierunku stale powiększającej się różnorodności. Towarzyszyły temu liczne dyskusje, spory, konflikty i zadrażnienia. W pierwszym okresie autonomii dominowali konserwatyści – Stańczycy, Prawica Narodowa - bazujący na lojalizmie wobec dworu w Wiedniu, dążący do obrony interesów własnej klasy i popierający polsko-austriacki kompromis. Ale już pod koniec XIX wieku pojawia się i szybko zaczyna zdobywać znaczenie ruch ludowy. W 1895 roku powołane zostaje Stronnictwo Ludowe, którego wybitnym przywódcą stał się Wincenty Witos. Burzliwie narasta ruch socjalistyczny, który w efekcie końcowym da nam rozwój organizacji niepodległościowych i czyn zbrojny Legionów Józefa Piłsudskiego. Powstawało wiele partii, stronnictw…

Dla Tadeusz Boya-Żeleńskiego Galicja końca XIX wieku była fascynującą i paradoksalną krainą, w której wysoka, rewolucyjna na owe czasy, kultura artystyczna współistniała z duszną prowincjonalnością, konserwatywnym zakłamaniem i powszechną biedą. Opis ówczesnej Galicji, koncentrujący się przede wszystkim na Krakowie i środowisku artystycznym, ale dający także miejsce przysłowiowej „galicyjskiej nędzy” zawarł we wspomnieniach zamieszczonych w „Znaszli ten kraj?... Opisuje w nim także swoisty, krakowski rezerwat arystokratycznych elit, wszechwładzę kleru. Z obserwacji Boya wynikały liczne kampanie społeczne w dwudziestoleciu międzywojennym: równouprawnienia płci, świadomego macierzyństwa, cywilnych ślubów i rozwodów. Ale skutkiem autonomii, zapewniającej szerokie swobody narodowe, był także wzrost świadomości narodowej i społecznej wśród chłopów i mieszczaństwa i to zarówno polskiego, jak i rywalizujących z Polakami Ukraińców. Spolonizowane uniwersytety i szkolna nauka w języku polskim sprawiły, że urzędnikami byli Polacy. Austriacka biurokracja wyrabiała takie nawyki jak poszanowania dla prawa i postępowania zgodnego z przepisami. Po 1918 roku to z Galicji rekrutowali się w większości pierwsi urzędnicy niepodległej Polski, to Galicjanie w większości budowali Gdynię.

Tekst Wyspiańskiego Zgoda! A Bóg wtedy rękę poda! powstał prawdopodobnie w kwietniu 1905 roku, kiedy to „czwarty wieszcz”, starający się o posadę dyrektora teatru w Krakowie, przeglądał różne utwory dramatyczne, aby ułożyć przyszły repertuar „swojego” teatru. Naprawdę warto przejść przez te - może nieco za bardzo egzaltowane i za bardzo nasycone „młodopolską manierą” - refleksje Wyspiańskiego.

Zgoda?

Zgoda! A Bóg wtedy rękę poda!

Wielką zaiste dla nas szkodą i stratą jest, że nie przedstawił nam FREDRO w dramacie swoim ZEMSTA, dramacie tak umiłowanym przez nas, jak też wyglądała ta ZGODA, która rękę Cześnika i Rejenta złączyła, ta zgoda, której błyskawicowa myśl rozeszła się po całym kraju i w sercach wszystkich miała już pozostać.

Nie na to bowiem pisał Fredro Zemstę, aby Mościpanowie i Jejmoście miały się zabawić i czynu ujawnionego wrychle zapomnieć, ale na to, aby sercami przyjąwszy dar słowa, urastali ku temu uczuciu myślą.

Skoro to i takie jest słowo ostatnie dramatu Fredry to to i miało znaczyć, że w słowie tym ROZKAZ myśli polskiej dawał.

A dając ten rozkaz – zamykał usta wrogim sobie przeciwnikom, wiązał im ręce w spólności, a zamykał im usta i tymże samym otwierał im oczy, aby wroga wspólnego sobie dalej i indziej ujrzeli.

I aby nie widzieli wroga tego nigdzie u swoich, nigdzie na ziemi swojej w bracie rodzonym – ale by go zobaczyli, że obcy jest i z obcych stron przyszedł i że nie prawo jego jest, ale bezprawie.

Ale ku temu, by oczy były otwarte, potrzebną i konieczną jest zgoda. I nie ta zgoda, która dwóch wiąże przeciw trzeciemu, trzech wiąże przeciw czwartemu, czterech przeciw piątemu, pięciu przeciw szóstemu – jeden tysiąc przeciw drugiemu tysiącowi – ale ta zgoda, która umie upokorzyć język i dumę i pychę czyją własną i zamyka jej usta – by dłoń zdziałać mogła Czyn wielki w zgodzie. CZYN WIELKI W ZGODZIE.

Będziecie się kłócić jutro, w dzień wywczasu, a niech zamilkną dziś waśnie wasze i chwalby, i procesy, i wasze instancje, sądy partyjne, i sądy frakcji.

Przecież ile w nich jest słuszności i prawdy, tej prawdy i słuszności, jako że prawdą i słusznością jest, nikt w was nie zabije.

Miejcie te swoje prawdy i słuszności – jeno je miejcie dla siebie. A niech nam prawdy te w obecnej chwili w czasie obecnym nie przesłaniają w niczym PRAWDY wielkiej, ku której naród sam chce spojrzeć!

Naród w sobie stworzycie tą siłą milczenia, tą chwilą przemilczenia chęci swarów partyjnych i waśni pognębieniem.

Nie chcemy słyszeć was, woła wam naród –

Znamy was – i nie chcemy słyszeć was – woła wam naród.

Nie kłóćcie się i nie wszczynajcie co dnia waśni waszych – bo znamy waśń waszą i kłótnie – woła wam naród.

A niech to jedno serce będzie w was, które jest jedno serce w narodzie.

I niech ta myśl jedna jedyna będzie w was, która jest jedna i jedyna myśl w narodzie.

Naród niech się w myśli tej przejrzy jedynej i niech siebie w niej uzna.

Wolność słowa macie i myśli wolność.

Wolność serc macie i uczuć swobodę.

Nie mówcież tedy o sobie i nie wskazujcie palcem brata ze słowem potępienie i zniszczenia.

Ale nienawiści i potępienie i zniszczenia słowo kierujcie tam, kędy dla żadnego z was przebaczenia nie będzie, zwracajcie tam, kędy odwieczna zapora myśli waszej Trzeciego Maja, kiedy odwieczna chytrość, złość i zdrada uczuciu waszemu i nienawiść jedności waszej.

Tam, kędy wieczny strach przed jednością waszą i rąk zespoleniem. –

I nie potrzebujecie się ku temu porozumiewać ani zbierać, ani zmawiać – ale czynami wyraz temu dajcie, a jutro prawdę wam waszą odsłoni!

                          Wtedy powiecie wszyscy:

                                      Czujemy.

                          Widzieliśmy i czujemy!

 

Kiedyś a dziś

Wyspiański wskazuje w tych refleksjach prawdziwych wrogów, wrogów zewnętrznych. To wskazówka aktualna także i dziś. Zwróćcie Państwo uwagę na wewnętrzną spójność z refleksjami Maurycego Mochnackiego obecnymi w O charakterze zaborów moskiewskich. Wyspiański wołał o CZYN. Współcześni, „powojenni” Polacy podjęli spontanicznie, zdumiewający cały świat, wysiłek otoczenia opieką innego narodu, który tego w pewnym momencie swojej historii tego potrzebował, wcześniej dokonali pokojowej rewolucji Solidarności, która zmieniła rzeczywistość Polski, Europy i świata a jeszcze wcześniej odnowili na Jasnej Górze królewskie śluby Jana Kazimierza sprzed 300 lat, złożone w katedrze lwowskiej.

I co? Takie czyny mamy za sobą i nadal się kłócimy? I o co?  Przecież, ile jest w każdym z nas słuszności i prawdy, tyle jest, nic tego nie zmieni i nikt tego w nas nie zabije. Prawda zostanie prawdą a racja racją: miejcie te swoje prawdy i słuszności – tylko je miejcie dla siebie, po co o nich ględzić bez końca?

P.S. Uwaga osobista

Rodzice części współczesnych Polaków zjawili się po II wojnie światowej na tzw. „Ziemiach Odzyskanych” z Mazowsza, Lubelszczyzny, Wołynia, okolic Wilna itd. często tylko z jednym tobołkiem zawierającym najniezbędniejsze do przeżycia rzeczy. Ich dzieci często nie mogą dotrzeć do jakichkolwiek dokumentów dotyczących historii własnej rodziny, do niedawna nie można było nawet odwiedzić wielu miejsc, które dla ich rodziców były rodzinnymi, rwała się ciągłość kulturowa, fotografie ich przodków można nabyć na „pchlich targach” w miejscach odległych o setki kilometrów od rodzinnych miejscowości. W dawnej Galicji jest inaczej. Wyspiański ukończył w roku 1887 gimnazjum św. Anny w Krakowie. Tę szkołę, powołaną w 1588 roku uchwałą Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończyli między innymi: Jan III Sobieski, Wojciech Bogusławski, Stanisław Trembecki, Józef Bem, Jan Matejko, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Joseph Conrad, Tadeusz Boy-Żeleński, Wojciech Kossak, Ignacy Daszyński, Jędrzej Śniadecki itd. itp. Dziś jest to I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego (założyciel gimnazjum św. Anny pochodzący z Pomorza). To wciąż ta sama szkoła. Ile takich miejsc mamy w Polsce? Do dziś nie mamy jakiegokolwiek dzieła ogarniającego historię tego miejsca. Nie powstał żaden serial telewizyjny, żadna całościowa i współczesna monografia obejmująca wielowiekowe dzieje szkoły.

 

Tekst Wyspiańskiego podajemy za: Dzieła zebrane, WL, Kraków, 1966.  

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.