Aż trudno w to uwierzyć! Zabił woźną, a później...Aż trudno w to uwierzyć! Zabił woźną, a później...

FacebookTwitter

Dyrektor, który powstrzymał nożownika w szkole w Leszczydole-Nowinach opowiedział dziennikarzom o dramatycznym starciu z młodocianym zabójcą. „Krzyknąłem: ‘Ja ci pomogę, ale odłóż noże!’. On w tym czasie posłusznie te noże odłożył” – mówił Ochmański podczas briefingu prasowego.

Jak relacjonuje dyrektor szkoły w Leszczydole-Nowinach Krzysztof Ochmański, moment rozpoczęcia ataku wyglądał niepozornie i z początku wywołał skojarzenia z uczniowskim wybrykiem.

Spojrzałem w prawą stronę na klatkę schodową, a z końca korytarza biegła do mnie jakaś postać. Był przebrany – widziałem ciemne ubranie, kask z czymś na głowie i zakrytą twarz 

  - opowiadał dyrektor.

Ochmański początkowo pomyślał, że uczeń ósmej klasy postanowił przestraszyć nauczycieli i chce pożartować. Gdy zamaskowany napastnik podbiegł z rękami w górze, dyrektor odruchowo uchwycił go za dłonie. W tym momencie szef placówki nie miał jeszcze pojęcia, że napastnik trzyma w nich noże.

Uczniowie z rodzicami przed szkołą podstawową im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach, 8 bm. Do placówki wszedł 15-letni były uczeń i zranił trzy osoby, w tym dyrektora szkoły oraz woźną. 37-letnia pracownica szkoły zaatakowana przez 15-latka zmarła. Dyrektor obezwładnił napastnika. Sprawca został zatrzymany przez policję.

Nastolatek zranił nauczycielkę

W trakcie szamotaniny dyrektor czuł, że napastnik nie jest zbyt silny, co utwierdzało go w przekonaniu, że ma do czynienia z uczniem. Sytuacja przybrała jednak tragiczny obrót, gdy obaj znaleźli się przy drzwiach jednej z klas.

Z sali wychyliła się nauczycielka, która odruchowo chwyciła napastnika i szarpnęła w swoją stronę. Wtedy padły ciosy nożem.

To był moment, w którym dotarło do mnie, że to chyba nie są żarty. Zobaczyłem, jak dźga tę nauczycielkę. Pierwszy raz dostrzegłem, że tam jest jakiś nóż

 – mówił Krzysztof Ochmański.

Dyrektor natychmiast kazał nauczycielce uciekać. Kobieta zdołała się wyrwać i – jak się później okazało – odniosła jedynie powierzchniowe obrażenia.

Tablica jako tarcza

Aby zyskać kontrolę nad sytuacją i chronić resztę szkoły, dyrektor chwycił stojącą obok tablicę i użył jej jako tarczy. Zasłaniając się nią, zepchnął zamachowca na koniec korytarza, jednocześnie głośno wzywając personel do powiadomienia policji.

W tym momencie nastąpił nieoczekiwany zwrot wydarzeń – po fizycznym wysiłku napastnik sprawiał wrażenie, jakby „został odłączony od czegoś” i dotarło do niego, co uczynił. Zaczął przepraszać i mówić, że nie chce tego robić. Dyrektor zachował opanowanie i podjął rozmowę z nastolatkiem.

Krzyknąłem: „Ja ci pomogę, ale odłóż noże!”. On w tym czasie posłusznie te noże odłożył

 – relacjonował.

Ochmański kazał chłopakowi usiąść na ławce i zdjąć kask. Dla bezpieczeństwa dyrektor zabrał noże i odrzucił je do toalety. Zamachowiec całkowicie się poddał, a w pewnym momencie poprosił dyrektora, by ten go... przytulił. Gdy na miejsce przybyła policja, sprawca został przekazany funkcjonariuszom.

Celem były... dzieci z zerówki?

Z analizy nagrań z monitoringu wynika, że po wtargnięciu do budynku napastnik kierował się najpierw do dyżurki woźnej, a następnie w stronę klas najmłodszych dzieci.

Tragedii na większą skalę udało się uniknąć dzięki zbiegowi okoliczności – sala zerówki była zamknięta, ponieważ dzieci wyjechały tego dnia na wycieczkę. Przed wtargnięciem do pozostałych sal lekcyjnych napastnika powstrzymał i odizolował dyrektor.

Napastnik miał na kasku zamontowany smartfon na statywie. Pytany przez dyrektora potwierdził, że przyszedł bezpośrednio z domu i działał w pojedynkę.

"To był chłopak uśmiechnięty"

Okazało się, że napastnikiem jest absolwent tej szkoły. Dyrektor zapamiętał go z zupełnie innej strony.

To był chłopak uśmiechnięty, z dołkami. Nie było u niego widać żadnej agresji

 - wspominał Krzysztof Ochmański.

Jak zaznaczył dyrektor, w czasach szkolnych jedynym problemem u chłopca była niechęć do uczęszczania na zajęcia oraz trudności w nauce. W ósmej klasie kadra pedagogiczna odniosła sukces wychowawczy – chłopak zaczął chętnie jeździć na wycieczki szkolne i dołączył do pocztu sztandarowego.

Wsparcie dla poszkodowanych i odwołane lekcje

Władze gminy oraz organ prowadzący natychmiast zorganizowały pomoc psychologiczną dla społeczności szkolnej oraz rodziny poszkodowanej pracownicy. Zajęcia dydaktyczne w szkole zostały odwołane, a placówka zapewniła opiekę świetlicową dla potrzebujących uczniów.

jj/źr. wPolityce.pl za Telewizją wPolsce24

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.