Wstrząsające oskarżenia wobec Kołodziejczaka! "Wziął nóż i..."Wstrząsające oskarżenia wobec Kołodziejczaka! "Wziął nóż i..."

kolodziej.webp
Michał Kołodziejczak. Fot. Zero.pl
FacebookTwitter

Michał Kołodziejczak to nie tylko dość kontrowersyjny były wiceminister i specyficzny rodzaj polityka. Rolnik, który ostatnio rozsmakował się w publikowaniu rolek, na których cieszy się życiem. Niepokojący obraz wyłania się z opowieści jego byłych współpracownic. „Wyjął narkotyki (…), wziął przy mnie dużą ilość i mówił: weź też, weź też, weź też” – mówi jedna z kobiet w rozmowie z Kanałem Zero. Kołodziejczak miał też wpadać w furię, wyzywać i grozić byłym współpracownicom, a nawet posuwać się do przemocy fizycznej. Poseł przekonuje, że to pomówienia.

Dwie byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka utrzymują, że polityk stosował wobec nich „przemoc fizyczną, psychiczną, ekonomiczną, na wielu poziomach”. Miał również zażywać narkotyki i nakłaniać do tego współpracujące z nim, znacznie młodsze kobiety. Nie miały pewności, jakie substancje miał brać i proponować im.

Śledzony przez Ukraińców?

Z kobietami, które wyznają, że zostały skrzywdzone przez byłego wiceministra rolnictwa, posła KO i lidera Agrounii, rozmawiała Monika Krześniak z Kanału Zero.

W jednym z przypadków współpraca miała przerodzić się w relację intymną. Współpracownica miała dla Kołodziejczaka przygotowywać rolki do publikacji w mediach społecznościowych.

Może z trzy razy, z dwa razy. A tak to była relacja oparta w sumie nie wiem, na czym tak naprawdę. Jak do niego przyjechałam, wydawał się być naprawdę w porządku mężczyzną. Mówił, że jestem piękna, a nawet takie rzeczy, które były alarmujące na tamten czas, ale też jakby był w stanie nietrzeźwości, więc nie brałam tego aż tak do siebie, ale jednak gdzieś tam z tyłu głowy mi się miło zrobiło

- opowiada kobieta.

Była współpracownica wspomina, że czuje się źle ze swoim zachowaniem z czasów tej relacji. Michał Kołodziejczak miał obiecywać założenie z nią rodziny i zabronić randkowania z innymi mężczyznami.

I to było takie dla mnie: „okej, mam się z nikim innym nie spotykać, ale ty też masz się z nikim innym nie spotykać i to wtedy będzie dla mnie w porządku i zobaczymy, jak to dalej się rozwinie”

- podkreślała. Dodajmy, że jest ona osobą znacznie młodszą od urodzonego w 1988 r. Kołodziejczaka.

Wspomina, że polityk był dla niej miły, potrafił być opiekuńczy i troskliwy. Niepokojące było dla niej jednak to, że chciał spotykać się tylko po zmroku. Była współpracownica próbowała oponować, zwracając uwagę, że choć jest on osobą publiczną, ma prawo wyjść na miasto czy spotkać się, z kim chce.

No i zaczął mi tłumaczyć takimi swoimi paranojami, że jak były negocjacje z Ukraińcami, to że go śledzili ludzie i tak dalej. Mam wrażenie, że w pewnym momencie nawet te swoje paranoje przerzucił na mnie, bo on był taki bardzo paranoiczny. Idziemy gdzieś, ja przyjeżdżam, on wychodzi i rozgląda się, patrzy. On właśnie potrafił usiąść i tak się rozejrzeć do tyłu rozglądać, się po tych ludziach, patrzeć im prosto w oczy, jakby analizował po prostu każdego człowieka. Bardzo niekomfortowo się z tym czułam. Miałam do czynienia z osobą paranoiczną i też nie wiedziałam, jak mam sobie z tym poradzić

- podkreślała.

"Przepraszał, płakał"

Powszechnie wiadomo, że Michał Kołodziejczak jest w związku małżeńskim, a z żoną Katarzyną ma córkę. Dlaczego więc obiecywał wspólną przyszłość swojej ówczesnej współpracownicy, gdy w bardzo prosty sposób można było sprawdzić, że jest mężczyzną żonatym i ma własną rodzinę? Rozmówczyni Kanału Zero przekonywała, że polityk zapewniał, iż jest w trakcie rozwodu, a z małżonką nie mieszka od ponad dwóch lat. Nie nosił również obrączki. Miał również stosować wobec kobiety manipulacje – od gratyfikacji, po poniżenie i degradację czy wręcz przemoc.

Raz puszczały mu nerwy, raz przepraszał i płakał, mówił: „nigdy w życiu tego nie zrobię”, a zaraz robił to samo. To był istny rollercoaster

- mówiła.

Wiedząc, że coś jest bardzo nie w porządku, kilkukrotnie chciała zwolnić się z pracy. Jednocześnie Kołodziejczak miał nią manipulować i nadal tkwiła w tym układzie. Jak twierdzi kobieta, były wiceminister groził, że postara się o to, aby nie znalazła innej pracy, a jako że był politykiem, obawiała się tego realnie.

Potrafił do mnie zadzwonić o 5:00 rano obudzić mnie ze snu i powiedzieć że jestem beznadziejna i że mam, nie wiem, skasować jakiegoś tam tweeta, którego napisałam w imieniu organizacji krzycząc, że jestem beznadziejna, że się do niczego nie nadaje

- wspominała.

Jakby tego było mało, polityk miał nawet zażywać narkotyki i nakłaniać do tego młodszą współpracownicę, która wcześniej nie miała styczności z tego rodzaju substancjami i nie potrafiła nawet rozpoznać, co zażywa parlamentarzysta.

Jak się z nim pierwszy raz widziałam, to on mi powiedział, że stroni od używek, że nie pije nawet alkoholu i że ja też mam nawet energetyków nie pić, bo to niezdrowe

- opowiada kobieta. Przez pierwsze dni Michał Kołodziejczak miał rzeczywiście być trzeźwy. Jednak podczas któregoś ze spotkań wyjął narkotyki.

Mówił że to jest kokaina Z perspektywy czasu nie wiem tak naprawdę, co to było. No i on wziął przy mnie bardzo dużą ilość i mówił: "Weź też, weź też, weź też". Ja mówię, że nie. Mówiłam to wiele razy, że nie chcę. A w tamtym momencie po prostu powiedział: zobaczysz, poczujesz się pewna siebie, ja to biorę i nic mi nie jest

 - wspominała.

Za którymś razem ustąpiła, czego do dziś żałuje. Poczuła się bardzo źle, miała duszności i wymiotowała.

Po prostu leżałam w łazience nagle na podłodze. Naprawdę czułam, że umieram. Mówię: "Michał, ja umieram". „No dobra, nic ci nie będzie, po prostu wymiotuj”. Wymiotowałam, dalej źle się czułam, nie wiedziałam, co mi jest i jak mam sobie sama pomóc

- opowiada. Kołodziejczak w pewnym momencie sam miał być przerażony.

Miał nawet zadzwonić „po jakichś swoich lekarzy prywatnych”.

Nie mam pojęcia, co to byli za ludzie Nigdy się też nie dopytywałam A oni powiedzieli, co ma mi konkretnie jakby podać. Nie wiem co mi zostało podane Może on mi powiedział. Nie wiem. Ja byłam w takim stanie, że po prostu leżałam i tylko myślałam że umrę

- podkreśliła.

Puszka i nóż

Również druga rozmówczyni twierdzi, że widziała Kołodziejczaka zażywającego narkotyki, co miało być powodem jej odejścia z AgroUnii.

Jedna z kobiet twierdziła, że były minister ją uderzył, a następnie przekonywał, że nie było to celowe. Swoje zachowanie miał tłumaczyć „psychozą”.

Była sytuacja, że wstał i rzucił obok mnie puszką. Powiedziałam mu, żeby we mnie nie rzucał, bo to jakaś patologia. On wziął nóż i powiedział: „gdybym chciał, to bym trafił”

- wspomina.

Jednej ze współpracownic miał wprost powiedzieć, że jest dla niego „jak niewolnik”. Na porządku dziennym miały być również wulgarne wyzwiska, takie jak „k…”, ciągłe napięcie, wybuchy złości, telefony o nietypowych porach czy żądania pracy w Wigilię. Kiedy opowiadała o swoich doświadczeniach z politykiem, spotykała się z niedowierzaniem. Agresja miała spotykać ją także ze strony jednego ze współpracowników posła. Mężczyzna miał grozić jej śmiercią, a sprawa trafiła nawet do sądu i… zakończyła się karą grzywny dla współpracownika Kołodziejczaka.

To była dla mnie kompletna trauma widzieć go w telewizji, jak jakiegoś śmieszka, a z drugiej strony pamiętając, jak potrafiły mu puścić nerwy

– mówiła rozmówczyni.

Jedna z kobiet wspomina, że zdarzało jej się spotkać byłą współpracownicę Michała Kołodziejczaka, urzędniczkę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Również w resorcie polityk miał skandalicznie zachowywać się wobec współpracowników i podwładnych.

Jedna z rozmówczyń mówiła o załamaniu psychicznym, a nawet myślach samobójczych i liście pożegnalnym. Ledwo ukończyła studia, miała problemy nawet ze wstaniem rano z łóżka. To ostatnie zaniepokoiło rodzinę. Jej matka zadzwoniła do Kołodziejczaka i zażądała, aby nigdy więcej nie kontaktował się z jej córką.

Ile razy Kołodziejczak powiedział "nie"?

A co na to sam zainteresowany? Dziennikarka próbowała rozmawiać z politykiem na korytarzu sejmowym, jednak twierdził on, że to pomówienia.

Mówią, że pan szarpał, że pan poniżał, wyzywał. Że pan zachęcał do wzięcia narkotyków i sam brał narkotyki.

Kołodziejczak w kółko powtarzał: „nie, nie, nie” i „nieprawda”.

Nie potwierdza pan tego? To nie miało miejsca?

- pytała dziennikarka

Poseł zaprzeczył jeszcze kilkukrotnie, po czym… zaczął uciekać przed dziennikarką, która ruszyła za nim i zachęcała do stanięcia przed kamerą i ustosunkowania się do zarzutów kobiet, które zdecydowały się opowiedzieć jej swoją historię.

To są pomówienia

- powiedział jeszcze.

jj/źr. wPolityce.pl, za: Kanał Zero

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.